sobota, 8 grudnia 2007

Dzisiaj pierwszy raz wystąpiłem jako wicepierwszy. No i od razu miałem akcję, bo pomyliłem nazwisko mojego największego wroga, któremu sprzątnąłem tytuł wicepierwszego sprzed nosa. No i będzie się działo...

Ostatnio spotkałem się z kolesiem. Smucił mi kilka dni, że mamy się uwidziec, no i się uwidzieliśmy. Bosko. Właściwie to było jako tako, ale totalnie cały czas miałem wrażenie, że gadam z amigowym dizzym. Bosko. Wredny jestem i typowo pedalski, acz ostatnim moim łóżkowym kochankiem był mój ostani eks już jako eks. Więc nie tak bardzo chyba jednak pedalski. Bosko dwa...

Dzisiaj wypiliśmy z wiejską trzy piwne grzańce. Omówiliśmy sobie naszą wspólną wycieczkę, gdzie wiejska dowiedziała się, że nie zestarzeje się ze swoim ślubnym, a ja z kolei, że mam miłośc sobie odpuścic, bo czeka mnie KARIERA. Bosko! Ale wróżka mi z rąk wyczytała, że jestem dobry w łóżku, na co ja nieskromnie odpowiedziałem "WIEM". Bosko raz kolejny...

Jest gwieździste niebo tej nocy. To musi coś znaczyc... Poza tym choinka w centrum bebe jest boska!

3 - komentarze:

silent pisze...

bosko, bosko, liczyłam, że gdzieś na końcu przeczytam jeszcze: jestem boski! :) a tu nic z tego :)

Anonimowy pisze...

a nie mozecie sie z tym Twoim eksem jakos zejsc. tyle o nim piszesz w fajny sposob. po co Ci innie jakby nie do konca??
x x
schron

barakuda_k pisze...

a juz stracilam nadzieje...
znaczy sie slawnym urzednikiem jestes >;-)
boskim :D