Można kurwicy dostać, gdy zapisujesz się do fryzjera na dziewiętnastą, a łaskawie sadzają cię na fotel o dwudziestej. A jeszcze większa jazda się zaczyna, gdy przez dwadzieścia minut do ciebie nikt nie podchodzi, bo akurat panna fryzjerka - powiedzmy skromniejsza wersja jolanty rutowicz - robi jakiejś tam pani balejaż i bawi się w zwijanie sreberek. No i wreszcie wychodzisz z tego pożal-się-boże salonu (bo akurat w moim nie było miejsc). Dodam, że podkurwiony na maksa, bo okazało się, że lepiej strzyże pan franciszek zajmujący się zawodowo zbieraniem owczego runa. Bosko. Po prostu tak bosko, że aż kurwa mać.
Że niby klnę na blogu? Że jeszcze nigdy nie kląłem? Wreszcie trzeba. Nosi mnie, a spuścić się z krzyża (coby klasyka zacytować) nie ma kaj (co by innego klasyka przytoczyć). Po prostu bosko. Ale na szczęście jutro piątek i impreza w stylu house się szykuje. Zostałem zaproszony do pary gejuff, z których jednego znam osobiście (ostatnio się spotkaliśmy w dniu dziecka 2005 roku w pociągu do katowic), a drugiego z opowieści tego pierwszego. Na szczęście będą jeszcze dzieciaki, które jakoś działają na mnie wybitnie odprężająco. Ale tak to już jest z dziadkami i wnukami. Jak się jest rodzicem, to najchetniej oddałoby się swoje potomstwo na mydło. Ale jak już się jest dziadkami, to najchętniej na mydło oddałoby się rodziców tych wnuków... Bosko. Poza tym pan numer jeden chce mnie wyswatać. Jeszcze bożej (czy tak się stopniuje bosko?). Tak czy inaczej kupiłem dwie flaszki. Jeszcze tylko gwiazdę betlejemską i można iść się pobawić przy sałatce, śledziku i kieliszkach. Normalnie wypisz wymaluj impreza imienionowa moich parentów...

Jestem w szoku, że mi się bloga zachciało pisać. Normalnie odlatuję. Pamiętam te fajne czasy jakieś dwa lata temu, gdy zaczynałem swoją przygodę z literkami. Fajnie było. Idę o zakład, że chciałbym, by tamte czasy wróciły. Zresztą i inne przemyślenia mam po świętach. Aż się we mnie to wszystko kotłuje. No ale są osoby, które jednym "odrzuć" na komórce to wszystko obróciły w wielki znak zapytania. Pytanie - czy warto?
4 - komentarze:
straszny jesteś z tą pamiętliwością. to jest eRuś niezdrowe bardzo i później w brzuchu właśnie takie dziwne rzeczy rosną prócz wrzodów oczywiście... ;))
a mnie nikt nie chce i nawet nie próbuje swatać :(((( a nóż widelec coś by z tego wyszło? i kto to jest jolanta rutowicz???
swatanie? mnie mógłby ktoś spróbować wyswatać, no! przynajmniej bym się rozerwał :P
Ja wróciłem. Jakby nie było, namiastka (ekhm... raczej namiastek) tamtych czasów :)
Niezmienny od dawien dawna... Etatowy Maruda.
No i wsiego dobrego w nowym roku.
Prześlij komentarz