I wróciłem. Gdzie nadwiślański brzeg. I rozglądam się, co dalej ze sobą począć, bo cel który ostatni rok miałem przed oczyma został zrealizowany. Mam piękny wpis w si-wi. Wow. Rzygać się chce. Ale jakoś się zobaczy, co przyniesie listopad. Na pewno zmiany. Nie wiem tylko czy zewnętrzne, czy wewnętrzne.
3 listopad 2005 roku. Wtedy napisałem pierwsze zdanie na blogu. Dwa lata temu. Fajna data. Można zrobić podsumowanie. Ale po co? Nie chce mi się. Wróciłem do polski z decyzją o delikatnym powiedzeniu adieu panom z tzw. branży. Bo mi z nimi nie po drodze.
Co to w praktyce oznacza? Oznacza, że czekam na listopad. Że już jest? Jest jeszcze kilkanaście dni. Jeśli się zdarzy, to się zdarzy. A jeśli nie, to też się zdarzy. Yo!
3 - komentarze:
witamy więc na polskiej ziemi:) oby ten listopad przyniósł tylko dobre wieści, buziaki Warriorku :))
enigmatycznie to wszystko brzmi. cos sie tam widac szykuje u Ciebie. powodzenia zatem!
x x
schron
Jak na razie to listopad przynosi paskudną pogodę :( no zatem może dla Ciebie przyniesie przynajmniej lepsze wydarzenia :)
Prześlij komentarz