<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760</id><updated>2011-12-20T09:02:24.851+01:00</updated><title type='text'>aswerus - wieczny tułacz</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>97</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-8617713124995289611</id><published>2007-12-31T09:50:00.000+01:00</published><updated>2008-01-01T16:48:10.651+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;b&gt;Styczeń.&lt;/b&gt; W styczniu nie działo się za dużo, chociaż może zawodowo się podziało więcej. Się poreorganizowaliśmy, a przy okazji zwolniliśmy dwie panie po czterdziestce. Znaczy nie ja, ale szefostwo. Smutno się stało tak jakby. Ale świat nie wierzy łzom...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;b&gt;Luty.&lt;/b&gt; Krótki miesiąc. Pierwsze i jedyne w życiu valentine's day. Ale normalnie prawie jak ceremonia oscarowa. Niestety pierwszoplanowy aktor był po dwudziestoczterogodzinnej zmianie i zasnął. No i seks był. Ale w innych domach z betonów...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;b&gt;Marzec.&lt;/b&gt; Durny miesiąc w kalendarzu. Szczególnie pierwsza dekada, w której przyszło mi przyjść na świat. Poświętowaliśmy trochę. Chociaż w samotności, bo eksiowi się nie chciało i pojechał do domu. Niemniej poczuliśmy się dojarzalej. Ale jak pokażą kolejne miesiące - wesołe jest życie staruszka...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;b&gt;Kwiecień.&lt;/b&gt; No i się stało. Big bang. Adieu mon dieu. Się skończyło babce sranie. Po dziesięciu miesiącach zostałem pożegnany. Kulturalnie się odbyło jak na pedalską parę, choć wypowiedzenie nabierało mocy urzędowej jeszcze dwa miesiące. Ale powrotów nie będzie...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;b&gt;Maj.&lt;/b&gt; Ponoć to miesiąc miłości. Ale pewnie cudzej. Chyba za bardzo jeszcze się nie odnalazłem w nowej roli porzuconego kochanka, ale przyjdzie z czasem. W sumie miesiąc zakochania przeleciał mnie delikatnie mówiąc inaczej niżby się mogło to wydawać. Ale saska kępa i tak z pewnością pachniała. Ale nie byłem akurat w stolycy...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;b&gt;Czerwiec.&lt;/b&gt; W czerwcu chyba wojażowałem po węgrzech pędzać na zbicie karku wielkim dżipem. Bo robiłem za wożąc miss daisy. Potem jeszcze czechy i słowacja, a na koniec na chwilę do dedeeru wpadłem. A potem ktoś wyprowadził się ode mnie na prawie swoje. Tak więc podróżny worek i butelki coli dwie to lewy czerwcowy dwa...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;b&gt;Lipiec.&lt;/b&gt; To straszny miesiąc - patrzysz przez okno, a wszędzie pełno bachorów. Najlepsze w tym jest to, że autobusy jakby pustsze się wydają. W sumie nie pamiętam co się działo, bo tak naprawdę nie stało się nic...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;b&gt;Sierpień.&lt;/b&gt; Świnoujście. Bez dwóch zdań. Bandą pedałów pojechaliśmy wyrywać dupy nad morze. Skończyło się na tym, że je wylegiwaliśmy. Nikt nikogo nie poderwał, a nawet chyba nie przeleciał. No chyba że dzieciaki, bo nawet na plaży wiochę robiły. Więc czułem się co najmniej jak w pracy. Ale za to opaliłem się idealnie. Bo dziewczyny lubią brąz. Pff...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;b&gt;Wrzesień.&lt;/b&gt; We wrześniu dzieci idą do szkoły, a ja powinienem pójść z nimi. Po rozum do głowy najlepiej. Bo jak inaczej podsumować randkę z ciemnowłosym i doktorkiem, jak nie totalna pomyłka. Jak można było się umówić z kimś, kto na giegie na moich czternaście linijek bezsensownego tekstu odpisuje jedną buźką. Jak można było się umówić z kimś, kto zaraz po wymianie numerów gadulcowych wypłakuje się ze swego nieszczęścia i beznadziejności plus spowiada ci się z sesji u terapeuty... Bo fantazja, fantazja jest od tego. Aby bawić się, bawić się na całego!&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;b&gt;Październik.&lt;/b&gt; Staż w sercu europy. Chociaż lepiej by to określić mianem dupy europy. W sumie w si-wi super sprawa, a tak naprawdę sam nie wiem po co mi to było. Najdłuższy miesiąc mojego życia spędzony w piwnicy za pięćset ojro. No i powróciłem tu, gdzie nadwiślański brzeg - tyle że kaczek jakby mniej na wodzie...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;b&gt;Listopad.&lt;/b&gt; W listopadzie dostałem kopa do góry. Aż mnie jeszcze przedziałek między pośladkami swędzi. Aaaa, no i coby nie było - nie dałem tego przedziałka nikomu. Nie tędy droga... Znaczy może tędy. Ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Więc zamiast dupą, szczytowałem głową. Znaczy tą wyżej. Bosh, tak czy inaczej muszę rozejrzeć się za jakąś szparką-sekretarką...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;b&gt;Grudzień.&lt;/b&gt; Jeszcze trwa. W sumie kilka imprez, kilka prezentów, kilka uśmiechów. I kończymy ten rok - jakby to powiedzieć - z mieszanymi uczuciami. Nauczyłem się sporo o sobie, wiem co dla mnie ważne, a co nie. Wiem co chcę osiągnąć, a nie wiem jak się do tego zabrać. Tak czy inaczej nie żałuję wiele, a niewiele nie żałuję wcale... Co by zacytować mojego ulubionego szanciarza - &lt;em&gt;żegnam staruszkę lekki cały i ruszam w dół po schodach, nagle potykam się o mały wyjątek w jej prognozach. i myślę tak spadając z hukiem niby dojrzała gruszka - w końcu przyszedłem po naukę zatem niech żyje wróżka!&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/R3i8_E1X65I/AAAAAAAAAMQ/jbj4ZYfjVVc/s1600-h/kreatigY.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/R3i8_E1X65I/AAAAAAAAAMQ/jbj4ZYfjVVc/s400/kreatigY.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5150073965713550226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;b&gt;A na nowy rok (z małej literki ling!) - czyli 365 dni + 1 w promocji (będę jeden dzień dłużej młodszy :P)- wszystkim wam i sobie również życzę więcej mnie. Cobym tego bloga nie skasował aż do wielkanocy. No i żeby jutrzejszy rok był mniej wyboisty od tego, który się skończył. Bo długa droga daleka przed nami - trud i znój! Młode serca, a w rękach... yyy... zależy czy kto wolny czy nie... A poza tym robaczki kochane miłości wam życzę, a sobie kasy. Bo jak się nie ma, co się chce, to niech będzie, co dają!&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;br&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;u&gt;U P D A T E&lt;/u&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;No i jeszcze jedno - nowy rok to dla mnie nowe otwarcie. Zatrzaskuję drzwi za tym debilnym czasem, który mamy jakby już prawie za sobą. Kończę raz na zawsze z wojowaniem i tułaniem. Tak więc oznacza to nowego bloga. Adres udostępniam chętnym po napisaniu pierwszej notki, więc jak co to piszcie w dym na &lt;font color="maroon"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://mattithyaahu.wordpress.com/"&gt;qeddar[at]gmail.com&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt; - no! Będzie lepiej!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-8617713124995289611?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/8617713124995289611/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=8617713124995289611' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/8617713124995289611'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/8617713124995289611'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/12/stycze.html' title=''/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/R3i8_E1X65I/AAAAAAAAAMQ/jbj4ZYfjVVc/s72-c/kreatigY.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-6646510923170168672</id><published>2007-12-29T23:11:00.001+01:00</published><updated>2007-12-29T23:41:29.313+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Taki zwykły piątek, taka zwyczajna sobota - by się wydawać mogło, a podziało się jak za najlepszych starych, dobrych kawalerskich czasów. Ale coby po kolei było. Najpierw czerwony procentowy alarm, bo pani w firmie z okazji nowego roku trochę za dużo poświętowała i trza ją było eskortować do domu. Całe szczęście, że u mnie alkoholizm rozkwita na dobre dopiero po zachodzie słońca, bo by to równie ciekawe było, gdyby wiejska mnie pod pachę do mojej wiekowej limuzyny tarabaniła. Potem akcja impreza u niewidzianego ponad dwa i pół roku kumpla, z którym dzielimy uwielbienie do pewnej bardzo seksownej agnieszki z domu na pe. No i byłem błogosławiony między parami, bo przy okazji się okazało, że dzieciaki wpadły. Tak czy inaczej mister (un)cut-coś-tam odważnie dotrzymywał mi kroku w subtelnym uprocentawianiu się. Podkreślam - w subtelnym. Bo co jak co, ale w towarzystwie nie upijam się aż tak, jak w domu pod nieobecność niepotrzebnych świadków. Zazwyczaj...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Dzisiaj wstałem rano z mocno pokiereszowaną głową. No i mam nauczkę, że nie popija się gruszkowej sześćdziesięcioprocentowej brandy żubrówką z sokiem jabłkowym. Bo to odwieczny konflikt gruszki z jabłkiem. Jak już przy gruszce jestem pamiętam, jak nasza sekretarka wywaliła do mnie z tekstem, że dzwonił pan od funduszy gruszka albo gałuszka - a dzwonił wiśniewski. Boska... Ale miałej o dzisiaj pisać, a nie o zeszłym kwartale. Tak więc zaraz po południu wpadł eksiu cały roztrzęsiony - yyy, to złe słowo - podniecony, bo właśnie wrócił od kandydata do tytułu byłego (czyli aktualnego swojego słońca, które nie tak dawno było już zachodzącym słońcem, a jak się w rezultacie okazało, to nie żaden zachód był a jedynie chmurka niewielka...) i przeżywał jak nelli rokita donalda tuska, że jest zajebiście sweet-and-sweat z panem trzy iks. No i jakieś pół dnia potem okazało się, że się poprztykali i znowu jest siekiera-motyka-dwa balony... Ale pewnie w chwili, gdy pisze te oto słowa, wszystko może wyglądać już całkiem inaczej. Wiadomo - relacje gejoffskie to nieodgadnione coś, co frapuje mnie na równi z gumą arabską... Potem jeszcze wpadł dżek z migotką, która pochłonęła pół babcinego ciasta. No i ukradli mi przy okazji pół kolekcji filmowej (może to wyda się niektórym dziwne, ale brzydkich filmów u siebie mam może dziesięć - nie lubię przewidywalnych zakończeń i temu uwielbiam modę na sukces, bo tylko ona nigdy się nie kończy... no i ja czasem też nie, jak wypiję...). Pogadaliśmy o facecie dżeksa i facecie migotki. Zresztą ja i migotka mamy tego samego - w wirtualnym wymiarze... No i posiedzieli, pogadali, popili i pojechali. Tak więc jak przystało na prawie emeryta weekend idealny. Jeszcze tylko jutro nasza-klasa-meeting i można uznać minione dni za co najmniej tak udane jak wyścig balkonikowych babci do komunii...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;No i na koniec chwila dla publiczności. Normalnie komentów tu tyle, co na stronie lokalnej gazety dotyczącej miejscowości uzdrowiskowych na śląsku... Ale powinniśmy chyba przyspieszyć... Po pierwsze jeśli ktoś olewa moje telefony, to powinien liczyć się z bacikiem, choćby wirtualnym. Po drugie - swatanie nie jest fajne (choć jeśli zakończy się sukcesem, to nawet może być...), a jolanta rutowicz to nowa maria curie-skłodowska i margaret thatcher czasów nowożytnych. Po trzecie swatanie do rozerwania nie jest aż tak potrzebne - wystarczy ostry aktyw. Po czwarte - marudę lubię. Zawszę lubiłem. A na nowy rok życzenia złożę odrębnym pismem...&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/R3bNA01X64I/AAAAAAAAAMI/ZFdGc1B4H7g/s1600-h/davidinredvelvethotshorly7.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/R3bNA01X64I/AAAAAAAAAMI/ZFdGc1B4H7g/s400/davidinredvelvethotshorly7.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5149528638010944386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jeszcze jedno powinienem napisać, ale na chwilę obecną nie napiszę. Bo czasem trzeba strzec swej dupy i duszy. Tyle, że skupmy się już powoli na tym drugim...&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-6646510923170168672?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/6646510923170168672/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=6646510923170168672' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/6646510923170168672'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/6646510923170168672'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/12/taki-zwyky-pitek-taka-zwyczajna-sobota.html' title=''/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/R3bNA01X64I/AAAAAAAAAMI/ZFdGc1B4H7g/s72-c/davidinredvelvethotshorly7.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-4938699122713343735</id><published>2007-12-27T21:08:00.000+01:00</published><updated>2007-12-27T21:25:19.226+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Można kurwicy dostać, gdy zapisujesz się do fryzjera na dziewiętnastą, a łaskawie sadzają cię na fotel o dwudziestej. A jeszcze większa jazda się zaczyna, gdy przez dwadzieścia minut do ciebie nikt nie podchodzi, bo akurat panna fryzjerka - powiedzmy skromniejsza wersja jolanty rutowicz - robi jakiejś tam pani balejaż i bawi się w zwijanie sreberek. No i wreszcie wychodzisz z tego pożal-się-boże salonu (bo akurat w moim nie było miejsc). Dodam, że podkurwiony na maksa, bo okazało się, że lepiej strzyże pan franciszek zajmujący się zawodowo zbieraniem owczego runa. Bosko. Po prostu tak bosko, że aż kurwa mać.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Że niby klnę na blogu? Że jeszcze nigdy nie kląłem? Wreszcie trzeba. Nosi mnie, a spuścić się z krzyża (coby klasyka zacytować) nie ma kaj (co by innego klasyka przytoczyć). Po prostu bosko. Ale na szczęście jutro piątek i impreza w stylu house się szykuje. Zostałem zaproszony do pary gejuff, z których jednego znam osobiście (ostatnio się spotkaliśmy w dniu dziecka 2005 roku w pociągu do katowic), a drugiego z opowieści tego pierwszego. Na szczęście będą jeszcze dzieciaki, które jakoś działają na mnie wybitnie odprężająco. Ale tak to już jest z dziadkami i wnukami. Jak się jest rodzicem, to najchetniej oddałoby się swoje potomstwo na mydło. Ale jak już się jest dziadkami, to najchętniej na mydło oddałoby się rodziców tych wnuków... Bosko. Poza tym pan numer jeden chce mnie wyswatać. Jeszcze bożej (czy tak się stopniuje bosko?). Tak czy inaczej kupiłem dwie flaszki. Jeszcze tylko gwiazdę betlejemską i można iść się pobawić przy sałatce, śledziku i kieliszkach. Normalnie wypisz wymaluj impreza imienionowa moich parentów...&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/R3QKAE1X6yI/AAAAAAAAAKs/Cf8n2TQP5go/s1600-h/1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/R3QKAE1X6yI/AAAAAAAAAKs/Cf8n2TQP5go/s400/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5148751270405204770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jestem w szoku, że mi się bloga zachciało pisać. Normalnie odlatuję. Pamiętam te fajne czasy jakieś dwa lata temu, gdy zaczynałem swoją przygodę z literkami. Fajnie było. Idę o zakład, że chciałbym, by tamte czasy wróciły. Zresztą i inne przemyślenia mam po świętach. Aż się we mnie to wszystko kotłuje. No ale są osoby, które jednym "odrzuć" na komórce to wszystko obróciły w wielki znak zapytania. Pytanie - czy warto?&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-4938699122713343735?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/4938699122713343735/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=4938699122713343735' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/4938699122713343735'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/4938699122713343735'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/12/mona-kurwicy-dosta-gdy-zapisujesz-si-do.html' title=''/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/R3QKAE1X6yI/AAAAAAAAAKs/Cf8n2TQP5go/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-3851500980892321778</id><published>2007-12-25T17:13:00.000+01:00</published><updated>2007-12-25T19:02:22.817+01:00</updated><title type='text'>BŁOGOSŁAWIONYCH!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/R3EtU01X6sI/AAAAAAAAAJ4/sfG9c2wp8hw/s1600-h/afp72919392112130717_big.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/R3EtU01X6sI/AAAAAAAAAJ4/sfG9c2wp8hw/s400/afp72919392112130717_big.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5147945684864330434" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Tja. No i poświętowaliśmy. Jak dla mnie wystarczy. Najchętniej wróciłbym do pracy, zamknął się pośród sterty papierów i pracowałbym nad procedurą do czternastu tysięcy euro. A tak jeszcze dzień bezsensownego siedzenia w domu, słuchania po raz siedemnasty z rzędu wersji wheel of fortune 2007. Trzeba być jednak mężczyzną i przetrwać święta do końca. Z godnością - jak powiedziała mi pewna pani podczas składania sobie życzeń w robocie...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Dostałem kilka prezentów. Portfel od wiejskiej z groszem na szczęście. Gumki do auta. Również od wiejskiej, bo te które tam były jakby nieco zużyte się jej wydały. A do tego irysy. Pani wiejskiej chciała sprzedać papierosy, bo kto przy zdrowych zmysłach takie durne cukierki kupuje. Tylko jednego wiejska zapomniała - igieł. Oj chyba szykuje coś na urodziny, bo nigdy się jej to nie zdarzyło. Ode mnie pewube dostała pejczyk, książkę o niej i dla niej, a poza tym dwie puszki piwa, paczkę kardamonu, paczkę cynamonu, imbir, goździki, miód i sok malinowy. I żeby nie było - dwa kubki kamionkowe. Mam nadzieję, że się kapnie, że zaproszenia na grzańca oczekuję...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Alkohol doprowadzi mnie do zguby. Jeden pan się wydawał nieco interesujący, ale jak tylko się dowiedział, ze się mega-alkoholizuję, to dał sobie na wstrzymanie. Ale co zrobić, gdy pod choinką znajduje się czerwone wino, wermuta i żubruffkę w żubranku. I to jeszcze jaką żubruffkę - bez soku... Czas się zebrać w sobie i głośno powiedzieć - &lt;b&gt;lepiej być znanym pijakiem niż anonimowy alkoholikiem!&lt;/b&gt; Niech żyją święta! A jutro moż napiszę coś o dwóch panach, którzy się wydawali nieco fajni, a okazali się tylko pedałami. Bosko...&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-3851500980892321778?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/3851500980892321778/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=3851500980892321778' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/3851500980892321778'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/3851500980892321778'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/12/wesoych.html' title='BŁOGOSŁAWIONYCH!'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/R3EtU01X6sI/AAAAAAAAAJ4/sfG9c2wp8hw/s72-c/afp72919392112130717_big.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-4110409384017611300</id><published>2007-12-23T21:21:00.000+01:00</published><updated>2007-12-23T21:22:56.153+01:00</updated><title type='text'>WESOŁYCH!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/R27De01X6qI/AAAAAAAAAJo/D_ylQsc1pUk/s1600-h/xmas_card.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/R27De01X6qI/AAAAAAAAAJo/D_ylQsc1pUk/s400/xmas_card.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5147266358477056674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-4110409384017611300?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/4110409384017611300/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=4110409384017611300' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/4110409384017611300'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/4110409384017611300'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/12/blog-post.html' title='WESOŁYCH!'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/R27De01X6qI/AAAAAAAAAJo/D_ylQsc1pUk/s72-c/xmas_card.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-2047057155423596959</id><published>2007-12-22T23:05:00.000+01:00</published><updated>2007-12-22T23:14:12.392+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Świąteczna przerwa mnie przeraża. Jak nic pięć dni siedzenia w domu. Nienawidzę takiej bezsensownej bezczynności, która spleciona w warkocz z rodzinną atmosferą staje się nieznaszalna. Bosko. Tak czy inaczej trzeba będzie to przeżyć. Ale czy wyjdę z tego żywy? Nie dam sobie głowy uciąć... Potem dwa dni i powrót do królestwa celulozy, by udać się na kolejne świętowanie - tymczasem nowego roku. no i wczesniej trauma... sylwester... Całe szczęście, że w tym roku jestem w pracy. Przynajmniej nie będę się musiał tłumaczyć co z kim, kiedy, gdzie i jak... Ale jeszcze jedno, bo by mi umknęło - merry christmas &amp; happy new year bejbs :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-2047057155423596959?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/2047057155423596959/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=2047057155423596959' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2047057155423596959'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2047057155423596959'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/12/witeczna-przerwa-mnie-przeraa.html' title=''/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-3113074587780007272</id><published>2007-12-18T20:59:00.000+01:00</published><updated>2007-12-18T21:14:27.851+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Życie to gra. A właściwie handel barterowy. Gra, w której nie chodzi o wygraną, ale genialnie dokonaną transakcję. Coś za coś. Nieustanne pasmo zawierania kompromisów. Niby coś masz, ale oddajesz, żeby mieć co innego, bo niby bardzo chcesz to mieć, a tak naprawdę w ogóle tego nie chcesz. Albo chcesz, ale w głębi duszy wolałbyś coś innego. A jak już masz to jest całkiem ok pod warunkiem, że nie masz mozliwości by wgłębić się wto, że nie jest okay. Tak czy inaczej życie to pasmo niekończących się niespodzianek. I to takich na miarę jajek niespodzianek - kupujesz jajko, w głębi serca chcesz malowaną ręcznie figurkę, a dostajesz układankę pszczołę, której każdy pasek to akwarelowa farba. No i są jeszcze skrzydła. Tak. Skrzydła. Cienkie niczym firanka, kiczowate niczym cerata, przydatne niczym łechtaczka. Ale są. I co teraz z nimi zrobić? Może najlepiej by było, gdyby zlepić je warstwą miodu, który przypadkowo kupiliśmy do grzańca. Albo wręcz przeciwnie rozpostrzeć i wznieść się wysoko, byleby nie zahaczyć o wroga ikara, a przyjaciela ludzkości zarazem. To jest ten oto problem, który trapi ludzkie serce póki nie zajmie się nim izaak. O ile się zajmie nim izaak. Czy jednak się nim zajmie? Nie ma mowy. I to właśnie jest problem, a nie to jak finansowany jest pekaes...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Dziwowałem się światu niczym marceli szpak, gdy skonstatowałem, że jeszcze parę par oczu śledzi moje tu pisanie. Tym bardziej chciałbym odpowiedzieć na komentarze, które zostały tutaj pozostawione niczym pranie na słońcu z reklamy chajzera. Aż się wybielą, wyblakną i bóg wie co jeszcze... &lt;b&gt;Sajlent&lt;/b&gt; urzędniczko kochana, przytulam cię wirtualnie niczym własny zszywacz do serca. Kto wie czy czasem zszywki nie wyskoczą niczym w scenie z hostelu piętnaście... &lt;b&gt;Abi&lt;/b&gt; perło, możesz łechtać się w moszne ile wlezie. Nie jestem jak pies ogrodnika... &lt;b&gt;Mgnienios&lt;/b&gt; ciastkowy! Prawie, prawie... zobaczysz co będzie w 2008, bo moje noworoczne postanowienie to wiesz jakie jest... &lt;b&gt;Ajsi&lt;/b&gt; - wakacyjny prawie romansie, nie nadajesz się na asystentkę, bo patrząc na ciebie wisiałby mi język po pępek, a praca leżałaby odłogiem niczym polska gospodarka...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;A tak w ogóle, to tzw. wyższe urzędnicze sfery to syf. W co ja się w ogóle dałem wpakować?&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-3113074587780007272?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/3113074587780007272/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=3113074587780007272' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/3113074587780007272'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/3113074587780007272'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/12/ycie-to-gra.html' title=''/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-9170330322491867107</id><published>2007-12-17T18:07:00.000+01:00</published><updated>2007-12-17T18:18:30.975+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Koleś, na którego miejsce popchnąłem wiejską, zwolnił się z pracy. Urażona męska ambicja nie pozwoliła mu przejąć jej obowiązków. Bo jakby to wyglądało na wsi, gdyby zajmował się papierkową robotą zamiast zarządzać jednym z najbardziej strategicznych elementów wiejskiej administracji. Rudy (asystent) odchodzi zza biurka. Idzie o piętro wyżej. I jak mu dobrze pójdzie zastąpi za parę lat wsiową zytę. Dostanie na dodatek swój gabinet, umowę na czas nieokreślony plus stosowną podwyżkę. I nową szefową. A ja dostanę nową asystentkę. Blond-wenus o anielskim usposobieniu, która prywatnie jest dziewczyną znajomego. Cudownie. Pierwszy krok na drodze do gabinetowego romansu. Uwielbiam takie ckliwe biurowe życie...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt; W sumie niby firma niewielka, ale tym co się tam dzieje można by spokojnie pół stołecznego magistratu obdarzyć. I tak zyta z królową śniegu ostro sprzeciwiły się wypłaceniu nadwyżki środków z wyborów damie pik, bogini informatyzacji i panu, który naprawia długopisy. Wolały kasę oddać wojewodzie niż żeby dostali ją inni. Bogini informatyzacji pożarła się z przepitą gębulką, że aż była moja szefowa a obecna podległa musiała ich godzić. Plotkara idzie na chorobowe, bo jej dysk wysiadł (w sumie jak się goni z piętra na piętro zamiast usiąść na dupie i wklikać dane do kompa, to tak potem jest), w związku z czyn na górze tylko lokatorka zostanie. Bosko. Kocham te swoje baby. Gdzie by mi było tak źle, jak nie tam...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Ponoć wyglądam jak mister universum. Tyle że ktoś, kto się odważył na takie porównanie, zapomniał wspomnieć o roczniku, w którym tego "mistera" mieli wybrać. Tak czy inaczej czuję się połechtany w mosznę.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-9170330322491867107?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/9170330322491867107/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=9170330322491867107' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/9170330322491867107'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/9170330322491867107'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/12/kole-na-ktrego-miejsce-popchnem-wiejsk.html' title=''/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-4884018039158185359</id><published>2007-12-16T20:13:00.000+01:00</published><updated>2007-12-16T20:32:11.501+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Eksiu został porzucony przez swojego faceta. Smutno mi. Nie z powodu ich rozstania, ale z powodu smutku eksia. Wiem, wiem... Nie umiem się wznieść ponad to, by być jak mroczkowa matka z em jak sraczka, która stała się najlepszą przyjaciółką kochanki swojego męża. Jakoś chyba scenariusza mojego życia łepkowska nie pisze. Tym samym nie będę się zgrywał na samarytanina, który będzie tryskał miłosierdziem, jak co niektórzy tryskają czymś innym w dark-roomach i nie będę biadolił nad czyimiś rozpadniętymi związkami. Smutno mi jednak i przykro, że eksiu jest smutny i cierpi. Reszta niech będzie milczeniem. Jego milczeniem. Ja się nie wtrącam. Jestem tylko po to, by wysłuchać. By być... Jeśli on będzie tylko chciał. Niech o tym zawsze wie.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-4884018039158185359?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/4884018039158185359/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=4884018039158185359' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/4884018039158185359'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/4884018039158185359'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/12/eksiu-zosta-porzucony-przez-swojego.html' title=''/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-2941149845389920195</id><published>2007-12-13T21:04:00.000+01:00</published><updated>2007-12-13T21:18:04.896+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Hipkowi urodziło się przed miesiącem dziecię. Na całe szczęście dla malucha nie odziedziczył wagi i odbicia w lustrze po tatusiu. No może tylko ma kartoflany nos, ale to można jakoś przeżyć. Albo zrobić sobie operację jak jedna moja znajoma przed dwoma tygodniami. Tylko sześć tysięcy by z jastrzębiego nosa przejść na gołębi dzióbek. Po cholorę to jej? Po pierwsze ma faceta od jedenastu lat tego samego, po drugie wszyscy wokół uważali, że wygląda ciekawie, a po trzecie, jeśli tylko ma jej to w czymś pomóc, to jestem jak najbardziej za. Sam bym sobie zrobił prostowanie własnego. Nosa ofkors coby nie było, że coś innego.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Wiejska awansowała. Nie powiem, że nie bez mojej pomocy. W sumie jednak na awans i podwyżkę cieniem kładzie się jej pan małżonek. Swoją drogą wolałbym być kolejne ćwierć wieku w celibacie niż z nim chociażby przez miesiąc. Inna sprawa, że pierwsza część poprzedniego zdania może być całkowicie prawdziwa. Ale nie o tym. W sumie czasem jest mieć dobrze wokół siebie szczęśliwych przyjaciół. Eksio promienieje miłością, wiejska wkrótce zapromienieje samotnością, a ja? Może zapromieniuję niczym czarnobyl w osiemdziesiątym szóstym. Pamiętam, że miałem wtedy świnkę, a jak wiadomo świniak u chłopców powoduje totalną niepłodność, więc może dobrze, że raczej nie będę się starał o przedłużenie własnego dna, bo mógłbym się srogo zdziwić.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Taka jedna wredna mała koleżanka z przedszkola prowadzi sklep z ciuchami w centrum mojej metropolitarnej dzielnicy, gdzie przyszło mi wieść kawalerskie życie. Dodajmy, że z męskimi. Więc na wystawie wyczaiłem boską koszulę na spinki do mankietów, a że ostatnio jestem fetyszystą spinek z wywieszonym jęzorem wpadłem coby kupić kolejną, w którą mógłbym wetknąć to i owo. No i niestety okazało się, że małpa w czerwonym znowu zrobiła mi psikusa, bo koszule były tak poskładane, że nie miały zapiętego guzika, a na wierzchu tylko pusta dziurka była. A w taką dziurkę ja swoich klejnocików wkładać nie będę. A fe!&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-2941149845389920195?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/2941149845389920195/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=2941149845389920195' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2941149845389920195'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2941149845389920195'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/12/hipkowi-urodzio-si-przed-miesicem.html' title=''/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-1446215529614289546</id><published>2007-12-08T22:59:00.000+01:00</published><updated>2007-12-08T23:07:54.698+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Dzisiaj pierwszy raz wystąpiłem jako wicepierwszy. No i od razu miałem akcję, bo pomyliłem nazwisko mojego największego wroga, któremu sprzątnąłem tytuł wicepierwszego sprzed nosa. No i będzie się działo...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Ostatnio spotkałem się z kolesiem. Smucił mi kilka dni, że mamy się uwidziec, no i się uwidzieliśmy. Bosko. Właściwie to było jako tako, ale totalnie cały czas miałem wrażenie, że gadam z &lt;b&gt;amigowym dizzym&lt;/b&gt;. Bosko. Wredny jestem i typowo pedalski, acz ostatnim moim łóżkowym kochankiem był mój ostani eks już jako eks. Więc nie tak bardzo chyba jednak pedalski. Bosko dwa...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Dzisiaj wypiliśmy z wiejską trzy piwne grzańce. Omówiliśmy sobie naszą wspólną wycieczkę, gdzie wiejska dowiedziała się, że nie zestarzeje się ze swoim ślubnym, a ja z kolei, że mam miłośc sobie odpuścic, bo czeka mnie KARIERA. Bosko! Ale wróżka mi z rąk wyczytała, że jestem dobry w łóżku, na co ja nieskromnie odpowiedziałem "WIEM". Bosko raz kolejny...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jest gwieździste niebo tej nocy. To musi coś znaczyc... Poza tym choinka w centrum bebe jest boska!&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-1446215529614289546?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/1446215529614289546/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=1446215529614289546' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/1446215529614289546'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/1446215529614289546'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/12/dzisiaj-pierwszy-raz-wystpiem-jako.html' title=''/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-5935577923383452591</id><published>2007-11-30T16:45:00.000+01:00</published><updated>2007-11-30T16:51:57.983+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Czy jeżeli ktoś pije dzień w dzień od dwóch tygodni - nie żeby się schlewał, ale tak tylko dla rozluźnienia - jest alkoholikiem? Moim zdaniem ma na to genialne zadatki. No bo się okazje nadarzyły - a tu wizyta w czechach i billa, na słowacji tesco, a w polsce euro-sklep. No okazja goni okazję.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Dzisiaj andrzejki - imieniny ma mój first-love oraz mąż wiejskiej. Znaczy jeszcze mąż, bo wróżka jasno i klarownie powiedziała, że się z nim nie zestarzeje. Normalnie irena robi niezłą karierę - najpierw ja i wiejska, potem dzieciaki, teraz moja sis. Bo jak miałaby nie robić kariery skoro gada do rzeczy?&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Czy to dobrze być drugim po bogu? Fatalnie. Szczególnie gdy dotychczasowa druga stała się trzecia, a trzecia czwarta. Jeszcze nie tak dawno trzecia mówiła, że jest wyżej w hierarchii, a jak się dowiedziała to zakrzyknęła. Bosko.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-5935577923383452591?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/5935577923383452591/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=5935577923383452591' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/5935577923383452591'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/5935577923383452591'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/11/czy-jeeli-kto-pije-dzie-w-dzie-od-dwch.html' title=''/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-39258340213268627</id><published>2007-11-29T20:43:00.000+01:00</published><updated>2007-11-29T21:00:00.856+01:00</updated><title type='text'>KILKA ZDAŃ</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;po pierwsze nie skasowałem bloga&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;po drugie moja szefowa została moja podwładną&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;po trzecie bawię się w bycie osobą publiczną&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;po czwarte byłem u wróżki&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;po piąte nie jestem już do wzięcia&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-39258340213268627?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/39258340213268627/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=39258340213268627' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/39258340213268627'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/39258340213268627'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/11/kilka-zda.html' title='KILKA ZDAŃ'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-8576864385545691089</id><published>2007-11-04T15:35:00.000+01:00</published><updated>2007-11-04T16:15:14.673+01:00</updated><title type='text'>BACK 4 GOOD?</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;I wróciłem. Gdzie nadwiślański brzeg. I rozglądam się, co dalej ze sobą począć, bo cel który ostatni rok miałem przed oczyma został zrealizowany. Mam piękny wpis w si-wi. Wow. Rzygać się chce. Ale jakoś się zobaczy, co przyniesie listopad. Na pewno zmiany. Nie wiem tylko czy zewnętrzne, czy wewnętrzne.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;3 listopad 2005 roku. Wtedy napisałem pierwsze zdanie na blogu. Dwa lata temu. Fajna data. Można zrobić podsumowanie. Ale po co? Nie chce mi się. Wróciłem do polski z decyzją o delikatnym powiedzeniu &lt;b&gt;adieu&lt;/b&gt; panom z tzw. branży. Bo mi z nimi nie po drodze.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Co to w praktyce oznacza? Oznacza, że czekam na listopad. Że już jest? Jest jeszcze kilkanaście dni. Jeśli się zdarzy, to się zdarzy. A jeśli nie, to też się zdarzy. Yo!&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-8576864385545691089?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/8576864385545691089/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=8576864385545691089' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/8576864385545691089'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/8576864385545691089'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/11/back-4-good.html' title='BACK 4 GOOD?'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-7715308822745745254</id><published>2007-11-01T11:19:00.000+01:00</published><updated>2007-11-01T12:57:17.334+01:00</updated><title type='text'>TRZY KOLORY: ZŁOTY</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Chryzantemy złociste. Mieczysław Fogg. Śpiewał to parę lat temu. Mam to nawet na kompie. Dzisiaj piosenka jak najbardziej a propos. Lubię pogrzebową muzykę. Requiem. Dziś moją duszę w ręce twe powierzam(kojarzysz em?). Wracam do domu. Już za trzy dni. Koniec pięknej wycieczki na koszt podatnika. Powrót w szarość życia codziennego. Moją szarość. Zmieniłem numer gg. Wow. W szoku jestem. Miałem go chyba od końca 2002 roku, czyli pierwszej chwili na własnym necie. Czasem wystarczy jednak zrobić ciach. Nawet obyło się bez łez, żalu i smutku. Wow. Nawet było to ciekawe odczucie. Współczuję jednak osobie, która ten numer odziedziczy. Może być śmiesznie. Ale czasem tak trzeba - &lt;b&gt;by dokonać radykalnej zmiany, trzeba odważyć się na kilka drobniejszych&lt;/b&gt;. Cokolwiek to miałoby nie znaczyć...&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-7715308822745745254?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/7715308822745745254/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=7715308822745745254' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/7715308822745745254'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/7715308822745745254'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/11/trzy-kolory-zoty.html' title='TRZY KOLORY: ZŁOTY'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-893814816954580320</id><published>2007-10-28T19:01:00.000+01:00</published><updated>2007-10-28T19:06:11.859+01:00</updated><title type='text'>TRZY KOLORY: CZERWONY</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Spytano mnie ostatnio o pasję. Nienawidzę tego pytania, a każdy kto je zadaje winien liczyć się z tysiącem strzał mojej wyobraźni przekłuwających jego pe-ha-pięć-i-pół. Może kiedyś wyjaśnię dlaczego. Zresztą ostatnio kompletnie nie mam pojęcia, dlaczego podejmuję dziwne akcje względem moich eksów. Wobec jednego jestem zamknięty i wycofany, drugiemu piorę prawdą w oczy niczym pewien pan chince spawarką w hostelu jeden, a trzeciego obdarzam swoimi nagimi fotkami. Dziwna sprawa. Dziwny ja. Za tydzień będę w polsce. Nie wiem czy się cieszę. Wiem, że może lepiej byłoby zostrać tutaj. Ale kto wie co się stanie - na obczyźnie stałem się niczym lenin. Rewolucjonistą.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-893814816954580320?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/893814816954580320/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=893814816954580320' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/893814816954580320'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/893814816954580320'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/10/trzy-kolory-czerwony.html' title='TRZY KOLORY: CZERWONY'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-5166738038630990183</id><published>2007-10-26T21:43:00.000+02:00</published><updated>2007-10-26T21:51:51.997+02:00</updated><title type='text'>TRZY KOLORY. CZARNY.</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Kochany blogu! Liczę dni. A szczęśliwi ponoć nie liczą godzin i lat. Ale mniejsza z tym. Liczę dni, bo za równy tydzień trzeciego listopada w dzień wylotu-powrotu będziemy ze sobą już dwa lata. Wow. Słucham mozarta. Dokładnie arii królowej nocy. Boskie! Ale nie o tym dzisiaj. Coś za coś. Jestem mistrzem kompromisu. Takim samozwańczym niczym historyczny dymitr. To prawda. Aber die hauptfrage ist ob ich eigentlich damit einverstanden bin. Chyba nie. Hmmm... wermuty litrowe za 2,50 ojro? Wow2. Boskie... ceny znaczy. Podobno mam wrócić do pracy. Podobno. Michalis Hatzigiannis. Wow. Luke MacFederlane. Wow2. Bree Van De Kamp. Wow3. Moi drodzy, november rain spłucze wszystko...&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-5166738038630990183?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/5166738038630990183/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=5166738038630990183' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/5166738038630990183'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/5166738038630990183'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/10/trzy-kolory-czarny.html' title='TRZY KOLORY. CZARNY.'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-7473452402767850253</id><published>2007-10-24T08:04:00.000+02:00</published><updated>2007-10-24T08:06:25.101+02:00</updated><title type='text'>[*]</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/Rx7gt0hWGJI/AAAAAAAAAHc/BykbnTFaXzU/s1600-h/baranowska1.jpeg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/Rx7gt0hWGJI/AAAAAAAAAHc/BykbnTFaXzU/s400/baranowska1.jpeg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5124780503791442066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;Anna Baranowska nie żyje... Smutne.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-7473452402767850253?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/7473452402767850253/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=7473452402767850253' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/7473452402767850253'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/7473452402767850253'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/10/blog-post.html' title='[*]'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/Rx7gt0hWGJI/AAAAAAAAAHc/BykbnTFaXzU/s72-c/baranowska1.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-3873990904263002877</id><published>2007-10-22T19:19:00.000+02:00</published><updated>2007-10-22T19:41:29.114+02:00</updated><title type='text'>LISTOPAD NADZIEI</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Jeszcze nigdy w życiu nie stałem w kolejce do urny godzinę. Zawsze myślałem, że dopiero po śmierci będę czekać aż mnie spalą, ale życie okazało się bardziej zaskakujące niż mogłem to w ogóle przewidzieć. Ten cały bałagan w brukselskim konsulacie mnie zirytował tak bardzo, że pokłóciłem się z ochroniarzem, który chciał mnie wywalić poza teren placówki dyplomatycznej. W koncu jednak ugiąłem się pod autorytetem jego pełnomocnictw oraz spojrzenia z jakiejś linijki nad czubkiem mojej głowy i dobrodusznie wyjąłem klapki i ręcznik z plecaka, udowadniając, że mimo totalnego zarostu na twarzy (tylko niestety) nie aspiruję do roli osamy bin ladena i nie zamierzam wysadzić w powietrze konsula generalnego ani z jego fotela podwładnego anny ef, ani tym bardziej z tego świata. Tak więc po pewnych perturbacjach udało mi się wejść do piwnicy pełnej rozwścieczonych czekaniem fanów trzeciej, czwartej i piątej rzeczypospolitej, gdzie jednak największą ochotę na dowalenie komuś odczułem w dwóch momentach. Raz, gdy kobieta z rozwrzeszczanym berbeciem na rękach wdarła się przede mnie i dwa, gdy odsyłano mnie od stolika do stolika, by za czwartym podejściem okazało się, iż osoby z zaświadczeniem z urzędu gminy głosują pod literką em jak dyplomatołki. I wtedy nadeszła chwila prawdy... Okazało się, że mam wielką warszawską listę, która mnie właściwie nie obchodzi. Nie znam tam nikogo poza dwoma przywódcami dwóch wielkich partii i jednego geja na liście partii na trzy pe, a na czele psl-u przedstawiciel pokolenia giegie. Na dodatek jakiś starszy jegomość zwrócił mi uwagę, że w takim miejscu jakim jest ambasada mam nie nosić czapki. Poczułem się w tym dniu wspaniałym kilka razy jak małe dziecko, które jest strofowane przez wszystkich dookoła. Wieczorem apogeum. Raz po raz zjebka za wybory, których dokonałem. Najlepsze, że nikt się nie zapytał na kogo zagłosowałem, a opierał się tylko na moich uprzednich deklaracjach. Zostałem odsądzony od czci i wiary, a przede wszystkim rozumu. Fajnie. A na kogo głosowałem? Tak. Zdziwilibyście się. Ale się nie zdziwicie. Bo nikt się nie dowie - wybory były tajne, więc opierając się o materialny aspekt tej zasady prawa wyborczego nie mogę powiedzieć.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;W bordowym szalu mi do twarzy. Z uśmiechem na twarzy zresztą również mi do niej. Jeszcze dwa tygodnie i wracam. Czy się cieszę? Tak i nie. W sumie są pewne okoliczności, dla których chętnie bym nie wracał. Ale listopad ma przynieść ogromną zmianę w moim życiu. Nastawiłem się na tak, ale czy się ziści nie wiem. Co będzie jeśli nie nie chcę nawet myśleć. W sumie wtedy będzie chyba bardzo źle. A choćby na chwilę chciałbym się poczuć, że mam życie w garści, bo na razie w garści ma ono mnie. Poza tym dzisiaj znów nie było ciepłej wody. Ale to dobrze - zimny prysznic sprawia, że od razu chce się nam żyć. Pogoda tu jest boska. Niby jeszcze jedno, ale to dopiero w listopadzie w sumie...&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-3873990904263002877?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/3873990904263002877/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=3873990904263002877' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/3873990904263002877'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/3873990904263002877'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/10/listopad-nadziei.html' title='LISTOPAD NADZIEI'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-4501027735031897066</id><published>2007-10-20T15:38:00.001+02:00</published><updated>2007-10-20T15:53:14.557+02:00</updated><title type='text'>TEN BLOG NARUSZYŁ PRZEPISY DOTYCZĄCE CISZY WYBORCZEJ. JEDNAKOWOŻ JEGO AUTOR JAK I SERWER ZNAJDUJĄ SIĘ POZA ZASIĘGIEM WŁASCIWOŚCI MIEJSCOWEJ PKW. LOL!</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Od trzech dni nie ma ciepłej wody. Nie jest to zbyt fajne szczerze mówiąc, gdy spod ciepłej pościeli trzeba wystawić tyłek pod strumień zimnej wody. Jako że nie umiem spać długo, wstaję trzy godziny przed wyjściem do pracy, lecę do łazienki, a potem raz dwa z powrotem pod kołdrę i oglądam ally. Kończę właśnie drugi sezon, a trzeciego nie zgrałem, bo nie przypuszczałem, że będzie tu nudniej niż na kazaniu. Tak czy inaczej mam jeszcze jakieś inne filmy, książki i karty tarota. Ale w sumie czekam na powrót do domu, bo pójdę sobie do wróżki.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Piję na umór. Właściwie nie ma dnia, żebym nie łyknął sobie czegoś mocniejszego. Najbardziej tragiczny był czwartek, bo schlałem się jak świnia dwiema butelkami martini i się podziało trochę. Szczególnoie w piątek rano, gdy się delikatnie zataczałem na korytarzu i omal nie wpadłem do izby gospodarczej asturii. Ale co tam, lubię ten sport... Jeszcze potem poszedłem z szefem na koncert dżezowy do przedstawicielstwa saksonii, gdzie wypiłem dwa piwa, dwie lampki szampana i jednego drinka. Trochę tego było, tak więc w domu zdołałem pochłonąć tylko pół butelki taniego wermuta za aldiego. W sumie specjalnie poszedłem do sklepu oddalonego cztery kilometry ode mnie, żeby poczuć się dużo, tanio, tesco... I obłowiłem się - za jednym zamachem porwałem cztery wermuty za 1,65 każdy, zupki w proszku, mus jabłkowy, serek hochland i ogórki kiszone. Szkoda, że nie mają tu ogórków po kaszubsku - wtedy czułbym się jak w domu. W sumie ostatnio pochłonąłem pół butelczyny keczupu. Miałem jakoś ochotę na coś mi znanego. Wow. Tęsknię za cin&amp;cin...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Właściwie podoba mi się coraz bardziej w tym kraju. Szczególnie dziwni ludzie, którzy nie uznają czerwonego światła, a policjant się gapi na mnie jak na idiotę, kiedy czekam na zielone i w następstwie czego pospiesznie popędza mnie cobym natychmiast przeszedł. No i popędzał tak, że prawie wpadłbym pod koła jakiemuś uroczemu dziadkowi. Ale w sumie byłoby nieco oryginalnie mieć jakąś zagranicę w dokumentach usc... W ogóle wpadłem na genialny pomysł, czy by tu nie osiąść na jakiś czas. Wkrótce będą poszukiwać pracownika do biura, w którym odbywam swój staż... Dwuletni kontrakt, dwa razy tyle co w polsce i egzotycznie tak... Ciekawa perspektywa i warta rozpatrzenia. Ale i tak listopad będzie decydujący...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Tęsknię za polską. A z drugiej strony nawet niekoniecznie. Jutro wybory. Fajnie będzie. A i tak pozwolę sobie na szczyt bezczelności. A przy okazji zapewnię pracownikom konsulatu w brukseli nieco emocji. Zdziwią się jak zobaczą, że ktoś zagłosował poza granicami kraju na kaczyńskiego... A ja po prostu premiera lubię. A sepleniącego buroka nie.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-4501027735031897066?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/4501027735031897066/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=4501027735031897066' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/4501027735031897066'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/4501027735031897066'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/10/ten-blog-naruszy-przepisy-dotyczce.html' title='TEN BLOG NARUSZYŁ PRZEPISY DOTYCZĄCE CISZY WYBORCZEJ. JEDNAKOWOŻ JEGO AUTOR JAK I SERWER ZNAJDUJĄ SIĘ POZA ZASIĘGIEM WŁASCIWOŚCI MIEJSCOWEJ PKW. LOL!'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-1030898854437346784</id><published>2007-10-17T23:20:00.000+02:00</published><updated>2007-10-17T23:45:49.837+02:00</updated><title type='text'>ŻAL MI TYLKO MARZEŃ</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;W dniu, w którym opuszczę brukselę, stuknie dwa lata odkąd zacząłem na serio pisać bloga. Trochę wody przez ten czas upłynęło, trochę zmarszczek mi przybyło, trochę się podziało. Ale dlaczego to piszę. Hmmm... bo właściwie dzisiaj powinienem wykasować wszystki dotychczas napisane notki. Nie, nie uciec. Nie mam takich zamiarów. Ale po prostu niczym mazowiecki odkreślić przeszłość wielką grubą niczym ja lat parę temu kreską. Nie zapomnieć, ale wybaczyć. Sobie przede wszystkim. I zastartować od początku. Po prostu czasem każdy z nas ma ochotę, zrobić sobie małe przewietrzenie w życiu. I odkąd jestem tu na belgijskiej ziemi mam sporo czasu, by tak do końca zastanowić się nad wszystkim. I o zgrozo dochodzę do takich wniosków, że skóra mi cierpnie i nie mogę w to uwierzyć. Odkrywam siebie coraz bardziej i coraz bardziej pewne rzeczy mi się podobają, a inne totalnie mnie przerażają. Co najśmieszniejsze delektuję się swoją samotnością - przebywam we własnym towarzystwie bez przyjaciół, bez znajomych. Sztywne stosunki służbowe, kilka niezobowiązujących rozmów ze współmieszkańcami, kliknięcia na akuku. Reszta jest tylko milczeniem. I myśleniem...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Generalnie każdy gej (albo prawie każdy) ma to do siebie, że mniej lub bardziej chce się zakochać. No i chyba nie tylko gej, ale ograniczę się do mojej orientacji w bezczelny sposób olewając heterycką większość. Co więcej ten wpis jest cholernie serio, więc właściwie każdy pobłażliwy ton w komentarzach bezczelnie zlekceważę. W sumie już od dawna nie byłem taki poważny. Po prostu dzisiaj mam ochotę na chwileczkę zapomnienia. Ja jednak od paru dni zrozumiałem, że szczęście można złapać w różnej formie - nie tylko w postaci cudzego penisa, cudzych oczu, cudzego oddechu. Czasem trzeba odpowiedzieć sobie na proste pytanie, czego oczekuję od życia. Czego temu życiu mogę dać od siebie. I wychodzi na to w prostym rachunku, że całkiem dużo - i to w obie strony. Tak więc chcę odkryć inną stronę swego życia. Nie uganiać się za wielką miłością bo słowa z prochu powstałeś i w proch się obrócisz, ale spróbować po prostu zaczerpnąć powietrza. Tak jakoś. Dlatego też całkiem świadomie i dobrowolnie dziękuję potencjalnym loverom za uwagę, całkiem świadomie odchodzę z tego cudownego poniekąd świata gejów i lesbijek, całkiem świadomie robię w tył zwrot. I nie - drogi j. czy m. - nie przemawia przeze mnie jakaś gorycz, depresja czy dół. Długofalowo podobnych stanów emocjonalnych nie potrafię utrzymywać. Za bardzo kocham życie, za szybko nudzę się smutkiem, by pielęgnować w sobie gorycz czy żal. Po prostu nie mam na to czasu. Inna sprawa, że ostatnio gejowski świat zaczął mi się kojarzyć tylko z wymianą płynów, a ja przecież uczuciowym idealistą jestem. Chcę wszystkiego albo nie chchę nic. A że wszystkiego nikt nie jest na dzień dzisiejszy w stanie mi dać, wybieram nic. Lepiej umrzeć z głodu, niż z przejedzenia. Estetyczniej...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Niech więc dzisiejsza notka będzie taką cezurą. To co było powyżej, było. To co będzie poniżej będzie. Jestem przekonany, że moja decyzja jest na dzień dzisiejszy jedyną właściwą. Jestem poniekąd znany ze swej cholernej konsekwencji, jeśli chodzi o życiowe wybory i nikt mi nie może zarzucić, że jestem jak chorągiewka, a moje decyzje są jak latawce, dmuchawce i wiatr. Nie. Niue jest tak. Inaczej nie byłbym w tym miejscu, w którym jestem. Inaczej wciąż siedziałbym z nadwagą i kompleksami. Tak siedzę tylko z kompleksami.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-1030898854437346784?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/1030898854437346784/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=1030898854437346784' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/1030898854437346784'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/1030898854437346784'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/10/al-mi-tylko-marze.html' title='ŻAL MI TYLKO MARZEŃ'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-6690818770879233911</id><published>2007-10-16T20:47:00.000+02:00</published><updated>2007-10-16T21:15:34.495+02:00</updated><title type='text'>WARRIOR W BRUKSELI - REWOLUCJE</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Mam myśl! Znaczy ja raz po raz mam myśli i potem mam. Za to znaczy się mam. Bo myślenie utrudnia życie. Sprawia, że zamiast działać zastanawiasz się co by było gdyby i takie tam. Ale dzisiaj nie filozofuję. Dosyć. Siedzę na wygnaniu i mam genialnie mnóstwo czasu, by się nad sobą zastanowić. Lubię się nad sobą zastanawiać. Czuję się wtedy jak uczestniczka &lt;b&gt;miss world&lt;/b&gt; opowiadająca o pokoju na świecie. Wow, nie? Tak czy inaczej łażę po brukseli a-pie ze słuchawkami w uszach (swoją drogą muszę sobie kupić nowy empecz), podrygując do piosenek dany international i mutyi bueny. W ogóle idę i się śmieję. Bo załadowałem sobie takie dziadostwo na lępetrła, że masakra. Ale właśnie, przecież miałem myśl... Tak w ogóle to psycho ma dzisiaj urodziny. Dostał esa. Jakieś dwa tygodnie temu urodziny obchodził królik, więc tylko zedytowałem, zmieniłem kilka liter i niech się cieszy... Ja się cieszę też. Tak na marginesie poplotkowałem dzisiaj z panią dyrektor. Śmieszne, gdy paniujemy/panujemy sobie z osobami w naszym wieku. To oznaczać może tylko i wyłącznie to, że się starzejemy, poważniejemy i ogólnie oddalamy od czasów, gdy można było zakwakać do telefonu pani kaczce, a panią ogórek wprawić w zakłopotanie pytając o rozmiar ogórka jej małżonka. No cóż, &lt;b&gt;bygones&lt;/b&gt;, by zacytować richarda fisha z oglądanego przeze mnie już enty raz serialu o ally prawniczce. Wow. Dziś umarł sędzia boyle. Can you show me your teeth? Tak czy inaczej jest śmiesznie. Również dzisiaj wysłałem trochę pocztówek. Wow. Lubię pisać listy i mejle. Ktoś może byłby chętny zostać moim pen-palem? Tak to się pisze w ogóle?&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Miałem napisać coś kontrowersyjnego, chciałem zrobić coś szalonego. I zrobiłem. Napisałem list do szefa... Ciekawe jaką będzie miał minę... Poza tym w brukseli na każdym kroku widać fajne ciacha. Niestety mieszkam w arabsko-afrobelgijskiej dzielnicy, więc nie mam nonstop podobnych widoków, bo niestety ciemnoskórzy faceci - jakby to powiedzieć, by ich nie urazić i nie narazić się na zarzut rasizmu tudzież dyskryminacji... - no oni po prostu nie mają predyspozycji na ciotki. Są zbyt umaczowieni. Ta brylantyna, wyżelowane włosy. Po prostu tacy z nich geje, jak ze mnie hella von sinnen. Ale za to w centrum - bosko! Co trzy minuty można nadziać się na takie mięsko że aż żal pościć w piątek. Ale w związku z tym, ze bardzo poważnie podchodzę do mojego tymczasowego ustosunkowania się do tych spraw, ani mnie to ziębi, ani grzeje... Właściwie miałbym ochotę iść na basen. Wczoraj dostałem namiary na trzy takie obiekty, a tymczasowy szef zaproponował nawet, że pójdzie ze mną. Wow. Poza tym cierpię na nadmiar brzucha. Ale jak ktoś powiedział - włosy zakrywają wszystko. Bosko. Lubię owłosione brzuchy, pośladki i inne tego typu hece. Na szczęście tymczasowy szef jest glacogłowy. Tym lepiej. Hormony nie narobią mi obciachu...&lt;/p&gt;&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RxUNb0hWGII/AAAAAAAAAHU/WyA63oK0Mc8/s1600-h/violin-key+m.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RxUNb0hWGII/AAAAAAAAAHU/WyA63oK0Mc8/s200/violin-key+m.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5122014922809940098" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;em&gt;&lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=5tkR8D7RV_8"&gt;army of lovers - sexual revolution&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-6690818770879233911?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/6690818770879233911/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=6690818770879233911' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/6690818770879233911'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/6690818770879233911'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/10/warrior-w-brukseli-rewolucje.html' title='WARRIOR W BRUKSELI - REWOLUCJE'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RxUNb0hWGII/AAAAAAAAAHU/WyA63oK0Mc8/s72-c/violin-key+m.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-2631550271516856122</id><published>2007-10-15T14:46:00.000+02:00</published><updated>2007-10-16T20:27:04.591+02:00</updated><title type='text'>WARRIOR W BRUKSELI - HAMULEC BEZPIECZEŃSTWA</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Słyszysz dzwony? Ja słyszę. Biją. Nie, nie mnie... I hope przynajmniej. Biją w podobny sposób jak johnowi cage'owi z boskiej ally mcbeal. Jeśli bowiem czujesz się na tyle silny, by czegoś dokonać, co sobie zaplanowałeś, to je usłyszysz. Ja słyszę.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jedna znaleziona owca warta więcej niż dziewięćdziesiąt dziewięc niezagubionych. Czy aby? Tak czy inaczej wczoraj zakończyłem swoje pedalskie poszukiwania. Że znalazłem? Nie, nie... Chociaż jeden znajomek powiedział mi, że profil na fellow kasuje się tylko i wyłącznie wtedy, gdy nasze poszukiwania zakończą się sukcesem. A jak wiadomo sukces jest tylko i wyłącznie wtedy możliwy, kiedy dążymy do jego osiągnięcia. I tu właśnie ze mną był problem... Po prostu tak naprawdę nie chciałem znaleźć. Może to zabrzmi głupio, ale dawno nie byłem nie w związku. I chyba teraz zaczynam chcieć poza nim pozostać. Po prostu jakoś i nie po prostu. Ale coby było, to napiszę krótko - otóż siedziałem na tej pedałowni od kwietnia i nie poznałem tam nikogo, kto mógłby się wtrynić w moje życie. Po prostu nikogo... Że niby psychologa? Pewnie był najbliżej, ale nie chciał, więc nie będę go przecież zmuszać. Dzisiaj wiem, że dobrze zrobił, bo pewnie byłby tylko interrexem. Czy wykluczam uzwiązkowienie się? Nigdy w życiu. Po prostu tymczasowo się poddaję. Nie mam sił na szukanie, ani na tkwienie w tamtym miejscu. Po prostu. Jeśli ktoś twierdzi, że tam wrócę i takie tam, to pewnie może ma rację, ale w tym punkcie mojego życia musiałem postąpić, jak postąpiłem... Inaczej robiłbym coś bez przekonania, a jedyną rzeczą, którą mogę tak wykonywać jest moja praca...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Właściwie zaczyna mi się tu podobać. Jestem między podobnymi mi osobami. Banda europejskich nierobów - mejle, mesendżery, lancze i pierdoły. Żyć nie umierać. Tęsknię za swoją pracą - przygotowałem jedną małą opinię prawną, która otwiera mi drogę do awansu. Że naciągana? Nic to... Czy chcę? Cholernie. Czy się uda? Równie dobrze ktoś mógłby mnie zapytać o szanse powodzenia dla negocjacji załogi fabryki szpulek do nici na przedmieściach ułan-bator z dyrekcją zakładu w sprawie wody mineralnej i koloru fartuchów... Nie wiem. Nie mam pojęcia. Cholera. Ale tak czy inaczej wiem, że chcę. A że kosztem mojego pedałowania? No cóż - przesiądę się z roweru do bryczki. Wio koniku. Ihaaa!&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-2631550271516856122?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/2631550271516856122/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=2631550271516856122' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2631550271516856122'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2631550271516856122'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/10/warrior-w-brukseli-hamulec.html' title='WARRIOR W BRUKSELI - HAMULEC BEZPIECZEŃSTWA'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-2563320534855717163</id><published>2007-10-12T22:35:00.000+02:00</published><updated>2007-10-12T22:58:38.047+02:00</updated><title type='text'>WARRIOR W BRUKSELI -  PICCOLO CORO DELL'ANTONIANO</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Strejndż. Bruksela jest wery strejndż. Ceny są totalnie strejndż. Weźmy jogurt. Kosztuje 1,50 ojro. Sorry... loro miało być. Ojro to niemcy. Kocham niemcy - dla mnie to kwintensencja europy. A co ja mam zamiast europy? Jakieś frankofońskie za przeproszeniem zadoopie. Litości. Czy ci ludzie nie znają normalnego języka? Nie mówię już o polskim, ale chociażby o pięknej mowie goethego, schillera i herr flicka. Czy ja tak wiele wymagam? Nie! Jestem minimalistą. Na przykład w związkach wymagam niewiele. Lojalności i jakiegoś tam oddania. Nawet nie miłości. Nawet nie radości bycia ze mną. Zresztą będąc ze mną można odczuwać li tylko refleksję. I'm troubled. Było minęło i takie tam. Ale nie o tym miało być. A... już wiem o czym. O loro. Zresztą przypomina mi się z dzieciństwa taki dziwny zespół cekino-doro. Znaczy pisze sie to chyba inaczej, ale ja nie jestem specjalistą do spraw pedalskich języków, za jakie sprawiedliwie uchodzą włoski i francuski. Nienawidzę francuskiego języka. Musiałem się go uczyć wbrew sobie cztery lata. Madame bluszcz, pożal się boże pocahontas. Albo renee... Kocham renee. Ale bardziej wolę calistę. Albo dżordżię. Ma klasę kobieta. Tylko to imię. Gruzja - sopho kalvashi... Oj, właśnie ktoś na gie napisał. Momento... Może mnie przez chwilę nie być...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Już jestem. To tylko pan żyleta. Myślałem, że to mój nowy cel podrywu, ale poszedł się położyć, biedak... Aaaa... ciągle nie skończyłem o cenach. A więc... Ach, zdania się nie zaczyna od "a więc", więc inaczej. Tak więc kupiłem dziś wermuta za dwa ojro. Znaczy loro. I sprajta za qwa jeden pięćdziesiąt - i to półtoralitrowego. No halo... rąbnijcie mnie... Zresztą w sumie drażni i nie drażni mnie ten kraj. Jakbym jeszcze tu jakiś basen zlookał, byłoby okki. W sumie przyzwyczajam się, ale tęsknię. Tęsknie za tanim żółtym serem, wredną panią kioskarką, niemiłą sklepikarką, marudzącym eksem, kochającą siostrą, zwariowaną szefową, wiecznie obwiniającą się o wszystko wiejską i moim łóżkiem, które biedne musiało znosić masę mojego i kogo-innego d.n.a. Po prostu nie nadaję się na emigranta. Jestem patriotą. Nawet debatę dziś obejrzałem. Lubię jarka, pewnie na niego zagłosuję... Bo tuska nie cierpię...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;A jutro mam randkę z pissingiem. Z mannekenem. Wow! A mariele ventre nie żyje. Aż mi się przykro zrobiło...&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-2563320534855717163?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/2563320534855717163/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=2563320534855717163' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2563320534855717163'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2563320534855717163'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/10/warrior-w-brukseli-piccolo-coro.html' title='WARRIOR W BRUKSELI -  PICCOLO CORO DELL&apos;ANTONIANO'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-499715075566554479</id><published>2007-10-07T10:21:00.000+02:00</published><updated>2007-10-07T10:55:02.306+02:00</updated><title type='text'>WARRIOR W BRUKSELI - PART ONE</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Unia Europejska jest jednak boska! Polityka równych szans, o której w swojej pracy napisałem się więcej niż smsów do moich wszystkich facetów razem wziąetych, jest jednak rzeczywistością. I to polityka w każdym kierunku ofkors. Czuję się w ogóle jak bohater smaku życia - tyle tylko że zamiast w fajnym mieszkanku żyję sobie w piwnicy zwanej przez co niektórych norą. W sumie coś w tym może być, bo garaż, który wynajmuję sąsiadowi spełnia chyba wyższe standardy bezpieczeństwa niż mój pokój. Przede wszystkim miesięcznie kosztuje trzy dychym, a moje tutaj lokum dwa tysiące. No i garaż jest równo z linią horyzontów, a moim głównym widokiem są łydki ludzi wysiadających z autobusu. Tak, tak - dodatkowa atrakcja mojego tutaj pobytu, to zatrzymujące się cztery razy na godzinę autobusy, rozmowy w językach dla mnie totalnie obcych pań i panów, ich krzyki i kłótnie oraz zepsute żaluzje w oknie. Tak więc, jeśli chciałbym wpuścić trochę słońca w swoje cztery kąty - musiałbym podnieść całkowicie ten metal, który wyżej jakoś szumnie na wyrost nazwałem, a jeśli zależy mi na mojej tzw. prywatności, to mam światło. Generalnie atrakcji jest tutaj więcej, ale może powoli...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;W ogóle zaczęło się od tego, że miałem jechcać na lotnisko z wiejską babą. Tuż piętnaście minut przed godziną wu, napisał esa do mnie jej mąż z pytaniem, czy aby by mi nie przeszkadzało, że pojedzie z nami. Co miałem robić? W sumie żałuję teraz, że sobie nie pozwoliłem na mały teścik i nie napisałem, że owszem przeszkadzałoby. Ale po co niszczyć małżeńską idyllę wiejskim? Po co prowokować zbędną i niczym nieuzasadnioną zazdrość? Choć jakby się nad tym zastanowić to nie pierwszy taki przypadek... Inna sprawa, że zazdrość dla mnie jest tak samo absurdalnym uczuciem jak nienawiść. Oczywiście nieuzasadniona i chora zazdrość, która może wynikać albo z faktu, że ma się samemu coś na sumieniu, albo z faktu, że nie ufa się swojemu partnerowi. A wtedy tylko krok do szlus-aus-und-forbaj... Tak czy inaczej dla mnie dwa ostatnie przykazania są święte. Proste: cudze - nie rusz. I wszyscy, którzy mnie znają o tym doskonale wiedzą. A jeśli już nie mogą się powołać na znajomość mojej osoby, to niech lepiej się zastanowią czy znają i ufają swojemu partnerowi, bo jeśli nie, to niech lepiej już teraz dadzą sobie na wstrzymanie, oszczędzając problemów sobie i jemu/jej w niedalekiej przyszłości. Tam gdzie kończy się zaufanie, kończy się partnerstwo, relacja i związek. Nie mówiąc już w ogóle o miłości...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Leciałem po raz pierwszy samolotem. Chyba więcej adrenaliny miewam, wyprzedzając inne samochody swoim własnym. Zresztą chyba nawet seks jest już fajniejszy. Jedno co mi utknęło w pamięci, to boski celnik na lotnisku i mniamowy steward na pokładzie. A na imię mu było miroslav. Słowak...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Siedzę więc sobie w mojej norce po cichu i delektuję się internetem, który mam dopiero od wczoraj. Między innymi dzięki mnie. A dlaczego? Bo tylko polak wiec jak należy sklecić dwa przerwane kable zusammen do kupy bez użycia wtyczek, a samej tylko plasteliny tudzież taśmy klejącej. Nie zrobi bowiem tego ani anglik (23-letni charlie), ani niemiec (23-chybaletni moritz), ani tym bardziej dwudziestokilkuletnia francuzka, której imienia nie pamiętam (no cóż... kobieta... not my type.). Tak czy inaczej mamy internet - jak długo nie mam zielonego pojęcia... Ale nie mam kluczy i siedzę w domu. W poniedziałek mam mieć. Wow! Wtedy dopiero wybiorę się na randkę z mannekenem. Kochany, pewnie czeka. A tymczasem delektuję się spleśniałym serem, przeterminowanymi płatkami fitness i kwaśnym mlekiem, które miało być fresh, kupionymi w tureckim sklepie za rogiem. Sałatkę rybno-ryżową musiałem wywalić zaraz po otwarciu. No i kawą ofkors - najdroższą na świecie, bo dziesięć ojro za 250 dag. Ale tego bym sobie nie mógł odmówić, nawet gdyby miało mnie to kosztować nawet moje dziewictwo...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Łansmor... Gdy szedłem sobie z lotniska na dworzec, z dworca do metra i z metra do mojej nory in spe, która leży w cudownej dzielnicy w centrum, doszedłem do wniosku, że jeśli mieszkać, to tylko tutaj. Dlaczego spytacie? Zagęszczenie ciastek jest tutaj szesnaście razy większe niż w każdej jednej cukierni świata. Mniam.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-499715075566554479?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/499715075566554479/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=499715075566554479' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/499715075566554479'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/499715075566554479'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/10/warrior-w-brukseli-part-one.html' title='WARRIOR W BRUKSELI - PART ONE'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-4103059999577750267</id><published>2007-10-01T12:45:00.000+02:00</published><updated>2007-10-01T13:10:25.280+02:00</updated><title type='text'>ACH JO</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Świat oszalał, a ja razem z nim. Mam zmieścić się w dwudziestu pięciu kilogramach, w tym pięć mam mieć w ręce. I teraz co z sobą wziąć? Które spodnie, jaką bieliznę, ile skarpetek... Muszę kupić dżinsy i nowe buty. Ale jakie? Ciemnoniebieskie czy jasne? A buty wygodne czy do sneackersa? Shit. Nienawidzę pakowania. Na miesiąc jeszcze nigdy nie wyjeżdżałem i pewnie zapomnę połowy rzeczy. Może płynu do soczewek, może okularów, a może i pieniędzy. Szajse. Czy ma ktoś może gotową listę podróżną, bo czuję że się pogubię. Przeszukałem cały net i nic. Nie ma kompletnie żadnej strony na temat przygotowania do podróży. Za to całe mnóstwo jakichś pierdół i wcale nikomu niepotrzebnych informacji o podobnych przypadkach jak ja. Zero recept na uskutecznianie pakowania się. I to jest problem. Poważny.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jeszcze cztery noce na swoim tapczanie. Potem trzydzieści nocy sio. Czuję się już jak mickiewicz na emigracji. Pewnie pana tadeusza ani nie napiszę, ani tym bardziej nie przelecę (ach ten żebrowski!). Poza tym miesiąc abstynencji seksualnej dobrze mi zrobi. Myślę w każdym razie, że tak będzie. Ponoć mam się zmienić na wygnaniu. Może jakaś mała płcio-operacyjka albo kuracja botoksem. Tak! Botoks zamiast mózgu, to jest wyjście. Skoro innym się z tym powodzi, może powinienem spróbować...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Radość o poranku. Nie ma jak wstać, otworzyć okiennice i słońcu popatrzyć w oczy. Nie ma jak schnell-kuracja hormonalna zaraz skoro świt. Taki big zastrzyk emocji na cały dzień. Aż chce się żyć, uśmiechać i oddychać. Ten rok jest dziwny, ale nie ma jak chirurgiczne cięcie - dokładne, subtelne i bezbolesne. Czasem tylko blizna zostanie. Na duszy. Więc nie widać. Życie to jedno wielkie przeciskanie się przez tłum przypadkowych i mniej przypadkowych ludzi. Czasami kogoś można trącić łokciem, kogoś zdeptać czy szturchnąć. Inna sprawa, że trzeba być przygotowanym na to, że ktoś nas tym łokciem trąci, ktoś nas zdepta czy szturchnie. Trzeba być gotowym i odpornym. To złe? I tak, i nie. Ale... Jest właśnie jakieś ale. Można przyjąć na siebie ciosy, ale nie można w żadnym wypadku być powodem, by ktoś inny obrywał za nas. Na takie zasady w tłumie się nie zgadzam. Wtedy lepiej zmienić pozycję. Mieć problemy to zupełnie coś innego niż być problemem. A więc skyeurope bejbis! Si ja, jor warrior-brukselka.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-4103059999577750267?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/4103059999577750267/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=4103059999577750267' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/4103059999577750267'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/4103059999577750267'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/10/ach-jo.html' title='ACH JO'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-2160863279922108066</id><published>2007-09-29T19:23:00.000+02:00</published><updated>2007-09-29T19:48:46.724+02:00</updated><title type='text'>NIEBIOSA ROSĘ</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Sobota wieczór, a ja na własne życzenie siedzę sam ze sobą w domu. Z głośników powoli sączy się bette midler popędzana przez duet isobel campbell &amp; marc lanegan, dopijam kawę i delektuję się byciem w domu. Nie będzie mnie tutaj miesiąc. Pewnikiem będę siedział już niedługo przez całe cztery tygodnie w ciasnym pokoju z internetem (o ile on tam w ogóle będzie...) i jak kania dżdżu wypatrywał lotu powrotnego do domu. Dlatego miałem ochotę zostać dzisiaj tu. Nawet za cenę bycia samemu. Lubię swoje towarzystwo i nigdy się nie nudzę. Ale ponoć tak mają ludzie inteligentni (ygh, znowu się puszę). Eks jest na mnie zły, że go olałem. Trudno, jakoś to obaj przeżyjemy. Ja naprawdę starzeję się coraz szybciej - nie bawią mnie pedałbudy, nie bawi mnie kicanie na parkiecie, wolę sarah brightman i jose cura (właśnie miauczą na boku).&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Na gadulcu obserwuję nową akcję - wszyscy mają opis coby babci wziąć przed wyobrami dowód. Ja tam wolę zatankować autko i zawieźć babcię jedną z drugą do urny. Znaczy do takiej białoczerwonej ofkors, coby mnie siły nieczyste za jakąś czarownicę wespół z panią kaczyńską (swoją drogą uwielbiam ją!) nie uznały... Tak czy inaczej sprawiłem już sobie na wyjazd karteczkę z prawem do głosowania i będę mógł się poczuć jak w stolicy. Za granicą niestety głosujemy na warszawkę. Ble. Ale co tam - rokicina dostanie mój głos... Pewnie moja ciotka zawału dostanie, że głosowałem na pis, ale na kogo niby mam głosować innego? Sepleniącego premiera nie zdzierżę - już wolę ruską niemkę przy prezydencie. A ponoć taki z niego ruso- i niemcofob. Michnikowskie brednie...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Za niecały tydzień odlot do brukseli... Zna ktoś tam może jakieś fajne pedalskie knajpki?? Kurczę, coś trzeba z sobą tam zrobić - fellow z racji kilometrów skreślony, gie gie ostatnio nawet nie chce mi się załączać, a maneken piss pewnie będzie za kogoś przebrany, a ja fetyszów nie uznaję... Czytam dziennik, rozmawiam przez mejle z dziwnymi facetami, słucham shirley bassey. Czyli jeśliby to tylko przenieść na belgijski grunt, biorąc pod uwagę, że w tamtym królestwie większe polityczne gie niż u nas w kraju i zaraz przed moim nazwiskiem, to będę się czuć tam chyba nawet nieźle... No i pierwszy raz w życiu pofrunę samolotem. Z moim szczęściem powiedzą pewnie o mnie w faktach.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-2160863279922108066?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/2160863279922108066/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=2160863279922108066' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2160863279922108066'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2160863279922108066'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/09/niebiosa-ros.html' title='NIEBIOSA ROSĘ'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-5777320466808799345</id><published>2007-09-24T08:26:00.001+02:00</published><updated>2007-09-24T09:39:56.912+02:00</updated><title type='text'>EXPOSÉ</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Zacznijmy od cytatu. &lt;em&gt;harry122 vel Polarny pisze...&lt;br /&gt;WARIOR przychodzę tu, bo Cię lubię, ale należy Ci się w końcu parę słó prawdy na forum publicznym. Może ja i piszę pierdoły i brednie, ale Ty kiedyś pisałeś świetnie. Odkąd (tak mi się wydaje) przestałeś mieć Swoja połówkę, to Twoje teksty zaczęły zalatywać marudzeniem nastoletniej siksy, która opowiada koleżankom, że Edek złapał ją za warkoczyk, a Franek podniósł jej spódniczkę do góry.&lt;br /&gt;Warior!!! Opanuj się!!! Zostaw te podboje swojej wyobraźni i swojemu pedalskiemu :))) usposobieniu :))), a innym, np. mnie pisz nocie best tych pedalskich :)) zwirzeń i uniesień.&lt;br /&gt;Dzisejsza Twoja notka była by nawet całkiem całkiem gdyby nie te wstawki. A tak poza tym, to może do cholery skupisz się i zaczniesz opisywac sowją rzeczywistość po staremu.&lt;br /&gt;No i jeszcze jedno, wkurza mnie, że przestałeś odpowiadać swoim komentatorom. Zlewasz ich? To i oni Cię w koncu zleją :)&lt;br /&gt;Twój unizony sługa Polarkiewicz&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Dzisiejszy wpis miał wyglądać trochę inaczej, ale jakoś będzie wyglądał jeszcze inaczej. Bo zaintrygował mnie komentarz polarnego, do którego nie sposób się nie odnieść. Kocham bardzo prawdę, a słowa prawdy jeszcze bardziej. Zresztą należę do pewnego wymierającego gatunku, który nawet z okłamywaniem anonimowych osób na necie ma cholerne problemy, by nie rzec moralne dylematy. Ba, jeśli nawet mnie ktoś o imię pyta, nie umiem go okłamać. To też wpadłem na genialny pomysł i używam swojego drugiego, rzadziej trzeciego, imienia... Tak czy inaczej słowa prawdy cenię sobie bardzo, a jeszcze bardziej umiejętność rozmowy, poszukiwania dialogu i kompromisu. Jestem jednak przy tym osobą niesamowicie nieasertywną i z trudem umiem komuś powiedzieć prosto w oczy, że coś mi się nie podoba, a przynajmniej nie czynię tego wprost. Umiem jednak przyjmować słowa krytyki, które traktuję z całą powagą i należnym krytykującemu szacunkiem. I wszystko byłoby cacy, gdyby nie małe ale. Od pewnego czasu uczę się czegoś nowego. Uczę się, że otaczający mnie świat i ludzie nie są biało-czarni, a jeśli człowiek czasem nie tupnie nogą, to i tak nikt na niego nie zwróci uwagi. Tym samym kilka słów, które poniżej.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Dla mnie blog jest miejscem, w którym mogę na literki przełożyć iskry w moich mózgowych zwojach. To taki katalizator tego co się we mnie kotłuje, a jednocześnie wentyl bezpieczeństwa, którym umyka para z dymiącej czachy. Wszystko, co piszę pochodzi ode mnie. Czasem bywają lepsze dni, czasem gorsze, by nie powiedzieć &lt;b&gt;czasem słońce, czasem deszcz&lt;/b&gt; (pozdrowienia dla pewnego pana na pewną literkę). Piszę bloga od dobrych paru lat - najpierw w formie tradycyjnej, potem w formacie doc, teraz w html'u. Zacząłem blogować kwietniu 2005, a tak serio to w listopadzie 2005, kiedy zrozumiałem o co loko na onecie i równolegle na bloksie, który to portal uznaję za najbardziej poroniony na świecie (jak zresztą samą wyborczą, której nie cierpię). Potem przyszedł czas na blogspot, potem był dwa razy wordpress, by wreszcie znowu zahaczyć o blogspot. I właściwie w sieci jestem bez przerwy jak mgnienios, choć podobnie jak on w różnej postaci. Ale nie o tym chciałem pisać. Idze mi o to, że wszystko, co tu piszę - niezależnie czy marudzę jak siksa, miauczę jak niewydymana od zeszłej dyskoteki ciotka czy przeżywam jak mrówka sraczkę podczas okresu - piszę z siebie, od siebie i dla siebie. I to dogmat. Tak jest, było i będzie. Inaczej nie widzę sensu tu mojej obecności.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Czy mam zostawić swoje podboje swojej wyobraźni i swojemu &lt;b&gt;pedalskiemu&lt;/b&gt; usposobieniu? Nie. To jest jak najbardziej pedalski blog, który może nie ocieka potem, spermą i pudrem, ale mimo wszystko pisany jest przez faceta, który kocha męskie tyłki (z wyjątkiem swojej ofkors). Tak było tutaj od początku i tak będzie do końca. Ja zaczynałem od wynurzeń o pewnym panu w todze, który kiedyś tam mnie olał, wspominałem o księżniczce, której spieprzyłem z łóżka i która mnie upokorzyła najbardziej na świecie, pisałem tu również o tancerzu i innych kolesiach, którzy przewinęli się przez moje życie (co doprawdy nie musi oznaczać, że przez łóżko)... To właśnie dzięki temu pedalskiemu blogowi poznałem mojego wspaniałego eksa, z którym przeżyłem jak dotąd najszczęśliwsze chwile w moim życiu. Co więcej - gdyby nie ten blog, mnie by tutaj nie było. Przed tym kompem siedziałby całkowicie inny człowiek z zupełnie innym bagażem doświadczeń i innym spojrzeniem na otaczający świat. Nie wiem czy z lepszym, czy z gorszym, ale na pewno z innym. Dlatego też nakładanie sobie kagańca, złotych ram wychowania czy też innych lateksowych ciuszków to nie moja bajka. Dopóki autorem tych słów jest waRrior, dopóty będzie tu po warriorowatu. Czyli piszemy co chcemy, jak czujemy. Inni mogą sobie pisać pseudofilozoficzne czy -publicystyczne treści, ale nie ja. Takie rzeczy tylko w salonie24, u paradowskiej czy wierzejskiego. Poza tym każda notka to część mojego życia, a nie jakiejś tam durnej książki kucharskiej! Prędzej tu będzie można obejrzeć gołego macieja kuronia niż to co on wyciąga z piekarniczka...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Opisywać swoją rzeczywistość po staremu? Nie. To całkowicie niemożliwe. Człowiek jest istotą społeczną, a przy tym cholernie dynamiczną. Ja uważam się za człowieka bardzo inteligentnego (nie mam tutaj właściwie żadnych kompleksów), który stale się rozwija. Sporo czytam, sporo słucham, sporo wiem. Tym samym zmienia się moja percepcja, inaczej podchodzę do tego co wokół mnie, inaczej reaguję. Wraz ze stopniem mojej inteligencji rozumianej jako sprawność umysłowa wzrasta niesamowicie szybko (chyba za szybko ostatnio) stopień inteligencji emocjonalnej. I chwała mi za to! Dlatego właśnie nie widzę możliwości powrotu do tamtego stylu - byłoby to całkowicie nienaturalne, sztuczne i bez sensu. Może to nie jest nowy eR, ale eR w całkowicie nowej sytuacji. I tak jest ze mną każdego dnia. Wczoraj byłem inny, dzisiaj jestem inny, a jutro pewnie nie będę wciąż taki sam. Proste.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Może to głupie, co powiem, ale powiem. Mój blog jest dla mnie. Nie piszę go dla komentarzy. Zresztą przez bardzo długi czas jedynym czytelnikiem tego, co tu pisałem byłem ja, dopiero potem marcin znany z linków jako mgnienie, gej czy czekolada. Znacznie później pokazałem bloga eksowi, dzięki czemu znalazłem się w jego linkach, a tym samym i ja zalinkowałem innych. Tym sposobem wróciłem do wielkiej społeczności bajkopisarzy. Czy potrzebuję komentatorów? Nie sądzę. Ja nie potrzebuję uznania, popularności czy innej wątpliwej sławy. Nie muszę sobie leczyć ani kompleksu małego członka ani nieszczęśliwego życia. Dla mnie świat wirtualny to tylko monitor i klawiatura, a że przy okazji poznałem tu sporo ciekawych ludzi to inna sprawa - wtedy wirtualny świat staje się poniekąd realem (i tu chyba powinienem nakreślić kilka słów do mgnienia, bo w sumie nie wiem, czemu się stało jak się stało - wiem tylko, że źle się stało...). Reasumując, bloga piszę tylko dla siebie. Umiem pisać, gdy komenatarzy jest zero. Nie płaczę i nie gryzę ścian, gdy nie ma mnie w rankingach popularności, syndykatach czy takich tam... Nie sprawdzam co trzy godziny statystyk na blogu ani nawet tego, czy ktoś mnie skomentował... Po prostu nie jest to dla mnie ważne. Gdyby było to ważne - miałbym bloga na portalu, gdzie dzień w dzień mógłbym sprawdzić swoją aktualną pozycję, a przy okazji nie omieszkałbym o tym nie wspomnieć. Ba, kiedyś pisząc na onecie miałem jednego z najpopularniejszych tam blogów pod względem wejść. Pamiętam czasy, gdy miałem 45 różnych komentarzy pochodzących od różnych czytaczy (wpis o siedmiu grzechach głównych bodajże), na które odpowiedziałem w kolejnym wpisie na wzór i podobieństwo tego. Dzisiaj (jak i chyba wtedy) mam to gdzieś. A co do odpowiedzi komentatorom - nie wiem jak to wygląda u innych na monitorach, ale z tego co pamiętam od pewnego czasu właśnie odpisuję... A może to już skleroza i nie wiem co robię. Tak czy inaczej co do treści powiem tylko, że kto będzie chciał, ten będzie czytał, co tu piszę. A jak coś komuś nie pasuje, to przecież ma innych 2.999.999 blogów w polskim języku przecież.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jeszcze jedna sprawa. Uwielbiam blogi, które oddają coś z wnętrza autora. Nie wyobrażam sobie czytania książki o pisaniu książki czy instrukcji obsługi czegoś tam - choćby nawet sposobu zintegrowania lodówki z kuchenką. Wolę czytać durnoty spod pióra buziaczka czy innej zakochanej szesnastolatki, która spontanicznie przyciska spacje niż jakieś wielkie słowa, jakkolwiek wysokich lotów nie zdawałyby się być jego autorom.  Po prostu blog to coś od serca, rozumu i ciała. &lt;b&gt;To coś od siebie, a nie dla kogoś.&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Dlaczego to napisałem? Bo musiałem. Pewne rzeczy trzeba kiedyś powiedzieć. Lubię nasze pedalskie blogi - dzięki nim poznałem mnóstwo ciekawych ludzi. Mojego boskiego eksa, pierwszego znajomego x.meena, którego chciałem wyswatać z niezwykle ciekawym ajsem, marcinów trzech - mgnienie, xeona i martiniego i paru innych ludzi. No i ofkors fasolę. Co by oni mogli powiedzieć o mnie, gdyby tutaj pisał o jajkach sadzonych czy innych węgorzach. Markos na pewno by się ze mną nie chciał spotkać, ajs by mnie olał i pojechałby do kołobrzegu zamiast świnoujścia, x.meen omijałby wielkim łukiem w villi, a xeon nawet nie zapytałby mnie o nick na skajpie. Tak więc jeśli ktoś chce czytać inny blog w tym miejscu bez pedalskich wstawek i ględzenia o facetowych doopach, to mogę wystawić na allegro hasło do konta na blogspocie. Żaden problem dla mnie... Ten blog jest ostatni i jeśli go skasuję, to bez żalu. A ja nie mam problemów z kasowaniem blogów. I zrobię to bez zapowiedzi. Ani nie urządzę cyrku w stylu ankiety, ani nie tym bardziej nie umieszczę notki, że odchodzę, czekając aż komentujący mnie od tego odwiodą. Dlaczego? Bo ja taki jestem - eR. &lt;b&gt;Pedał. Miauczący pedał&lt;/b&gt;. W dodatku świadomy siebie, swoich celów, swoich wad i zalet. Pokorny wobec czasu i własnych słabości. Świadomy i pokorny, bo piszący o sobie w pierwszej osobie liczbie pojedynczej.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-5777320466808799345?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/5777320466808799345/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=5777320466808799345' title='Komentarze (29)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/5777320466808799345'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/5777320466808799345'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/09/expos.html' title='EXPOSÉ'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>29</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-565488646074908936</id><published>2007-09-20T20:13:00.000+02:00</published><updated>2007-09-20T21:59:01.696+02:00</updated><title type='text'>eR: NAJPRAWDOPODOBNIEJ NAJBARDZIEJ POJEBANY GEJ W KRAJU</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;PSL mnie rozwalił. Swoim nowym hasłem -&lt;em&gt;'najprawdopodobniej najlepsza partia w kraju'&lt;/em&gt;. Po prostu skonałem ze śmiechu. Ofkors nie z powodu, że to jakieś pierdoły, bo podobnie jak rokitowa lubię tę partię. Ale raczej temu, że po prostu zrobili sobie jaja. W życiu bym ich o to nie podejrzewał... Zresztą kiedyś tam - jakieś trzy lata temu, miałem okazję rozmawiać z pawlakiem w cztery oczy na jakimś tam szkoleniu w ochotniczej straży pożarnej. I okazał się nie dość że cholernie wysoki o stopie co najmniej czterdzieści siedem, to w dodatku błyskotliwy, inteligentny, dowcipny i kontaktowy. Ba, mam nawet jego wizytówkę z ówczesnym numerem telefonu komórkowego. Buhahaha, aż śmiać mi się chce jaki to ja jestem ustosunkowany. Jeśli już o stosunkach mówimy, to kopnął mnie wielki zaszczyt. Odezwał się do mnie na fellow koleś, którego kiedyś widziałem lajf i który mi się spodobał. Problem w tym, że dałem na niego namiary mojemu eksowi i ten zaczął z nim gadać. No i ostatnio jakoś vil zasadził temu komuś kopa w jego wielce szanowne cztery litery i pan toster odezwał się do mnie. Ba, nawet mi buziaka zasadził wirtualnego. No nic, koło zapasowe też ma swoją rolę do spełnienia.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Tak w ogóle to eks będzie chyba na mnie nieco wquwiony, kiedy dowie się, że wypiłem mu prawie pół jego flaszencji żytniej. W sumie ostatnio nie mam co robić. Wypiłem likier bylinny a jemny pod szumną nazwą magister, wypiłem byczą krew, a teraz złapałem smaka na złoty kłos. Z sokiem jabłkowym, który kupiłem na randkę z kreacjonistą. A że posłałem go koniec końców do stu diabłów, to sok został i się marnował. No nie mogłem na to pozwolić. Za to zmarnowały się pierogi, warzywa na patelnie i marchewka mrożona, bo mi lodówka zastrajkowała. Ileż musiałem się nagłowić, co mi tak paskudnie jedzie w kuchni. Najpierw myślałem, że to ja, ale przeca myję się regularnie. W ogóle ostatnio to patrzę na rejony zakryte pod boksami, a tam białe zaschnięte coś. Myślę sobie - moje to czy nie moje... Niestety ani jedno, ani drugie. Rano pobrudziłem się pastą do zębów. To nie miłość, to złudzenie...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Odnośnie pań kilka słów. Lubię rokitową. Nie wiem czemu, ale uwielbiam tę babę. Podobnie jak tańczącą annę ef, czarownicę z pałacu prezydenckiego czy krystynę giżowską. Ale jolki szczypińskiej nie tknę palcem. Bo to wielka miłość mojej byłej wielkiej miłości. A umówiliśmy się, że nie będziemy sobie w paradę wchodzić... Tylko co teraz z tosterem? Najpierw markos miał się z nim spotkać, a teraz futrzak zarywa do mnie... Pff... walić to... Albo jego... No i rihannę. Parasolką jej.&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RvK7fr_mR-I/AAAAAAAAAGw/VXFgn1UTutQ/s1600-h/krycha2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RvK7fr_mR-I/AAAAAAAAAGw/VXFgn1UTutQ/s400/krycha2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5112354680078747618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;Ta powyżej to krycha giżowska. Jeden koleś chciał mi na allegro wylicytować jej autograf. Był za pięć zeta. Ale spóźnił się łoś jeden... Natomiast mam jej płytę. Z hologramem! Biedny vil' - musiał nieźle się wstydu najeść, jak mi ją kupował na urodziny. Inna sprawa, że na imieniny dostałem od niego nomen-omen parasolkę. Hmm... czy aby nie czasem na rihannę???&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;A, zapomniałbym - jeszcze jedna nowość! Idę z wiejską do wróżki. Bosh... współczuję już jej kuli. Nie dość że się cały w niej nie zmieszczę, to na dodatek pewnie pęknie jak szyba samochodowa od moich zmarszczek... I jeszcze jedno - niektórzy mają na swoim rss'ie jedną moją notkę, którą wykasowałem zaraz jak ją opublikowałem. Chodziło tylko o to, że były to totalnie beznadziejne literacko akapity. Całkowicie nieakceptowalne jeśli idzie o formę. Natomiast co do treści nie wyprę się ani słowa... Małyszowa powinna se dać spokój z wyborami. A jak nie, to powinna się nałykać valerin-mitte, a nie porywać się do ratowania kraju i świata. Już jedna baba-jaga szyszkowska nam wystarczy...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Takie małe pe-es jeszcze... Podoba mi się nasz aktualny &lt;a href="http://image.us.edu.pl/albums/uniwersytet/gazeta/2006.02/zd37.jpg"&gt;wojewoda śląski&lt;/a&gt;... Bosh, i pomyśleć, że ze względów zawodowych nawet nie powinienem tak myśleć... Ygh.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-565488646074908936?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/565488646074908936/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=565488646074908936' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/565488646074908936'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/565488646074908936'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/09/er-najprawdopodobniej-najbardziej.html' title='eR: NAJPRAWDOPODOBNIEJ NAJBARDZIEJ POJEBANY GEJ W KRAJU'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RvK7fr_mR-I/AAAAAAAAAGw/VXFgn1UTutQ/s72-c/krycha2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-3059603941178609625</id><published>2007-09-19T09:15:00.000+02:00</published><updated>2007-09-19T18:34:10.054+02:00</updated><title type='text'>NABIĆ RIHANNĘ NA PARASOL I NASTĘPNIE GO OTWORZYĆ</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Pójdę pod prąd. Ale broń boże - nie na gazie. Siedzę właśnie w pracy, więc nie mam za bardzo okazji coby cokolwiek łyknąć. Chyba że to etopiryna, którą się żywię ostatnie dni, popijana coraz mocniejszą kawą z półlitrowego kubka. Tak więc siedzę przy firmowym biurku, wgapiony w monitor laptopa i próbuję pisać o digitalizacji zbiorów muzealnych. Niesamowicie interesujący temat. Może nie na taką skalę jak wymiana kotłów centralnego ogrzewania w ramach programu ograniczania niskiej emisji, ale jak ktoś kiedyś powiedział - &lt;b&gt;jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma...&lt;/b&gt; O! właśnie siadło mi radio zet. Momencik, bo muszę klawiaturę przetrzeć, bo żem się aż wzruszył... Całe szczęście, że rano nie usłyszałem, jak dwa dni pod rząd, rihanny i jej igrek-igrek, bo miałbym ochotę wychłostać ją tym parasolem po gołej rzyci. Ale po pierwsze byłoby to nieco heteryckie, żeby nie powiedzieć - pedofilskie, a po drugie parasol mam nowy (dostałem od mojego prawdziwego i jedynego w swoim rodzaju eksa na imieniny). Tym samym nie zostało mi nic innego, jak wyłączyć radio i wsłuchać się w stukot damskich obcasów na korytarzu. Bo niestety moja wspaniała w cudzym słowiu szefowa (pozytywnie rąbnięta pracoholiczka) wróciła po dwóch tygodniach do pracy. Ale wszystko co dobre kiedyś się kończy... Również i jej urlop. Najciekawsze będzie jednak w listopadzie, kiedy to role się nieco odmienią. Taka przez nikogo nieoczekiwana zmiana miejsc. Ale że jest mi na trzecie thomas, to nie uwierzę zanim nie zobaczę... Bęc.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Taka mała ciekawostka. Byłem ostatnio w kancelarii parafialnej zamówić msze na przyszły rok i jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że mamy dwóch nowych wikarych. Aż musiałem pooglądać ich sobie na necie. Wikary numer jeden zwany obciachowo zygmuntem (lat 38) wygląda ciastkowo, wikary numer dwa o bosko brzmiącym imieniu wojciech (lat 27) ma tylko boskie imię... Jaki z tego morał? Prosty - po pierwsze starzeję się, bo zaczynają mi się serio serio podobać starsi faceci, a po drugie chłopa mi na gwałt trzeba, bo się księżmi parafialnymi zachwycam... W ogóle to nasza parafia się totalnie modernizuje. Nowy proboszcz od trzech lat szaleje - najpierw wymienił szopkę noworoczną, potem organistę (i chwała mu za to! szkoda tylko że mgnienie się nie zgłosił...), następnie stworzył stronę internetową - normalnie byłem w głębokim szoku, gdy zamawiałem msze, a jurek klikał sobie myszką w excelu i zaznaczał rezerwacje. Normalnie co najmniej jak wizzair... A teraz dodatkowo za dwieście tysięcy robią kościelne witryny. Tfu, witraże znaczy... Jeszcze chwila, a zrobią podziemny cmentarz... I jak tu nie czuć się dumnym z własnej www.parafii.pl?&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Zgodnie z obietnicą nie będę pisał o moich podbojach męsko-męskich, bo raz - nie ma oczym, a dwa - w moim wieku nie chodzi się na randki. Przynajmniej nie powinno się chodzić. W ogóle wczoraj jakiś koleś stwierdził, że jestem &lt;em&gt;boski&lt;/em&gt;. Natychmiast dałem mu namiary na swojego okulistę. Jeśli nie pomoże, będzie trzeba psychologa wzywać... Inny natomiast się na mnie obraził, bo zaczynając z nim gadać, nie skasowałem swojego profilu na fellow... A jeszcze jeden chciał ode mnie numer telefonu. To też sprawiłem sobie &lt;em&gt;orange-go&lt;/em&gt; i teraz niczym prawdziwy gej wymiatam z dwiema komórkami. Wow! Przypomina mi się dżeks, który kiedy mnie poznał, był totalnie zdziwiony, że nie mam drugiego telefonu. A na moje pytanie, po co mi to, powiedział, że prawdziwy schwul ma dwa numery - oficjalny i nieoficjalny. No i proszę! Jestem od wczoraj mega-super-hiper prawdziwym pedałem... Ech, lajf... A tak na marginesie w naszym homoseksualnym, niesamowicie wrażliwym i delikatnym świecie obowiązuje jedna tylko zasada - &lt;b&gt;what you get is what you see&lt;/b&gt;. Zatem nie warto oczekiwać zbyt wiele. Minimalizm? Cholera, to zupełnie nie moja bajka...&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RvFOk7_mR9I/AAAAAAAAAGo/C_SbXUH8pSw/s1600-h/Obrazek.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RvFOk7_mR9I/AAAAAAAAAGo/C_SbXUH8pSw/s400/Obrazek.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5111953448528922578" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;Nie wiem czemu, ale pani z obrazka chodzi mi po głowie od paru dobrych miesięcy. I gdybym był heterykiem, to kobieta moich marzeń musiałaby wyglądać właśnie tak. A że jestem gejem, to poprzestanę tylko na stwierdzeniu, że żadna inna kobieta nie zrobiła w ostatniej dekadzie na mnie wrażenia, jak właśnie pani z powyżej. Po prostu nie mogę się jej wyzbyć ze świadomości. Doskonałość. Kropka.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-3059603941178609625?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/3059603941178609625/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=3059603941178609625' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/3059603941178609625'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/3059603941178609625'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/09/nabi-rihann-na-parasol-i-nastpnie-go.html' title='NABIĆ RIHANNĘ NA PARASOL I NASTĘPNIE GO OTWORZYĆ'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RvFOk7_mR9I/AAAAAAAAAGo/C_SbXUH8pSw/s72-c/Obrazek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-2389656862010149765</id><published>2007-09-17T08:07:00.000+02:00</published><updated>2007-09-17T09:11:08.638+02:00</updated><title type='text'>NACIŚNIJ GUZIK</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Miałem teraz nie pisać, ale jak usłyszałem w radiu &lt;em&gt;push the button&lt;/em&gt; to od razu pojawiła mi się na twarzy łyżwa. Ta piosenka wzbudza we mnie tak skrajnie pozytywne emocje i odczucia, że od kilku lat jest moim dyżurnym budzikiem w komórce. Po prostu słysząc panie z sugababes chce się żyć, wstać i zatańczyć. Ale akurat taniec pozostawiam innym, bo po pierwsze mógłby spaść deszcz, a po drugie sypiam nago i musiałbym najpierw włożyć bokserki, by nie robić dziwnego wrażenia - w tym na sobie... Tak czy inaczej dostałem ostrego kopa od "ukochanego" radia zet na cały dzisiejszy dzień. Nawet nie przeszkadza mi już mój asystent, który jeszcze się nie nauczył, że rozmawiając ze mną w pierwszej godzinie pracy, burzy ceremoniał poranka. Bo kawa, mejle i blog (plus ostatnio fellow ofkors) to jak u kobiet kredka, pomadka i lusterko (plus czasami podpaska ofkors).&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Od dzisiaj koniec ze streszczeniami moich pedalskich podbojów na randkowym serwisie dla przegiętych. Nie, nie, nie! I jeszcze raz stanowcze nie. Doszedłem do wniosku, że pisząc, co się tam dzieje robię z siebie kompletnego idiotę i kretyna. Nawet sam przed sobą, bo przeczytawszy to, co napisałem, aż się przestraszyłem. Bo nigdy nie sądziłem, że potrafię aż tak fałszować miaucząc. Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie zrobił z siebie totalnego idioty (na tym ostatnim spotkaniu ofkors - trzeba spiąć to pewną klamrą i do końca wyjaśnić). Jak powiedzieć kolesiowi, że jest burokiem? Jak delikatnie pokazać mu, że audio-wideo nie gra, a co więcej - nawet choćby nie wiem jak wielka antena nie pomogła. Najlepiej zrobić z siebie idiotę. A jak najlepiej zrobić z siebie idiotę przed innym pedałem? Po prostu trzeba powiedzieć o sobie, że jest się totalnie aseksualny i nie szuka się faceta do seksu. No chyba poskutkowało... Tak czy inaczej koniec! Przynajmniej do listopada...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Mam jakiś dziwny dar. Nie wiem skąd, ale wiem, że jest. Doskonale wiem, kiedy ktoś mi coś ściemnia. Gdy okłamuje mnie w błahostkach, gdy oszukuje w sprawach ważnych. I wtedy zaczynam węszyć. Ba, lepiej wiem gdzie szukać, by znaleźć. Tym samym chyba nadaję się do służb specjalnych. Ale mówiąc poważnie, umiem prześwietlić tak człowieka, by wydobyć z jego oczodołów kłamstwo. Niby udaję, że wierzę - bo po co prowokować tłumaczenia, rozmowy itede. Ważne, że ja wiem. Ktoś inny może podejrzewać albo zupełnie się nie domyślać, ale ja i tak wiem. Po co mi ta wiedza? Być może dla poczucia, że jestem traktowany fair. Nawet jeśli nie jestem tak traktowany. Ale wiem. Co innego gdy kłamie ktoś, kto jest przelotem w moim życiu. Wtedy mi na tym nie zależy. Gdy bajki pisze ktoś ważny, wolę wiedzieć. Chociaż chyba najgorsza prawda jest lepsza od najpiękniejszego kłamstwa... Coś w tym jest...&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-2389656862010149765?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/2389656862010149765/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=2389656862010149765' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2389656862010149765'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2389656862010149765'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/09/nacinij-guzik.html' title='NACIŚNIJ GUZIK'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-2804218868430276429</id><published>2007-09-14T21:50:00.000+02:00</published><updated>2007-09-16T10:21:38.172+02:00</updated><title type='text'>WYBÓR JEST PROSTY: ALBO ON, ALBO NIE ON</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Kręcę się na krześle, oglądam tępo tvn24, smutno mi, bo rokita odszedł z platformy. No cóż. Dla mnie ta partia od kilku dobrych lat nie istnieje. Odkąd wszedłem tam do środka, zobaczyłem tych ludzi, których największym zmartwieniem jest li tylko miejsce na liście wyborczej albo miejsce przy stole prezydialnym w knajpie, gdzie systematycznie odbywały się posiedzenia tej chyba najbardziej obłudnej na świecie organizacji. Na szczęście w dniu wyborów będę daleko za granicą i nie będę musiał od października oglądać tej tragedii i komedii pomyłek zarazem. Nie oznacza to, że nie zagłosuję, bo zagłosuję. Odkąd mogłem, zawsze głosowałem. Najpierw w referendum konstytucyjnym w 1997 roku sprzeciwiłem się ustawie zasadniczej, w wyborach do sejmu kilka miesięcy później poparłem pana na drugim miejscu na liście ruchu odbudowy polski, w 1998 roku głosowałem w wyborach samorządowych na akcję wyborczą solidarność, w 2000 roku opowiedziałem się za marianem krzaklewskim, rok później w wyborach do sejmu głosowałem na akcję wyborczą solidarność prawicy, a w 2002 roku w kolejnych wyborach samorządowych poparłem po-pis i obecnego prezydenta mojego miasta w obu turach, dalej w 2003 roku głosowałem za przystąpieniem do unii europejskiej, a w 2004 roku oddałem głos na jerzego buzka - kandydata platformy do parlamentu europejskiego, by w 2005 roku do sejmu zagłosować na platformę, a w wyborach prezydenckich poprzeć w obu turach obecnego prezydenta lecha kaczyńskiego, następnie rok później w wyborach samorządowych głosowałem na psl oraz nadal na prezydenta mojego miasta. Tak więc świadom swoich wyborów, w pełni uczestniczę w życiu politycznym Polski. A co zrobię 21 października? Na dzień dzisiejszy nie wiem - mam dwie partie do wyboru: psl i pis. Na kogo wypadnie, na tego bęc... Platforma dla mnie dzisiaj umarła. Ba, zdechła. Cisza nad jej grobem...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Piję wino, kręcę się ka krześle, siedzę w samej koszuli w kratkę z reserved bez bokserek. I myślę... Myślę o tym, co jutro. Mam randkę. Czy wiążę z nią nadzieje... Hmmm... Nie wiem... Chciałbym, a boję się? Z drugiej strony wszystko może się zdarzyć. Ale między bogiem a prawdą jestem cholernie stworzony do związku. Nie umiem żyć sam dla siebie. I nie chcę tak żyć. Chciałbym mieć komu złożyć życzenia w boże narodzenia, chciałbym z kimś spędzić sylwestra, chciałbym... Ale czy jutro się uda? Nie wiem. Nie mnie mówić. Jeśli się nie uda, to pewnie nie poddam się i wciąż będę szukać. Ale za cholerę nie chcę być poławiaczem pereł, który szuka, szuka i szuka a znaleźć nie może... Mimo całego dziwnego splotu dziwnych zdarzeń kreacjonista napisał jedną mądrą rzecz - jego zdaniem (z mojej inicjatywy to powiedział) idealny facet powinien spełniać w zakresie wyglądu następujące cechy - &lt;b&gt;wysoki&lt;/b&gt; (mam 183 cm), &lt;b&gt;brunet&lt;/b&gt; (no jestem), &lt;b&gt;męski&lt;/b&gt; (hmmm... ja? pfff...); w zakresie charakteru - &lt;b&gt;szczery&lt;/b&gt; (no prawie jestem, choć nie lubię mówić ludziom przykrych rzeczy), &lt;b&gt;optymistyczny&lt;/b&gt; (to cały ja!) i &lt;b&gt;otwarty&lt;/b&gt; (no również jestem...), natomiast co do zainteresowań to powinny to być &lt;b&gt;ekonomia&lt;/b&gt; (jestem technikiem ekonomistą, liczy się??), &lt;b&gt;czechy&lt;/b&gt; (hmm.. współpracuję z czechami, mam na koncie trzy projekty unijne o charakterze transgranicznym w ramach programu interreg iii a czechy-polska) oraz &lt;b&gt;ja&lt;/b&gt; [czyli on ofkors]... (hmmm, masakra...). A jaka to mądra rzecz? Idealny facet powinien być nieważne jaki. Ważne, że będzie kochać i ważne, że będzie kochany. Osz, normalnie mi się miękko na sercu zrobiło. Za miękko...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Współczuję dzisiaj magdzie pudelek-femme, nelli i janowi rokitom oraz dżeksowi, którego dopadła sraczka. A przy okazji sobie, bo z powodu sraczki muszę siedzieć tu i popijać ciocosan (bo qwa cin&amp;cin'a nie mieli kapitaliści i oligarchowie jedni) zamiast wywijać tyłeczkiem (a właściwie jego brakiem) w sabotage'u... Hmmm powinienem się jeszcze poskarżyć na to, że jestem gruby, stary i mam małego penisa. Ale co tam, są gorsze nieszczęścia na świecie. Zawsze mogłem dzisiaj być donaldem tuskiem.&lt;/p&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;p align="justify"&gt;I jak randka?? Jak sondaże platformy... Oczekiwania wielkie, napięcie w noc wyborczą jeszcze większe, a na koniec okazuje się, że i tak wygrał pis. Niestety samymi sloganami, pięknymi oczami i krawatami nie można wygrać elekcji. Musi być jeszcze to coś. Nie mętne oczy donaldu tusku, ale te cholerne iskry jak choćby w oczach obecnego premiera... A tak na marginesie - czy ja mówiłem, że dla mnie premier kaczyński jest cholernie wiarygodny...?&lt;/p&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-2804218868430276429?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/2804218868430276429/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=2804218868430276429' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2804218868430276429'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2804218868430276429'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/09/wybr-jest-prosty-albo-on-albo-nie-on.html' title='WYBÓR JEST PROSTY: ALBO ON, ALBO NIE ON'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-921778840966533548</id><published>2007-09-13T19:53:00.000+02:00</published><updated>2007-09-13T20:33:26.529+02:00</updated><title type='text'>IDĘ NA RANDKĘ</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Wróciłem od fryzjera. Znaczy od fryzjerki. I mam za swoje. Wyglądam jak donald tusk. Normalnie można się pociąć. Tak między prawdą a prawdą to chyba wolałbym na rokitę być obcięty. Nie no wypluj te słowa - łysieć nie chcę! Wystarczą mi póki co zmarszczki i siwe baki... Ale ja owłosieniem nigdy nie grzeszyłem. A jak już wielokrotnie tu w tym miejscu podkreślałem - nie ma nic lepszego niż owłosiony facet... Ale skoro już mowa o facetach, to po psychologu i doktorku przyszedł czas na kreacjonistę... Ale mam pewne obawy i to całkiem uzasadnione. Bo niby wiele nas nie dzieli z wyjątkiem jednego - ja gadam, on słucha. Jeszcze z tego wyjdzie randka konfesjonalna. Idź i nie grzesz więcej...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Ale jest światełko w tunelu. Obaj interesujemy się polityką. Ciekawe tylko czy on wie, kto to jest halina nowina-konopczyna, izabela jaruga-nowacka, genowefa pigwa czy anna józefina lubieniecka... Bo ja wiem. Ale czego ja nawet nie wiem... W sumie na fellow wpisałem sobie, że lubię angelę merkel i wszyscy mnie podrywali na nią. Ale jak zacząłem im wymieniać peera steinbrucka, ulle schmidt czy ursule von der leyen, to ich wiedza na temat niemieckiej polityki okazywała się ograniczona do wspomnianej kanclerz i jej poprzednika adolfa. No nic... Trzeba cierpliwym być, bo a nuż znajdzie się ktoś, kto ubóstwia tak jak ja krystynę giżowską, hellę von sinnen czy rosenstolz. Chociaż z drugiej strony to chyba nie jest najlepszy pomysł... To ja muszę się zarażać od kogoś jego pasjami w stylu garbage, ewy sonnet czy toma skeritta. A on z kolei musi chłonąć jak gąbka dokonania zdzisławy sośnickiej, reginy spektor czy justyny steczkowskiej. Ważne tylko coby mi michała żebrowskiego w spokoju zostawił. Bo on ci jest mój...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jeszcze parę słów na temat moich fel(love)owych zdobyczy. Yyyy, sorry ajsi, że tak trochę plagiatuję twojego bloga... Kreacjonista - jeśli już o nim dzisiaj mowa - zabił jaskółkę. Rozbiła mu się normalnie na szybie samochodu. Przejechał drań jeden zwiastun wiosny - tak więc panie i panowie, jeśli tej jesieni wiosny nie będzie, to wiecie do kogo mieć pretensje. Ale nie o tym chciałem. Mianowicie dotychczas spotkałem czterech panów. Pierwszy był człowiek związany - branżysta. Siedzi dokładnie w tym samym co ja i podobnie marnie zarabia. Ale o dziwo jest bardziej przegięty niż ja, a szczerze mówiąc, nie wyobrażałem sobie, żeby w administracji taki ktoś mógł być... Ale kontakt mamy - mejlowo-smsowo-telefoniczny. Potem był pan psycholog. Właściwie psycholog &lt;em&gt;in spe&lt;/em&gt;, bo dyplom jak co to gdzieś za dwa lata dostanie. Był wolny jak się z nim umawiałem, jak przyjechał już mu świeciła obrączka jaką noszą ptaki. Tak czy inaczej mejle sobie piszemy... Następny w szeregu był doktorek. Fajny koleś - tak z wyglądu, jak i tego co ma w głowie. Niestety podejście do życia płaczliwe, wycofane i pasywne. Tak więc kontakt urwał się po jednym esie. Ach, bym zapomniał - jeśli chcecie miło skończyć spotkanie, nie mówcie nigdy: &lt;em&gt;mam nadzieję, że uda nam się jeszcze spotkać...&lt;/em&gt;, bo nawet się nie spodziewacie, a usłyszycie: &lt;em&gt;a kiedy chciałbyś się umówić?&lt;/em&gt; Tak więc teraz po głowie mi chodzi to, jak się skończy moje spotkanie z kreacjonistą pod łukiem triumfalnym... Czy rzeczywiście będzie to zwycięstwo, czy może znajomość spocznie na polach elizejskich...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;font color="navy"&gt;Proroczo śpiewa dajdo - &lt;em&gt;don't think of me&lt;/em&gt;...&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-921778840966533548?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/921778840966533548/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=921778840966533548' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/921778840966533548'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/921778840966533548'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/09/id-na-randk.html' title='IDĘ NA RANDKĘ'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-8970485509679746641</id><published>2007-09-11T19:17:00.000+02:00</published><updated>2007-09-12T08:40:49.306+02:00</updated><title type='text'>CIĄG DALSZY NASTĄPI(Ł)</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Ponoć zaczął się kolejny big brother. No tak - jak się nie ogląda telewizji, to potem słyszy się o tym, czy o owym przypadkiem od innych gejów. Ale ok. Ważne, że kolejny ktoś wpadł na pomysł, jak zrobić kasę na czymś sprawdzonym. To prawie jak u mnie na wsi, gdzie co roku stawia się na ten sam zespół pieśni i tańca rodem spod snopka, kosy i grabi. Pokaż swoją twarz - darł się parę lat temu najgłoopszy czerwonowłosy świata w poprzedniej edycji tego widowiska. Tak i ja pokazuję swoją. Właściwie dopiero ją kształtuję, jak pani magda walach (swoją drogą cudnej urody aktorka) pawła małaszyńskiego (swoją drogą daleko mu do boskiego michała ż.) w serialu tvn &lt;em&gt;twarzą w twarz&lt;/em&gt;, który to oglądałem przed chwilą za uprzejmością osloskop-tv. Oczywiście nie fizycznie, bo matka natura była tak wspaniałomyślna, że załatwiła tę sprawę jakieś dwadzieścia osiem lat i parę miesięcy temu wręcz prawie idealnie za mnie. Bardziej mi chodziło o kreowanie swego wizerunku jako totalnie wyzwolonego i prącego naprzód pedała.&lt;/p&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;font color="maroon"&gt;&lt;em&gt;Momencik - napisał do mnie pan od kształtowania wizerunku...&lt;br&gt;Ale o nim w późniejszm akapicie. I później... Blog musi poczekać.&lt;/em&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;p align="justify"&gt;No nic. Wróciłem szybciej niż zniknąłem, bo pan kreacjonista jakoś mnie olał. Półsłówka, półzdania, półkropki... Ale w sumie nie o tym chciałem. Dostałem propozycję pracy. W wielkiej firmie, powiedziałbym największej w regionie i najprężniej się rozwijającej. Branża właściwie ta sama co teraz, ale u prywaciarza i za podwójną kasę. Jak powiedziałem o tym szefowi rano, prawie mi zszedł. Tak czy inaczej trzeba podjąć decyzję. I on wcale mi tego nie ułatwia... Ale co zrobić. Z jednej genialnej propozycji w tym roku wypuściłem w powietrze, druga masakryczna wisi w powietrzu, a trzecia może w to powietrze wysadzić prędzej niż premier wicepremiera... W listopadzie się rozstrzygnie. Pod warunkiem ofkors, że przeżyję lot skyeurope (ponoć upadli...). Tu mi się przypomina historia pani z &lt;em&gt;la bouche&lt;/em&gt;, która nagrała swoją pierwszą solową płytę i nadała jej tytuł &lt;b&gt;ready to fly&lt;/b&gt;. Dziś biedna nie żyje - zginęła w katastrofie lotniczej.&lt;/p&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;font color="maroon"&gt;&lt;em&gt;Zgadnijcie co robię od pięciu minut? Nie zgadlibyście nigdy! Nie, nie masturbuję się, xeonku... W sumie nigdy mi to za dobrze nie wychodziło... Rozmawiam z kreacjonistą... Yaa-taa...&lt;/em&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;p align="justify"&gt;A, jeszcze jedna sensacja: zerknijcie na blog x.meena... Ach, fuckt - zahasłował... No więc pokrótce wygląda to tak, że nasz x.meen ma męża... A ja qwa nie! Świat się skończył... No i jeszcze jedno - odezwał się do mnie księżniczek - mój tzw. ex i niegdysiejszy kochanek zarazem (tak, tak - ten, co mu z łóżka swego czasu spieprzyłem). Chce się zobaczyć... Ja chcę być hetero... Resztę sobie dopowiedz szanowny czytelniku/czytelniczko (to ostatnie również do branżowych było...).&lt;/p&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;p align="justify"&gt;Dzień po wczorajszym wpisie wstałem niewyspany, soczewki ledwo włożyłem w oczy, nawet prawie zasnąłem w wannie. Dość ślęczenie przy komputerze - obiecuję sobie każdego dnia. I jak zawsze, tak i wczoraj skończyło się tylko na obietnicach. Ale po co ja to w ogóle dopisuję - ano po to, by mieć jakąś rozrywkę przy kawie. Normalnie pewnie wszedłbym na pedał-allegro (i pewnie niedługo wejdę), a nienormalnie tam nie wejdę. Bo? Bo tak... Psycholog poszedł się paść. Za to pan od kreowania wizerunku... Bosh znowu śpiewa furtadowa - nikt mnie chyba bardziej nie drażni niż ona. No może rihanna. Tę bym chętnie przełożył przez kolano i jak leci stłukł czymkolwiem. Nawet parasolką mojego 'boskiego' asystenta. A tak w ogóle to obiecałem komuś tadżmahal i piramidy... I dopiero dzisiaj się skapowałem, że tak jedno jak i drugie to grobowce...&lt;/p&gt;Poza tym &lt;em&gt;&lt;b&gt;spajder-chrum&lt;/em&gt;&lt;/b&gt; rulez!&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-8970485509679746641?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/8970485509679746641/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=8970485509679746641' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/8970485509679746641'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/8970485509679746641'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/09/cig-dalszy-nastpi.html' title='CIĄG DALSZY NASTĄPI(Ł)'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-6097682637159978511</id><published>2007-09-08T12:29:00.000+02:00</published><updated>2007-09-08T13:27:49.388+02:00</updated><title type='text'>SZCZĘŚCIE = KUCHNIA, KANKAN I HARFA</title><content type='html'>&lt;p align="center"&gt;&lt;b&gt;I&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Postaw przed sobą &lt;b&gt;realne zadanie&lt;/b&gt;. Ale musi być to zadanie, o którym możesz od razu na wstępie powiedzieć, że uda ci się je zrealizować. Tak więc jeśli jesteś gejem broń boże nie chciej związku na całe życie, kogoś kto będzie cię trzymać za rękę gdy będziesz umierać ani kogoś kto nie będzie się ślinił na widok michała żebrowskiego. Poza tym będąc gejem nie chciej usidlić mnie, bo ci się to nie uda... Ale za to możesz postawić przed sobą znacznie łatwiejsze zadania, z których osiągnięciem nie powinno być w zasadzie większego problemu, na przykład możesz wyremontować kuchnię, nauczyć się kankana albo pojąć sztukę gry na harfie.&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;b&gt;II&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Musisz się w pełni &lt;b&gt;skoncentrować na tym zadaniu&lt;/b&gt;. Ba, musisz skierować wszelkie myśli na to, że ci się uda i przyniesie ci to satysfakcję. Na pewno tego nie osiągniesz, szukając mężczyzny swego życia w homoseksualnej branży, bo może cię rozproszyć każde kliknięcie na twój profil, każde mrugnięcie innego pana w dyskotece, każdy wydepilowany włos na klatce kogoś pod basenowym prysznicem. Ale jeśli zaczniesz grać na harfie, to będziesz palcami tak delikatnie sunąć po każdej ze strun, że nie jedna kobieta pożałuje, że nie jesteś heterykiem, a twoja najlepsza przyjaciółka lesbijka poprosi cię o zdradzenie tego ekstatycznego sekretu. Jeśli natomiast zaczniesz uczyć się kankana, to bez końca pochłonie cię widok twoich wydepilowanych łydek w kabaretkach, a każda falbana przy podnoszeniu nóg skutecznie zasłoni ci widok przyglądających się mężczyzn. Natomiast, gdy podejmiesz się remontu kuchni, to nie wyjdziesz z niej przez co najmniej dwa kolejne letnie urlopy...&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;b&gt;III&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Musisz postawić sobie &lt;b&gt;jasne cele&lt;/b&gt;. Określić, co chcesz z danego zadania mieć. Jak wiadomo - faceci to najbardziej prosta we wszechświecie konstrukcja psychologiczna, a jednocześnie totalna zagadka, której nie rozwiązał dotąd żadny gej. Może dlatego, że wbrew pozorom sam jest facetem, a jak wiadomo facet to najbardziej prosta w kosmosie konstrukcja psychologiczna. Bo co niby mielibyśmy mieć ze stałego związku? Kilka wytrysków, kilka pocałunków i w cholerę problemów emocjonalno-egzystencjonalno-bógwiejeszczejakich... A tak remont kuchni to nowe tapety bądź kolor na ścianie, nowe meble czy mniej kurzu na lampie. Kankan to przede wszystkim nowe ciuchy, poczucie jedności z podłogą i bosko umięśnione łydki. Ach, i harfa (zapomniałbym o harfie!) - harfa to zjednoczenie się z aniołami, &lt;em&gt;joanną newsom&lt;/em&gt; i skaldami. Ygh, ale tam chyba to nie harfistka była. Ale co tam - pasuje do kontekstu...&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;b&gt;IV&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;b&gt;Informacja zwrotna&lt;/b&gt; jest jeszcze ważniejszą sprawą. Jeśli bowiem uzyskamy od razu (albo w niedalekiej przyszłości) efekt naszych działań, to dodatkowo nast to wzmocni. No bo proszę - dwa lata i przy dobrych wiatrach mamy nową kuchnię. Kilka lat wytężonych wysiłków i będziemy mogli w coconie albo innej pedał-budzie na podium zatańczyć kankana, a przy okazji wykopać konkurencję, by wszyscy mogli wpatrywać swoje ślepia właśnie w nas. A po dekadzie pracy można przy ognisku organizowanym przez zbowid i koło przyjaciół radia maryja zagrać najnowszy hit gosi andrzejewicz nie na jakiejś nudnej i oklepanej gitarze, ale wymiatać równo na harfie. A ze związku jaką mamy mieć informację zwrotną? Wytrysk? Zdradę? Umarł król - niech żyje król? Albo hiv... No tak, to by była genialna informacja zwrotna...&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;b&gt;V&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Poza tym trzeba totalnie &lt;b&gt;się zaangażować&lt;/b&gt;. Wyobrażam sobie już te farby, panele, listwy podłogowe walające się po mojej kuchni; bieganie po castoramie (byle nie po dziale ogrodniczym) i wykłócanie się o każdy odcień bieli, beżu i tęczy. Tak samo mogę oczyma wyobraźni ujrzeć się w kankanie. Tu pewnie straciłbym cały tydzień w pasmanterii na dobranie kabaretek na swoje umięśnione łydki (nota bene nie widziałem do tej pory faceta, który by miał tak umięśnione nogi jak ja...), a co za tym idzie kolejny tydzień na ich depilacji (bleee). Ha i harfę mogę sobie wyobrazić - pamiętam jak kupowałem garnitur albo ostatnie okulary... Zakład, że nikt nie chciałby tego wybierać ze mną - ty dwadzieścia cztery godziny na jeden salon optyczny czy sklep z odzieżą dla panów to stanowczo za mało... Więc co dopiero by się działo z takim instrumentem... A związek??? Nie. Zaangażowania w to sobie nie mogę jakoś wyobrazić... Odpada!&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;b&gt;VI&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Niezwykle istotne w tej koncepcji jest także &lt;b&gt;poczucie posiadania kontroli&lt;/b&gt; nad naszym zadaniem. Kuchnię kontroluję, a jak. Jak się wkurzę, to odkręcę gaz. Albo zrobię to co jaś fasola. Kankana też mogę jakoś ujarzmić. Najwyżej kastanietami komuś walnę w oko... Ale czy to aby nie jakiś inny taniec?? Pfff, pasuje do konwencji, więc ukradnę te kastaniety jakiejś &lt;em&gt;annie baranowskiej dwa&lt;/em&gt;. A harfę też bym sobie mógł kontrolować. Zresztą stoi cały czas na miejscu, jest prawie tak ciężka jak ja, więc nikt nie mógłby mi jej zwinąć... A faceta? Taaaa... Powodzenia! A jeszcze geja... Jak ktoś wie, jak by to można zrobić, to niech od razu powie. Oddam mu co miesiąc połowę wypłaty. Może mojej nie, ale wiejskiej baby z chęcią...&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;b&gt;VII&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;No i w dodatku trzeba &lt;b&gt;zapomnieć o swoich problemach&lt;/b&gt;. To w sumie najłatwiejsze. Jak malujesz kuchnię, to myślisz tylko by nie spaść z drabiny, a w ogóle nie zastanawiasz się, że musisz umyć auto, bo skupiony na tym zadaniu masz świadomość, że musisz umyć całą twarz, na której jest tona farby (co spowodowane jest twoim kompletnym dyletanctwem ściennym). Tańcząc kankana, nie masz w myślach, że nie masz czasu na nic w pracy, bo uważasz, by nie połamać sobie nóg w butach na obcasach. Nawet gdyby twoim jedynym problemem w pracy był nietwarzowe buty kobiety z biura naprzeciw. Bo jak można nosić czarne szpilki do białych rajstop? Ale w tej chwili o tym nie myślisz... No i z harfą też jest identycznie. Bo jak już zaczynasz grać, to nie pamiętasz, że od dawna nie wyszarpałeś żadnego mięsa do łóżka, a twój penis zaczyna przypominać kabanosa. Najważniejsze jest, by nie pociąć palców na ostrych strunach, a przy okazji pokazać kobietom jak marnują się u ciebie geja twoje zwinne palce... A w związku? Nie masz szans! Jak możesz zapomnieć tu o swoich problemach, skoro właśnie tutaj doganiają cię one wszystkie!!!&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;b&gt;VIII&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Ostatnie to &lt;b&gt;totalne zatracenie się w czasie&lt;/b&gt;. Wszystko do zrobienia - w kuchni nawet nie spojrzysz, gdy miną kolejne lata, a remont nawet nie rozpoczęty. Ważne, że zadanie zdefiniowane. Kankan - podobnie, latka lecą, a ty przynajmniej od niepamiętnych czasów umiesz nazwać ten taniec, a kompletnie nie wiesz czym się różni samba od mamby i macarena od kaczuszek. No i harfa - instrument niebiański... A tam czasu nie ma! A w związku?? Tu jest każdy czas! Przeszły równa się eksi, terażniejszy równa się sexy i sex, przyszły to ex. Bo zawsze ktoś był przed tobą, bo zawsze jest dziki orgazm, bo zawsze będziesz byłym...&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;b&gt;* * *&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Tych osiem wyżej wymienionych akapitów ma zdaniem eksperta od szczęscia pana &lt;em&gt;mihaly'ego csikszentmihalyi'ego&lt;/em&gt; (książka u mnie za sprawą pana psychologa) warunkować totalną satysfakcję. Odlot. &lt;b&gt;Flow.&lt;/b&gt; Ponadto wszystkie muszą wystąpić jeden za drugim i bezwzględnie razem, by się wzajemnie uzupełniać i integrować. Bez tego nie ma szczęścia. Nie ma przepływu... &lt;b&gt;To po cholerę chcę związku?&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p algn="justify"&gt;&lt;em&gt;Zachorowałem na m-people&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-6097682637159978511?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/6097682637159978511/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=6097682637159978511' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/6097682637159978511'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/6097682637159978511'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/09/szczcie-kuchnia-kankan-i-harfa.html' title='SZCZĘŚCIE = KUCHNIA, KANKAN I HARFA'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-1844339656383996689</id><published>2007-09-06T21:19:00.000+02:00</published><updated>2007-09-06T21:33:59.319+02:00</updated><title type='text'>WIEJSKA SAFONA</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Dostałem orchideę - kwiat oznaczający &lt;em&gt;dla najbardziej zmysłowej kobiety na świecie&lt;/em&gt;. Tak - mogłem się tego domyślać. Wiejska baba już nieźle zaszalała. Nie dość, że wręczyła mi różowy wieszak, to na dodatek podkreśliła to różowym kfiotkiem. Super. I tym samy potwierdza się stwierdzenie, że natura nie lubi luk - kilka dni temu po blisko dwóch latach zgnił mi kaktus od księżniczka (tzw. eksa). I w miejscu kaktusa stoi orchidea. A nad wszystkim jeszcze góruje bluszcz od prawdziwego eksa. Nic tylko patrzeć, aż mój szaro-bury pokój z biszkopotwego stanie roślinkami. No bo co tu innego tak na marginesie może stanąć...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Zniknęły mi ikonki do muzyczek, jakie wklejałem pod postami. Nie ukrywam, że mnie to totalnie zirytowało, ponieważ jestem właściwie estetą i przywiązuję sporą wagę do formy (prawie tak wielką jak do treści). A tu zonk. Nie będę się jednak tym przejmował, ale z całą pewnością nie zamieszczę już tutaj nic. A miałbym tyle w tym zakresie do ujawnienia, bo ostatnio zainspirowałem się mnóstwem róźnych dziwnych rzeczy. Ale jak nie to nie...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Normalnie faceci są walnięci. I to nie tylko geje, bo że ci to normalka. Ale heterycy. Naprzykład małżonek wiejskiej baby. Temu to już totalnie pierdolnęło na łysiejącą główkę. Nie dość, że ma profil na ilove-cośtam, to pisze z jakąś dziewczyną, za którą stoi jego żona (o czym on nie wie). A teraz wyszło na jaw, że wchodzi sobie w pracy na lesbijskiego czata i gada z nimi jako kobieta, a na dodatek wysyła zdjęcia wiejskiej. Czy ktoś coś w ogóle z tego rozumie? Czy tylko to ja jestem taki tępy i nieuczony w piśmie? Tak czy inaczej jutro randka w ciemno. Z doktorkiem. No chyba, że to jakiś skin i mnie zabije... Ale w sumie należałoby mi się oberwać jakąś pałą... Jakąkolwiek!&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-1844339656383996689?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/1844339656383996689/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=1844339656383996689' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/1844339656383996689'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/1844339656383996689'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/09/wiejska-safona.html' title='WIEJSKA SAFONA'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-8563154408456126044</id><published>2007-09-04T22:34:00.000+02:00</published><updated>2007-09-05T17:12:23.666+02:00</updated><title type='text'>NA PODBÓJ ŚWIATA</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Po ch*j kasowałem poprzednie blogi... Czuję, że skasowałem się po części całego... To jak z numerem gie gie... Mam dwa - dla pedałów z profilu (584****) i dla przyjaciół i bliskich znajomych (415****) - jeśli jesteś w drugim numerze, to wiedz jedno - jesteś dla mnie ważna/ważny... Ach - jeszcze jedno... Geje mnie olewają coraz bardziej... Dzięki wam za to, bo wiem, że poza wami jest całkiem całkiem fajny świat...&lt;/p&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;p align="justify"&gt;Ktoś powinien zabronić mi siadania do bloga po spożyciu trawki... znaczy wódki z trawką. Bo to niebezpieczne dla mojego samopoczucia dzień później, kiedy czytam co napisałem...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;A na piątek umówiłem się z doktorkiem. Zobaczymy, co to będzie, bo na gadulcu jest masakrycznie nudny. Fotki nie widziałem, więc wczuję się we wczesnego kawalca. Swoją drogą mój eks mi powiedział, że wsiąkam powoli w system permanentnego fellow'icza. No nic - pewnie tak jest. A właściwie będzie, bo to drugie spotkanie dopiero. Inna sprawa, że włochacz mnie olał, a dziennikarz dał tego-weekendowego kosza. Byle do października, kiedy to przyjdzie czas na belgię... Ygh... chyba już najwyższa pora, by założyć profil na gayromeo.com, bo co ja przez miesiąc będę robił tam sam?? Na razie jednak zapowiada mi się co najwyżej randka z &lt;em&gt;manneken pis&lt;/em&gt;...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;To tak jakby &lt;em&gt;dida scalia&lt;/em&gt; były..&lt;/p&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-8563154408456126044?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/8563154408456126044/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=8563154408456126044' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/8563154408456126044'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/8563154408456126044'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/09/na-podbj-wiata.html' title='NA PODBÓJ ŚWIATA'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-8112976369305001165</id><published>2007-09-03T16:27:00.000+02:00</published><updated>2007-09-03T18:32:28.742+02:00</updated><title type='text'>MY FELLOW</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Kilka myśli przeleciało mnie raz po raz, jak niegdyś czynili to moi niegdysiejsi kochankowie, takzwani i prawdziwi eksi (eksowie?). Jednakowoż jedno od drugiego różni się miejscem i sposobem ujścia emocji i innych mniej lub bardziej prawdziwych doznań. A że udawać to ja umiem, to ktoś powinien się wystrzegać, bym mu tego kiedyś w oczy nie powiedział... Ale o czym ja to pieprzę - miało być o myślach...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;No nic. Pan psycholog to jednak tryb przypuszczający. Nie lubię tego trybu. W takim przypadku dokonuję konwersji i gładkiego przejścia w tryb oznajmujący z zaprzeczeniem. Tak więc szkoda czasu i energii na gdybanie i zakładanie co by było gdyby. A że &lt;em&gt;międzywiersze&lt;/em&gt; to genialne miejsce na różnego rodzaju wyznania, nauczyłem się tam bywać i odczytywać co nieco. Inna sprawa, że umiem chyba to robić na równi z przyrządzaniem trufli w sosie pomidorowym na occie i marmoladzie, więc daję sobie z tym spokój. A z drugiej strony, jeśli ktoś pisze ci w mejlu, że był tam gdzieś ze swoim potencjalnym loverem, by spotkać swojego niedoszłego lovera... Nie, to za trudne dla mnie &lt;em&gt;tępej strzały&lt;/em&gt;... Oj stanowczo za trudne...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Innymi przemyśleniami doznawanymi podczas rozmowy na fellow z różnorakimi jegomościami w sumie nie ma się co dzielić, bo ich zwyczajnie nie ma. No bo co mam powiedzieć o panu włochaczu, który ostro romansuje z moim eksem oraz moim fałszywym profilem? Albo pan dziennikarz, który w sumie jest całkiem w porzo i zaczął mi się znowu na nowo podobać, ale spędza na pedalskim allegro więcej czasu niż przeciętna ciotka dziennie w łazience. Jest jeszcze serfer, ale on na śląsku przejściowo, a docelowo w wielkopolsce. Natomiast doktorka ocenimy sobie w nadchodzący piątek na żywo w centrum miasta. Ech... normalnie ten świat jest jakiś nie tego... &lt;s&gt;Jeszcze trochę i zacznę zagrażać ajsowi i jego pozycji w księdze guinessa w rubryce największa ilość nieudanych randek, ygh...&lt;/s&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jeszcze kilka słów. Otóż w październiku znikam z tego kraju na cały miesiąc. To będzie dobry czas. Odsunę się na bok, zagłębię się w siebie, poszperam w zakamarkach duszy. Mam plan poukładać się na nowo, przewartościować swój świat, swoje cele, swoje ja... Wiem, to egoistyczne. Ale raz w życiu mogę (i chcę) być egoistą. Będę dla wszystkich, a tak naprawdę będę dla nikogo. Do listopada mam w d**** wszelkie decyzje co do kontynuacji mojego życia seksualnego. Potem przyjdzie czas na podsumowanie i obranie ostatecznego kierunku. Bo ja już taki jestem - chcę wszystkiego albo nie chcę nic. Półśrodków nie uznaję, sorry...&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-8112976369305001165?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/8112976369305001165/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=8112976369305001165' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/8112976369305001165'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/8112976369305001165'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/09/my-fellow.html' title='MY FELLOW'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-9079562437885569046</id><published>2007-09-01T21:53:00.000+02:00</published><updated>2007-09-01T22:28:35.140+02:00</updated><title type='text'>MOJE WYZNANIE</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Właśnie wróciłem z wiejskich dożynek, gdzie ku chwale ojczyzny musiałem spędzić kilka godzin. Ale co tam, przynajmniej pooglądałem sobie &lt;b&gt;bayer full&lt;/b&gt;. Normalny odlot. Ale przynajmniej nikt nie udaje, że mu się podoba, ze jest zachwycony i w ogóle ma muzyczny orgazm, jak wczoraj podczas koncertu &lt;em&gt;norah jones&lt;/em&gt;, kiedy pewnie blisko połowa ludzi poszła tam, bo wypadało. Mnie zawsze norah urzekała, ale daję głowę, że pięciu na dziesięciu, którzy ją oglądali robili bardziej to dlatego, że akurat tak wypadało, bo ona cholernie trendy jest. Inna sprawa, że takie wieśniaki jak ja, umieją się bawić przy każdej muzyce. Ale za koncert reginy spektor oddałbym swoje dziewictwo, którego nie mam. Zresztą pan viljar mógłby o tym i z trzy posty napisać...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jest akcja z panem psychologiem. Normalnie jestem skołowany, bo dał mi coś tam do zrozumienia. Ale że ja w sumie doopa jestem, to to zrozumienie może nie do końca było zrozumieniem. Ale w sumie byłaby akcja, bo pan psycholog mnie niesamowicie kręci. Nie dość, że drażni moje mózgowe zwoje, to na dodatek podczas ostatniego spotkania zabrakło mi miejsca w boksie. Ale jednego nie rozumiem. Bo jak to jest, skoro jeśli coś się zaczyna dziać, to zazwyczaj mógłbym hurtownię otworzyć, albo co najmniej kiosk ruchu. Bo zjawił się jeszcze doktorek (ale on jakiś nudny jest, więc pewnie ginekolog...), pacyfista (przystojne ciacho jedno), a dzisiaj napisał do mnie afrykański włochacz... Bosh... za męskie włosy oddałbym wszystko. Nawet swoje dziewictwo. Ale chyba już o tym gdzieś pisałem...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Czytam książkę o szczęściu. Pan psycholog mi doradził. I chociaż jestem dopiero na trzydziestej stronie, to kilka zdań mnie tak zainspirowało, że yaaa-taaa... Szczęście, zdaniem mihaly'ego csikszentmihalyi'ego, to sytuacja, kiedy mamy przeświadczenie, iż wszystko, co dzieje się w naszym życiu, dzieje się, bo mamy nad tym jakąś tam kontrolę. Że panujemy nad swoim życiem. Że je kształtujemy. Ja tak mam. Czuję się szczęśliwy. Bo wiem, że mam życie w garści. Że nie rozsypuję się. Że walczę. Że chcę żyć. Kocham cię życie...&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-9079562437885569046?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/9079562437885569046/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=9079562437885569046' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/9079562437885569046'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/9079562437885569046'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/09/moje-wyznanie.html' title='MOJE WYZNANIE'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-2290778414885749125</id><published>2007-08-30T07:52:00.000+02:00</published><updated>2007-08-30T15:08:03.664+02:00</updated><title type='text'>YOU'VE GOT A MESSAGE</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Jestem dzisiaj niewyspany, więc mogę marudzić. Tak więc jeśli ktoś mógłby mieć z tym problem, to niech wpadnie na któryś z blogów obok - wtedy szybko tutaj wróci... Wiem, wiem znowu się pysznię, chwalę i stawiam przed wszystkim. Ale to wina pewnego mejla, którego właśnie odczytałem. Napisał do mnie pan psycholog, z którego emanuje taka zdrowa pewność siebie i świadomość własnej wartości. No co? Wciąż jestem ogromnie nim zauroczony i połykam każde wypowiedziane przez niego słowo niczym doświadczona aktorka filmów dla dorosłych w latach osiemdziesiątych przed wybuchem epidemii hiv/aids męskie nasienie. Tak, tak... Wciąż się podniecam tą znajomością jak niesiołowski pisem. Ale do rzeczy. Napisał (nie)miłego mejla - co napisał to niech zostanie już tajemnicą naszej korespondencji - dla mnie milszego, dla niego już nie tak bardzo. Nie będę długo nad tym się rozwodzić, ale cholernie fajnie mi się dziś zrobiło, gdy odczytałem jego wiadomość. Zastrzyk pozytywnej energii na cały dzień... Jest tylko jedno ale - mejle mogą znaczyć wszystko, a przy okazji mogą znaczyć nic. Tak jak słowa zresztą...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Wczoraj poczułem się chory. Zrobiło mi się zimno, słabo i tak niewyraźnie przed oczyma. Ale to wina tego, że siedziałem cały wieczór przed głupim fellow, randkując z jakimiś tam dziwnymi kolesiami. W sumie napisał do mnie starszy - bo przed czterdziestką prawie co - pan doktor (nie mylić z doktorkiem, z którym mam się uwidzieć niebawem), a który płakał, że jest taki nieszczęśliwy, bo chciałby kochać, a nie ma kogo. Inna sprawa, że jedna z fot, jaką tam zamieścił to jego dosyć duży penis. Ale może ja się nie znam - odkąd serce i strzała to znak pedała, to pewnie teraz symbolem tęsknoty za miłością będzie męskie przyrodzenie. Ale w sumie gdyby chciał seksu, zamieściłby penisa w czasie erekcji, więc chyba jednak coś w tym jest. Kolejnym przypadkiem natury klinicznej był siedemnastoletni chłopczyk, który starał się mnie przekonać, iż tak wielka różnica wieku nie ma dla niego znaczenia, że nie jestem taki stary, żebym się nie przejmował. Hmmm... w sumie gdyby był starszy, może szybciej potrafiłby się skapować, że to co mi przeszkadzało to jego młody wiek, a nie moje fobie i obawy, że taki staruch jak ja nie miałby szans u takiego młodego kogucika jak on. Ludzie, weźcie mnie stąd normalnie! No i trzecia osoba - pan w majtkach w dynie... Nie, po prostu jak to piszę, widzę totalną kuriozalność sytuacji gejów, którzy muszą się szukać po omacku, narażając się raz po raz w uderzenie głową w jakiś stalaktyt czy stalagmit, co to wisi lub stoi tam, gdzie słońce nie dochodzi... Ale widzę, że to ja tym razem przesadzam z tymi fallicznymi symbolami, ygh...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Poza tym w pracy jakby do przodu, ale wciąż do tyłu. Cały czas nie mam jeszcze nawet zarysu przemówienia na dożynki wiejskie, które już lada dzień, a szef musi błysnąć. Jakiś mały cytacik z witosa czy inego autorytetu, potem jakieś brednie o chlebie - owocu rąk ludzkich czy wieńcu dożynkowym. Zresztą pisałem już takie herezje w swoim życiu, że chyba to nie będzie już dla mnie żaden większy wyczyn, tym bardziej że piszę to po raz czwarty w swojej karierze wiejskiego gryzipiórka. A na koniec dobra wiadomość - mój asystent po trzech dniach zmienił koszulę. To dobry znak, bo dotychczas czynił to w piątek dopiero. Tym samym finisz tygodniowego maratonu w pracy ku chwale dróg i ścieków wiejskich nie bedzie wcale tak zły, jakby mogło się zdawać jeszcze trzy dni temu. Ale ponoć prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale po tym jak kończy. Mam tylko cichą nadzieję, że żaden z moich kochanków i byłych kochanków nie napisze kiedyś tam książki o moich jakichś tam wybrykach gdzieś tam, bo będzie kupa śmiechu z tym kończeniem. Z przewagą śmiechu - co by nie było ofkors... A tymczasem wracam do mejla - muszę go przełknąć raz jeszcze...&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-2290778414885749125?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/2290778414885749125/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=2290778414885749125' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2290778414885749125'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2290778414885749125'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/08/epistoa.html' title='YOU&apos;VE GOT A MESSAGE'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-7619943170440344745</id><published>2007-08-29T07:53:00.000+02:00</published><updated>2007-08-29T08:36:42.391+02:00</updated><title type='text'>MY FUCKIN' FREEDOM</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Dzisiaj mam dobry humor. Właściwie nie wiem, co jest tego przyczyną - czy fakt, że pan asystent szpanuje już trzeci dzień pod rząd w nowej bordo koszuli, czy może temu, że najadłem się jogurtu z dyni, a może temu, że miałem dzisiaj w nocy super seks. Nie mam pojęcia. Tak czy inaczej mam dobry humor i nie zamierzam go dzisiaj stracić. Poza tym od paru dni uśmiech nie schodzi mi z ust, tak samo jak słowo mówione. Właściwie po weekendzie z priamem myślałem, że przez dobry tydzień nie będzie chciało mi się gadać, a tu proszę - jest wręcz przeciwnie. Najchętniej zagadałbym wszystkich po kolei (tu powinna być gwiazdka, a gdzieś na dole przypis, że nie dotyczy to mojego asystenta, który nie zna umiaru... daj takiemu rękę, a od razu będzie chciał penisa... a fee!), ale mam sporo pracy, więc tego zaszczytu dostąpią tylko wybrani. Ale nie byłbym sobą, gdybym nie wykorzystał wzmianki o penisie do przeskoczenia na inny temat. Otóż dzisiaj przeczytałem na moim ukochanym pudelku-pe.el, że enriquee iglesias (w polskim tłumaczeniu henryk kościoły) otrzymał propozycję zagrania w reklamie prezerwatyw za okrągły milion zielonych, co wiąże się z faktem, że kiedyś tam w przeszłości miał powiedzieć, iż wiele by dał, by jego mały penis był o wiele większy, bo ma problem ze znalezieniem odpowiedniego rozmiaru prezerwatyw. No cóż, mogę poradzić henremu, żeby śladem mojej skromnej osoby wybrał się do pasmanterii - naparstki są naprawdę super, a jakie mają wypustki... ech...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Fatalne zauroczenie wciąż mnie jakoś tam trzyma. Może powoli już puszcza, aż sam się zacznę puszczać, ale póki co nie puściło. Nie dość że jeden fajny jegomość nie odpisał mi na próby podrywu (no ale jeśli próbuje podrywać w podobny sposób, jak nasi rozwiązują sejm, to naprawdę nie mam do niego o to pretensji), to na dodatek wciąż się zastanawiam, co by było gdyby było, czego - było nie było - nie było. Ech... Tak czy inaczej trzeba powoli zejść z niebios na ziemię i zacząć się umawiać z doktorkiem. Tak, tak ajsi... Nawet i ja mam jakiegoś tam doktorka, ale takiego prawdziwego ze szpatułką do gardła i stetoskopem. Będziemy bawić się w lekarza. Masakra... Najgorsze, jak się okaże, że jest specjalistą w leczeniu hemoroidów - a jeśli ma zboczenie (choćby zawodowe) to mam przeje*ane... Ale w sumie chyba gorzej by było, gdyby był ginekologiem. Wtedy pewnie oprócz seksu nie miałbym z niego żadnego pożytku. Chociaż czy ja wiem... przeca my geje jesteśmy masakrycznie zniewieściali i do ginekologa z naszym hormonalnym rozstrojem jak najbardziej się nadajemy. Tak, tak panowie! Pora spojrzeć prawdzie w oczy! Szczerze mówiąc, znam tylko jednego męskiego pedała, ale kim ten ktoś jest nie powiem, bo się boję o swój stan zdrowia i dopóki dopóty nie zbadam czy mój doktorek jest chirurgiem szczękowym, nie puszczę się. Znaczy pary z gęby - miało być...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Gdzieś tam w głowie cały czas mi krążą tak durnowate myśli, że szkoda gadać. Właściwie nie mam ochoty na jakieś randki, umizgiwanie się, wymianę mejli i nocne rozmowy na akuku. Nawet na pisanie mejli straciłem ochotę, gdy okazało się, że mejle mogą znaczyć wszystko, a przy okazji nie muszą nic. Ale nie o to mi chodziło. Po prostu jakoś zaczynam sobie układać singlowate życie. Tu niezobowiązujący seks, tu niezobowiązujące spotkanie, potem jeszcze niezobowiązujący wyjazd i w ogóle niezobowiązujące do niczego życie. Ale głównie chodzi o odkrycie, którego doznałem może kilkanaście godzin temu - &lt;b&gt;wolność&lt;/b&gt;. Tak, poczułem ją jakby na własnej skórze. I co najgorsze chyba, spodobała mi się. Na dzień dzisiejszy wiązać się nie zamierzam. Na dzień jutrzejszy ch** wie...&lt;/p&gt;&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s1600-h/winamp_guy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s200/winamp_guy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056541069656441218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt; &lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=SThFcVAQAZM"&gt;trespassers william - lie in the sound&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-7619943170440344745?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/7619943170440344745/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=7619943170440344745' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/7619943170440344745'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/7619943170440344745'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/08/my-fuckin-freedom.html' title='MY FUCKIN&apos; FREEDOM'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s72-c/winamp_guy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-6123266671144898282</id><published>2007-08-27T20:39:00.001+02:00</published><updated>2007-08-27T21:24:31.845+02:00</updated><title type='text'>PUŚCIĆ OKO</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;Odwaga jest dobra, lecz wytrwałość lepsza.&lt;/em&gt; Coś w tym chyba musi być. Tak przynajmniej sobie to tłumaczę, patrząc na to, co robię. A robię sporo i niesporo zarazem. Mój świat składa się z małych elementów, bez których nie byłby już moim światem. Jedni lubią majestatyczne i okazałe budowle, wspaniałe i niezwykłe krajobrazy, ja z kolei o wiele więcej znajduję w niepozornych i niewielkich przedmiotach, porośniętych trawami łąkach, kamieniach w rzece czy mchu na drzewie. Tak samo mam z facetami - wolę fajnego wieśniaka niż boskiego atletę. Ofkors wieśniaka w moim rozumieniu, a nie wikipedii, coby nie było, że moi eksi to buroki. Przynajmniej nie wszyscy...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Ale dość o facetach, bo inaczej ten blog stanie się nieczytalny. Ale o czym pisać? O niezłym stresie w pracy? Tak popiszmy o pracy, bo o &lt;em&gt;dharmowym&lt;/em&gt; ryżu już pisać nie mogę. No właśnie - nie wiem nawet co słychać u mojego byłego psa. Ciekawe czy tęskni za mną? Pewnie nie. Bo jak można tęsknić za kimś kto nas oddał na przewodnika stevie'go wondera? Nie można! Ale wracając do pracy - nie dość, że zepsuło się urządzenie za sto tysięcy zeta, to w dodatku zostałem z tym sam. A wokół tylko mało przystojni robotnicy, posiana trawa i strumyk płynący z wolna. No i najlepsze jest to, że jeśli nie uda się tego naprawić, to pewnie ja zostanę obciążony kosztami. Nie... no tak tragicznie to być nie będzie, ale mimo wszystko czuję się poniekąd za to już odpowiedzialny. Co więcej coraz bardziej. Nie wiem co będzie za dwa miesiące, o ile będzie. Ale jeśli będzie, to będzie. Nie mogę się zresztą już doczekać...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Czy człowiek z dużymi oczami ma powody do zadowolenia? I żeby nie było - nie chodzi o wyłupiaste ani błękitne oczy co niektórych panien na wydaniu... Ale o takie prawdziwe oczy, co się patrzy nimi do lustra (aż mnie zmroziło na samo wspomnienie). Pewnie i ma. Ja w sumie jestem dumny z moich arabskich oczu (niektórzy właśnie tak je określili hmm...), ale czasem zaczynają mnie irytować. Nie dość, że jedna powieka mi nieco opada (nie tylko ona zresztą), powodując wrażenie, że patrzę na wszystkich spode łba, to w dodatku przestali produkować na mnie soczewki kontaktowe. Nie ma już osiem dziewięć - jest tylko osiem siedem, a mnie szlag trafia, kiedy muszę je ubrać, bo gniotą. Jak moje slipki bo wypasionym weekendzie... Tak czy inaczej soczewki zakładam nago, jak tylko wyskoczę z łóżka. To fajne uczucie mieć na sobie tylko soczewki. Ale lepiej bez nich - wtedy wszystko wydaje się inne, oddalone, a na dodatek można sobie i wyobrazić, że większe...&lt;/p&gt;&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s1600-h/winamp_guy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s200/winamp_guy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056541069656441218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt; &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=2B96xD3kGBM"&gt;beyoncé - learn to be lonely&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-6123266671144898282?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/6123266671144898282/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=6123266671144898282' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/6123266671144898282'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/6123266671144898282'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/08/puci-oko_27.html' title='PUŚCIĆ OKO'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s72-c/winamp_guy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-4402570980657137454</id><published>2007-08-26T17:26:00.000+02:00</published><updated>2007-08-26T17:46:32.524+02:00</updated><title type='text'>COME INTO MY WORLD I'VE GOT TO SHOW</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Moje wady? Moje kompleksy? Moja prawda? A proszę bardzo! Oto ona. Jestem osobą cholernie nieśmiałą, która stworzyła sobie pewien w miarę spójny system wartości dostosowanych do wyznawanej ideologii. Są bowiem w moim życiu pewne sprawy, sytuacje czy zachowania, które uznaję za jedynie prawdziwe, właściwe i słuszne. I choćby nie wiem co, nie zmienię tkwiącego we mnie jak szpilki w laleczce voo-doo credo. Ale dobrze mi z tym. Po tym weekendzie stałem się trochę inną osobą. Wiele ujrzałem, jeszcze więcej chcę zobaczyć, jeszcze więcej chcę przeżyć. A czyja to zasługa? Pewnego psycho-dwudziestodwuprawielatka, który pokazał mi, że coś w moim życiu jest nie tak. Pan psycholog niby nieco jeszcze niedokształcony, ale z rewelacyjną smykałką do swojego biznesu - nie tylko stwierdził jakiego mam penisa (o boże, mam nadzieję, że to tylko on ma takie możliwości) czy jaką rolę mam w seksie analnym, ale także odrysował mój pewien profil osobowościowy. Jedyną pociechą jest to, że stwierdził, iż nie jestem do końca przewidywalny. Że zaskakuję ludzi. Że jeszcze czymś mogę zaskoczyć...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Mała wycieczka po blogach. Pedalskie blogi mają to do siebie, że najczęściej oscylują wokół miauczenia o związkach, nieszczęściu i zawiedzionych nadziejach. Wiem, wiem... Pedał szczęśliwie zakochany bloga dobrego nie napisze. Patrzcie na mnie - niegdyś gwiazda tych stron, a dzisiaj wracam niczym violetta villas, barbara krafftówna czy wiesław gołas. Taka jest prawda. Ach, co to były za czasy, gdy nasze pedalskie blogi stanowiły jakąś jedną fajną całość. Znaliśmy się tylko z monitora, gadaliśmy na giegie, docinaliśmy sobie w komentarzach. Dzisiaj zostało z tego nic. Tak czasami żal mi minionego czasu, minionych lat...&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RtGfdtvrVSI/AAAAAAAAAFk/6FGWKcXu4ik/s1600-h/Perso-TracyClark.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RtGfdtvrVSI/AAAAAAAAAFk/6FGWKcXu4ik/s400/Perso-TracyClark.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5103035185632072994" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;Ach, żeby była jasność - ze spotkania, które zakończyło się kilka godzin temu, no może godzinę..., może wyniknąć wcale ciekawa znajomość. Niemniej jednak tylko znajomość. Dlaczego tylko? Może lepiej zapytać dlaczego aż... Tak czy inaczej zawsze pragnąłem prywatnej dr. tracy clark. Czyżbym taką miał na horyzoncie...?&lt;/p&gt;&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s1600-h/winamp_guy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s200/winamp_guy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056541069656441218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt; &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=SfMV8BVMEak"&gt;regina spektor - hotel song&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-4402570980657137454?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/4402570980657137454/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=4402570980657137454' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/4402570980657137454'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/4402570980657137454'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/08/come-into-my-world-ive-got-to-show.html' title='COME INTO MY WORLD I&apos;VE GOT TO SHOW'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RtGfdtvrVSI/AAAAAAAAAFk/6FGWKcXu4ik/s72-c/Perso-TracyClark.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-7862678200399634057</id><published>2007-08-24T10:06:00.000+02:00</published><updated>2007-08-24T10:33:14.882+02:00</updated><title type='text'>OPTYKA</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Moje życie przypomina nieco telenowelę - wydarzenia biegną leniwym tempem, zdawałoby się, że aż za wolno, natomiast jak już zdarzy się jakiś zwrot akcji, to wywraca wszystko do góry nogami. I tak właśnie było wczoraj - pan psycholog zdołował mnie swoim mejlem, otruł moją nadzieję (chociażby dopiero taką kiełkującą) i pozbawił złudzeń. Swoją drogą to powinienem mu być niezmiernie wdzięczny, ponieważ delikatnie i zawczasu sprowadził mnie na powrót na ziemię. Dzisiaj mam to już właściwie gdzieś. I to oznacza chyba to, że ta nadzieja związana z nim była pewnie nie tyle może płonna, co niepotrzebna i przedwczesna. Najpierw bowiem należy sytuację obadać, a dopiero później widzieć się na kobiercu ślubnym, w towarzystwie pana księdza (oby tylko nie był nim wódz gejów polskich inczuczuna - znaczy niemiec szymon) albo kierowniczki urzędu stanu cywilnego - szczególnie tej naszej, która na każdy ślub przychodzi w czarnum kostiumie, a że do tego ma kruczoczarne włosy i ciemną karnację, to pary młode mogą czuć się jak na moim greckim pogrzebie - idealnie pasuje bowiem do tamtejszych etatowych płaczek. Ale wracając w główny nurt moich dzisiejszych tutaj rozważań, chciałem napisać, że takie wiadro zimnej wody (na szczęście niezmieszane z pomyjami na tym etapie) było mi potrzebne. Chodzi tutaj bowiem o to, że za często bujam w obłokach, nie dostrzegając spraw dziejących się na poziomie morza. Ale tak mają już idealiści - jeśli kochają to na zabój, jeśli kochają to do końca życia i jeszcze parę godzin po pogrzebie, jeśli kochają to bezwarunkowo. Tak. Tak właśnie mam. I to chyba nie jest zbyt zdrowe podejście do tematu. Na świecie bowiem jest więcej rzeczy, na które należy znaleźć czas, tudzież poświęcić im uwagę niż tylko miłość, emocje, seks. Nie uważam bynajmniej, bym się wykluczał z tego kręgu ludzkich żądz i potrzeb, ale może na chwilę należałoby wziąć sobie urlop. Taki tymczasowy. Bilet w jedną stronę. Wrócę, gdy będę miał chęć. Bo właściwie nic nie wykluczam. Niemniej jednak są chwile w życiu człowieka, kiedy powinien trochę się opanować. Zostało bowiem tyle nieprzeczytanych książek, tyle nieobejrzanych filmów, tyle nieodwiedzonych miejsc (choćby najdalszy kąt własnej duszy), tyle niepoznanych ludzi... Ludzie... Wciąż oni... I jak tu poświęcić się duchowi, a nie materii?&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Mój tzw. asystent jest tragiczny! Nie wiem jak żonatemu facetowi uchodzi w okresie największych upałów łazić w tej samej koszuli. Może zrozumiałbym go, gdyby był biednym studentem. Ale nie jest. Ba, pracuje na dwóch etatach, nie ma dzieci, ma prywatny interes, żona nauczycielka i w dodatku języka obcego... Nie, ja pewnych rzeczy po prostu nie ogarniam. A weźmy na przykład moją skromną osobę - totalnie zadłużony z kredytem studenckim, pożyczką zakładową, ratami na wszystko oprócz papieru toaletowego, samotny w wielkim i drogim mieszkaniu, z debetem na trzy wypłaty, z jednym kiepsko płatnym etatem, a stać mnie na więcej niż trzy koszule i dwie pary spodni plus podróbki markowych perfum kupowanych w hipermarkecie oraz proszek do prania. Ale ja jestem tępy, więc może się nie znam...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Zauważyłem, że coraz mniej mówię. Co więcej gadanie mnie męczy. Zawsze tak mam, gdy jestem ja i cztery ściany. Nie chce mi się mówić - inna sprawa, że nie mam zbyt wiele do powiedzenia. Błyskotliwy jestem tylko na klawiaturze, chociaż pewnie to przytłacza coniektórych. Natomiast w życiu w cztery oczy jestem pospolity jak mniszek i jak mniszek seksualny, zwyczajny jak kiełbasa i jak kiełbasa wysuszony, szary jak zając i jak zając niedogoniony, śpiący jak królewna i jak królewna z drewna... Mógłbym tak mnożyć tę wyliczankę bez końca, aż by ten blog się skończył... Ale jest jedno ale. Mimo to mam cholernie dużo w sobie radości, optymizmu i wiary w to, że nie jest wcale tak źle jak jest. Po prostu trzeba cieszyć się pozytywnymi aspektami sytuacji, a nie skupiać się li tylko na negatywach. No bo czy nie jest tak, że skoro pan priam mnie olał zaraz na początku, to nie zjawi się jakiś inny parys dajmy na to i oleje mnie pod koniec? Tak... nie ma jak optymizm. Dziękujemy ci es-si-dżonson...&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-7862678200399634057?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/7862678200399634057/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=7862678200399634057' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/7862678200399634057'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/7862678200399634057'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/08/optyka.html' title='OPTYKA'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-6813892072100450083</id><published>2007-08-23T12:41:00.000+02:00</published><updated>2007-08-23T13:05:01.056+02:00</updated><title type='text'>AUTOR JEDNEGO HITU</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Miało być bez miauczenia - to będzie. Najwyżej małe skomlenie. Jak już nadmieniałem, mam w sobotę się spotkać z priamem. Była wyznaczona godzina, miejsce, miałem pewne plany. Dzisiaj się to trochę posypało. Ofkors spotkanie będzie, ale dwadzieścia cztery minuty później, miejsce zostało to samo, tyle, że plany się pozmieniały. Napisał - przyjeżdżam, żeby cię poznać, ale nic poza tym. Coby nie było... Hmm... Nie przyznam się do tego, ale zostałem sprowadzony maksymalnie na ziemię. Spotkanie będzie bez widoków choćby na szyndzielnię, nie mówiąc o rysach czy gerlachu. Po prostu pora się pogodzić z singlowaniem - nie zawsze można być autorem dwóch hitów... Czas się wziąć za robotę, bo z układami partnerskimi nie wychodzi. A jak mówi hipek - taki ktoś jak ja, powinien czerpać satysfkację tylko i wyłącznie z pracy. Coś w tym jest. Odstawmy uczucia na półkę, skasujmy profil, cieszmy się tym co zostało. Zresztą wszyscy chcą wcześniejszej emerytury - pielęgniarki, lekarze, górnicy, hutnicy, mundurowi (więc może i fetyszyści), parlamentarzyści i urzędnicy. No nic - zaszumiało mi trochę w głowie. A że tym razem bezprocentowo, to się trochę na mnie zemściło... Hmm... no co? Jestem qwa pedałem, więc jak mi się koleś spodobał i z wyglądu i charakteru to nie mogło?&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Powiedzmy, że sporo zamieszania w moim życiu robi mój charakter, mój sposób bycia, moje zdystansowanie i pewna rezerwa. Dlatego też ludzie, wyczuwając to, zachowują się bardzo podobnie. Kiedyś z moim eksem robiliśmy mały eksperyment porównawczy - znamy trochę tych ludzi na gadulcu i znamy trochę tych samych. I co się okazało? Rozmawiając z markosem, używali słów niecenzuralnych, opowiadali pikantne szczegóły z życia intymnego, byli bardziej otwarci i naturalni. Ze mną natomiast ci sami ludzie byli nie tacy sami - tworzyła się pewna naturalna (a może nie naturalna) bariera. Nie było tematów tabu, ale właściwie nikt ich nie dotykał, a jeśli już to bardzo ostrożnie, kulturalnie i jakby w lateksowych rękawiczkach. I to chyba cały mój problem... Ja nie umiem być bezpośredni, lekko podchodzić do spraw osobistych, nie umiem zadawać pytań, nie lubię ingerować w cudze życie, a tym bardziej wchodzić w nie z butami. Więc jak tym samym nawiązać bliższą znajomość?? Nie ma bata, trzeba brać nogi za pas i spierdalać stąd raz dwa. Pora znaleźć opakowanie zastępcze - może estetycznie nie tak przyciągające zmysły, acz identycznie funkcjonalne.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-6813892072100450083?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/6813892072100450083/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=6813892072100450083' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/6813892072100450083'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/6813892072100450083'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/08/wczeniejsza-emerytura.html' title='AUTOR JEDNEGO HITU'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-4692604888957787663</id><published>2007-08-22T12:26:00.000+02:00</published><updated>2007-08-22T13:57:23.381+02:00</updated><title type='text'>ILUDNIOWY ZAROST?</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Dostałem pytanie, które brzmi &lt;em&gt;iludniowy zarost lubisz najbardziej?&lt;/em&gt; - sam nie wiem, o który zarost chodzi. O twarzowy? Tutaj lubię niedogolenie. Męska twarz ma to do siebie, że w przeciwieństwie do anielskich twarzyczek reprezentantek płci niewiadomo skąd zwanej piękniejszą, sromotnie drapią twoją twarz, powodując czerwonawe zadrapania na mojej twarzy. Takie same zadrapania powoduje twarz mojej głównej księgowej, jak się ze mną całuje na piętnastego maja i twarz aśki od wróbelków (mojej niedoszłej małżonki, która pewnej pięknej soboty w słoneczny styczniowy poranek roku pańskiego dwa tysiące piątego mi się oświadczyła), gdy całowałem ją na dwudziestego pierwszego sierpnia, kiedy to przypadają jej imieniny - właśnie skonstatowałem, że wczoraj nie złożyłem jej życzeń. Ups, co za pech... Ale o czym to miałem pisać? Aaaa... zarost. Jest jeszcze cielesny. No cóż jestem jakimś miałkim i chyba nie za bardzo rozwojowym gejem, skoro jedyne golenie jakie uprawiam to twarzowe właśnie. Niestety - jedna z wad bycia ze mną w układzie seksualnym to wybieranie z ust moich włosów... Buhahahahaha... Chociaż może nie do końca, ale przecież nie będę pisać o swoich doświadczeniach z pola usuwania owłosienia cielesnego. Tak na marginesie uwielbiam owłosione pośladki. Jeśli ktoś takie ma, może być pewien, że nigdy go nie zostawię...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Moi wspaniali znajomi uznali mnie za największego ciapę na świecie. No może poza donaldem tuskiem, ale jednak... Mianowicie umyślili sobie, że najlepiej będzie, gdy mnie wyswatają z kimkolwiek. A najlepiej z pewnym panem, którego dla potrzeb tego wpisu nazwę &lt;em&gt;królikiem&lt;/em&gt;. Dlaczego - nie powiem... Niestety nie uznaję uzwiązkowywania się w obrębie najbliższych znajomych z jednego powodu. A mianowicie gdy potem wszystko się wali, walą się i inne znajomości, układy i relacje. A tego sobie w zupełności już nie wyobrażam. Zresztą ostatnio dohodzę do wniosku, że wszystkie relacje ludzkie (zawodowe, rodzinne, koleżeńskie, przyjacielskie, związkowe, seksualne) to pasmo niekończących się kompromisów. Trzeba tylko odpowiednio rozłożyć akcenty, czasem pewne akcenty zamieść pod dywan, czasem otworzyć się na nowe... Ludzkie interakcje to cholernie trudna i dziwna sprawa - żyję na tym świecie już jakiś czas, mam się za nieco doświadczonego (bynajmniej nie we wszystkich aspektach ludzkiego), to wciąż mnie wiele zaskakuje. Najbardziej ja sam...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;A, zapomniałbym - na starość goopieję. Umówiłem się z kimś tam na sobotę. I szczerze mówiąc, sam nie wiem po co... Miało być przecież singlowanie, oddanie się w pełni pracy, skupienie się na własnym wnętrzu. Ale spokojnie... To pierwsze spotkanie. Może ostatnie, a może nie. Tylko dlaczego wciąż moim życiem rządzi jedna reguła - młodszy i wyższy... Jedyna pociecha w tym, że możemy sobie się nie spodobać. A wtedy znowu cele wyższe przed mymi oczyma...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Od wczoraj mam mocne postanowienie poprawy - nie napiszę już ani słowa o moim (nie)dawno zakończonym związku. Znaczy nie będę płakał, miauczał czy żalił się jaki to jestem biedny. Biedny ofkors jestem, ale w portfelu. Przede mną jeszcze półtora roku do emerytury, a na funduszu żadnego kapitału. Trza się więc ostro wziąć do roboty, bo w dwa tysiące dziewiątym może się okazać, że nie zostanie mi nawet na chleb, którego zresztą nie jadam... Tak więc chyba stąd to spotkanie. Poza tym eks mi powiedział wczoraj, że nie chce skończyć tak jak ja - cokolwiek miałoby to oznaczać...&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-4692604888957787663?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/4692604888957787663/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=4692604888957787663' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/4692604888957787663'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/4692604888957787663'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/08/iludniowy-zarost.html' title='ILUDNIOWY ZAROST?'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-8405571765315062237</id><published>2007-08-20T21:15:00.000+02:00</published><updated>2007-08-20T21:54:20.506+02:00</updated><title type='text'>NIE TAK</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Nie jest źle. Dlaczego? Bo zawsze jest lepiej albo gorzej. Dlatego też nigdy nie jest dobrze. Skoro więc ani nie jest źle ani dobrze, to jak jest? Jest jak jest, a że czasem nie ma, to nie zawsze jest. Bo czasem było albo dopiero będzie. A jak będzie to nikt nie wie. Albo i wie, ale ja nie wiem tego, kto wie. A ja sporo nie wiem, choć czasem sprawiam wrażenie, że wiem więcej niż się wydaje. Ale mniej niż mi się wydaje. A się mądrzę. I wymądrzam. Czasem robię z siebie głupka i udaję, że nic nie wiem, a wiem. A innym zaś razem udaję, że wiem, gdy tak naprawdę nie wiem. Ale nie chcę, by inni wiedzieli, że nie wiem. A że nie wiem, to wiem. Tylko wstydzę się przyznać. Albo i nie przyznaję się celowo, bo lepiej nie prowokować rozmów. Zbędnych rozmów. Albo i niezbędnych. Bo takie rozmowy mogłyby wiele wyjaśnić. Albo i sporo pogmatwać. Więc sprawiam wrażenie, że jestem ślepy, niesłyszący, niemowa. Odstawiam zmysły. Zmysły prysły jak śpiewała anna jurksztowicz. Ta od diamentowego kolczyka. Zmysły prysły. Ach zmysły! Gdzie jesteście? Przywołuję was. Moje życie bez was marnieje w oczach. W uszach. W dłoniach. Dłonie... Męskie dłonie. Mocny uścisk, delikatne muśnięcie skóry, bezpieczne objęcie. Męskie oczy. Ostre spojrzenie, iskra i blask, odbicie jego duszy. Męskie usta. Kłamstwa i prawdy, których nigdy dość. On. Mężczyzna. Marzenie. Moje marzenie. Chcę oślepnąć od jego wzroku. Pragnę się upić jego głosem. Pragnę utopić się w jego ramionach. A jednocześnie chcę twardo stąpać po ziemi - wiedzieć jak się nazywam, wiedzieć dokąd chcę dojść, wiedzieć, że ja to ja. Ja... kim jestem ja? Ja w liczbie pojedynczej w języku polskim nie istnieje. Sporadycznie tylko wplatamy ten zaimek w zdania. Ja używam ja na powiedzenie tak. Tak. Za rzadko mówię tak. Za często mówię nie. Nie. Za często mówię tak. Za rzadko mówię nie. Tak. Odnaleźć prawdę, esencję życia, cel i drogę. Chcę. Wbrew sobie, wbrew innym. Dla siebie, dla innych. By poczuć, jak wiatr smaga ostrym powiewem w twarz. Ważne, że ktoś, kto idzie obok, poda ci szal...&lt;/p&gt;&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s1600-h/winamp_guy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s200/winamp_guy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056541069656441218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt; &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=WAyw4z9wNtM"&gt;t-raperzy - nie tak&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-8405571765315062237?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/8405571765315062237/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=8405571765315062237' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/8405571765315062237'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/8405571765315062237'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/08/nie-tak.html' title='NIE TAK'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s72-c/winamp_guy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-7811818088853212766</id><published>2007-08-19T22:34:00.000+02:00</published><updated>2007-08-19T22:56:14.685+02:00</updated><title type='text'>KOLEJNOŚĆ</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;font color="yellow"&gt;Yellow&lt;/font&gt; - żółty redd's, cytrusowy, odkrycie tego roku, z początku go nie lubiłem. Żółtego światła na ogół się nie lubi, bo albo nie pozwala jeszcze jechać, albo już jechać. Zaraz stanie się coś, co będzie mogło być brzemienne w skutkach nie tu i teraz, ale i tam i wówczas. Przygotuj się, bo jazda dopiero się zaczęła albo dopiero się zacznie. Lubicie jazdę? Który gej nie lubi. Nienawidzę tej klawiatury i klawisza z symbolem windowsa zamiast litery. Drażni mnie...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;font color="green"&gt;Green&lt;/font&gt; - zielony redd's, jabłkowy, prawie jabol, pierwszy i bezwzględny władca. Zielony uosabia nadzieję, kolor wiosny, odradzającego się życia, natury. Zielone światło pozwala nam iść dalej - na przejściu dla pieszych migocze żwawo, mówiąc 'uważaj, bo zaraz się zmienię i będziesz musiał znowu czekać'. Zielony to irlandia, zielony to dolar, zielony to ufoludek i ogórek. Każdy gej wie, co to ogórek. Zielony pozwala ruszyć z miejsca, ale jednocześnie na cmentarzu rośnie zielona trawka, ale ty i tak ją zobaczysz z innej perspektywy. Zielono mi śpiewała jakaś baba, drąc się w niebogłosy. Nie lubię tej piosenki. Zielony jestem ja w seksie, w podejściu do facetów, ogółem... Nie lubię zielonego koloru - wyglądam w nim nietwarzowo.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;font color="red"&gt;Red&lt;/font&gt; - czerwony redd's, malinka. Miałem kiedyś maliny i to całkiem sporo niegdyś. Jedną tu, drugą tam, trzecią tam, gdzie się wstydzę powiedzieć. Stop to też czerwony kolor. Mówi nam - zastanów się, dokąd twoje życie zmierza. Wymyśliłeś? Kiljański nie wymyślił. Biedny. Jestem do niego podobno podobny zdaniem jednego pana z fellow. Czerwień to kolor krwi, a krew to życie. Krew to śmierć. Nie lubię krwi. Nie smakuje mi ona - ani własna, ani cudza...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jestem gotów... I &lt;em&gt;dharma&lt;/em&gt; jest gotowa. Będzie niosła pomoc niewidzącym. Pozostanie ze mną. Na zawsze. W sercu. Jestem bez serca. Jak davy jones. Skrzynia umarlaka? Mają mnie spalić - będzie urna. Chcę. Zdecydowałem się. Losie, obejdź się ze mną łaskawie...&lt;/p&gt;&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s1600-h/winamp_guy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s200/winamp_guy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056541069656441218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt; &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=wUcIbPOMisY"&gt;katarzyna nosowska - era retuszera&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-7811818088853212766?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/7811818088853212766/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=7811818088853212766' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/7811818088853212766'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/7811818088853212766'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/08/kolejno.html' title='KOLEJNOŚĆ'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s72-c/winamp_guy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-191404980399890749</id><published>2007-08-17T09:20:00.000+02:00</published><updated>2007-08-17T10:27:16.182+02:00</updated><title type='text'>ZATRZYMAĆ CZAS</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Poważne rozmowy są kluczem do poznania drugiego człowieka od jego bardziej mrocznej strony. Każdy bowiem człowiek skrywa w sobie niezwykle wiele tajemnic, których za żadne skarby świata nie chce zdradzić. Trzeba wtedy umiejętnie do niego podejść, aby chociaż część z nich zdołał objawić. Może nie do końca, ale w jakimś stopniu. Otwiera się wtedy bardziej na innych ludzi, zrzuca pewien pancerz i w rezultacie staje się bezbronny wobec tych, którym te sekrety wyjawia. Nie jest to w żadnym razie rzecz naganna, o ile oczywiście wie, że ten komu zaufał, tego zaufania jest godzien. Rzecz jasna, że istnieje drobny procent ryzyka, że osobę, której zawierzył, wybrał źle i nie docenił jej w sposób należyty, ale z drugiej strony istnieje wiele powodów i po temu, że wybór okazał się trafny. Nie można bowiem iść przez życie okazując sceptycyzm, niewiarę i rezerwę wobec wszystkim, których spotykamy. Jeżeli postępujemy w ten sposób, to jedynym człowiekiem, wobec którego popełniamy grzech zarozumialstwa i pychy, jesteśmy my sami. A samemu sobie wybaczyć najtrudniej.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Trudno po zakończonym związku odnaleźć pewną harmonię, swoisty balans pomiędzy tym co było, a jak powinno być. Na to potrzeba wiele czasu. Niestety żaden podręcznik nie powie nam, że &lt;em&gt;t=n&lt;/em&gt;, gdzie &lt;em&gt;t&lt;/em&gt; oznacza czas, w którym relacje pomiędzy byłymi kochankami mogą zostać uznane za zdrowe, a &lt;em&gt;n&lt;/em&gt; określa wartość tego czasu w dniach, miesiącach lub latach. Dlatego też nikt z góry nie może powiedzieć, że żałoba po zakończonym związku będzie trwać miesiąc, rok czy dwa. Nikt też nie może do nikogo mieć pretensji, że ten czy tamten nie chce się w coś raz dwa zaangażować. I na odwrót - nie można komuś mieć za złe, że po miesiącu zaczyna się rozglądać za kimś nowym. Po prostu życie jest krótkie i długie zarazem, a wydarzenia biegną swoim torem, nie bacząc na to co akurat dzieje się w naszej głowie/sercu (niepotrzebne skreślić). Idąc tym tropem, muszę stwierdzić, że podobnie mam z sobą. Poprzedni związek w aspekcie uczuć i emocji zostawiłem za sobą - może niezbyt daleko za sobą, ale jednak. Wygasiłem miłość jak wygasza się znicz olimpijski. Zostały zdjęcia, wspomnienia i przyjaźń. Reszta powinna być już tylko milczeniem. Dzisiaj świat wygląda inaczej - mam więcej możliwości, przestrzeni oraz nieodgadnioną przyszłość przed sobą. Co więcej - niczego nie wykluczam, w sprawie ewentualnego nowego związku jestem na tak, chciałbym ponownie z kimś kiedyś być.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;To co człowiek mówi, może czasem nie do końca odzwierciedlać to, co kotłuje się w jego umyśle. W moim przypadku jest tak częściej niż dopuszczają to standardy ludzkie. Zdarza mi się bowiem nagminnie, że ktoś mnie źle rozumie czy poniekąd opatrznie odbiera, to co chcę mu przekazać. I zazwyczaj nie jest to jego wina, ale przyczyny tkwią we mnie. Wynika to z prostego faktu, że ja dosyć często przydaję słowom inny sens aniżeli mają one w języku potocznym. Jeszcze inny sens mają gesty, mina czy spojrzenie. To rodzi całkowicie usprawiedliwiony dysonans w odbiorze mojego przekazu przez osoby trzecie, a przy okazji nie do końca jest zgodne z moimi intencjami. Weźmy na przykład ostatniego mojego mejla do pana psychologa - podesłałem mu pieśń, którą zalinkowałem bodaj dwudziestego pierwszego maja, a on pisze mi, że nie wypowie się co do treści i przesłania załączonego empeczy. Nic, że dla mnie miało to trochę inne znaczenie... A może miało właśnie takie? O panu psychologu nic więcej nie powiem, bo po pierwsze nie ma o czym, po drugie teoria a praktyka to dwie różne sprawy, a po trzecie maria kaczyńska też zrobiła na mnie dziwnie dziwne wrażenie, a nie trąbię o tym na każdym kroku. Zresztą mr maple jest znowu sam, więc i tak nie ma o czym pisać. Poza tym zbliża się bardzo niezbezpieczny dla mnie czas...&lt;/p&gt;&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s1600-h/winamp_guy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s200/winamp_guy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056541069656441218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt; &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=siBoLc9vxac"&gt;guns n'roses - november rain&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-191404980399890749?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/191404980399890749/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=191404980399890749' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/191404980399890749'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/191404980399890749'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/08/zatrzyma-czas.html' title='ZATRZYMAĆ CZAS'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s72-c/winamp_guy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-6526639496217333645</id><published>2007-08-16T12:53:00.000+02:00</published><updated>2007-08-16T14:47:26.428+02:00</updated><title type='text'>CENIĆ SIĘ</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Może się zdarzyć, że jeden komputer odmówi współpracy, może się zdarzyć pewnie, że i dwa komputery odmówią współpracy, ale żeby dodatkowo współpracy odmówiła komórka, to chyba to się zdarzyć nie może. A się zdarzyło. I to w dodatku mi (mnie - jakby powiedział ktoś bardziej uczony w stylu rysia z klanu). Prawie mnie szlag trafił, gdy się zorientowałem, że mój laptop padł. Oczyma wyobraźni widziałem, jak znikają kilo-, mega-, a nawet gigabajty danych, które gromadziłem przez ponad cztery lata. Płakać mi się zachciało, ale wcześniej właściwie już prawie płakałem, więc nie płakałem.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Tak sobie myślę, że uzwiązkawianie się w chwili obecnej nie ma dla mnie większego sensu. I miał rację hipek, gdy kiedyś na moje pytanie, że skoro mu tak źle z panną hipolą, to dlaczego jej nie zostawi, odpiwedział, iż za stary jest na kolejne randki, podchody i starania się o nową rękę skoro i tak do końca nie wie, czy ta ręka kiedyś mu nie pomacha na pożegnanie. Właściwie z niego jest idealny wiejski filozof - jak coś powie, to po prostu mi ręce opadają. Idąc tym tropem, zacząłem się zastanawiać, czy aby on nie ma racji. Jak to bowiem było kiedyś - spotkałem się z kimś, on chciał mnie pocałować, ja dmuchnąłem mu w nos dmuchawca i była akcja. Albo podjechałem przed północą na umówione miejsce, zobaczyłem, że koleś ma skarpetki do sandałów a la mój nieżyjący dziadek erwin, więc raz dwa zrzuciłem sweter, a po czterdziestu minutach spaceru zrobiło mi się mega zimno i pojechałem do domu. Albo koleś mi spieprzył, bo akurat jego siostra szła drugą stroną ulicy, a gdy zniknęła za rogiem dzwonił, bym na niego zaczekał. No halo! Takim sytuacjom mówię nie, nie, nie...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Awans się zapowiada. Właściwie nie awans, ale rozwiązanie dotychczasowej umowy o pracę, nawiązanie nowego stosunku pracy i wyprowadzka od mistera asystenta. Ten ostatni powód osładza mi sytuację nawet bardziej niż bardzo. Ale poza tym nienormowany czas pracy nie krótszy niż dziesięć godzin plus soboty, więcej obowiązków, więcej kasy, więcej wyjazdów, szansa jedyna na sto lat, genialne perspektywy na przyszłość i kurewsko wypasione ce-fau... Czego gej singiel może chcieć więcej? Niestety nie ma nic za nic - czas wolny, dharma, długie wieczory w domu... To cena. Czy ją zapłacę? Odpowiedź już znam...&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-6526639496217333645?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/6526639496217333645/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=6526639496217333645' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/6526639496217333645'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/6526639496217333645'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/08/ceni-si.html' title='CENIĆ SIĘ'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-3901169194684542281</id><published>2007-08-15T10:49:00.000+02:00</published><updated>2007-08-15T10:53:46.318+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RsK-7MEGr0I/AAAAAAAAAFU/WmwCmYLG3Qc/s1600-h/The+Beauty+of+Sadness+B%26W.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RsK-7MEGr0I/AAAAAAAAAFU/WmwCmYLG3Qc/s320/The+Beauty+of+Sadness+B%26W.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5098847652196822850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;em&gt;dzisiaj jest smutny dzień&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-3901169194684542281?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/3901169194684542281/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=3901169194684542281' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/3901169194684542281'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/3901169194684542281'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/08/dzisiaj-jest-smutny-dzie.html' title=''/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RsK-7MEGr0I/AAAAAAAAAFU/WmwCmYLG3Qc/s72-c/The+Beauty+of+Sadness+B%26W.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-3372682507331248728</id><published>2007-08-13T21:43:00.000+02:00</published><updated>2007-08-13T23:23:57.532+02:00</updated><title type='text'>FREE LAJK MI - BUHAHA...</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Dzisiaj ponoć mam święto. Przynajmniej tak mówili w telewizji. &lt;font color="maroon"&gt;Dzień leworęcznych&lt;/font&gt; bowiem nam nastał. Pamiętam jak bodaj w pierwszej klasie szkoły podstawowej wysłali mnie do psychologa, który miał mnie przestawić na prawo. No i udało się. Tyle tylko, że politycznie. Generalnie zbyt często używam słowa generalnie, ale nie o tym chciałem. Chciałem napisac mianowicie o tym, że świat pedalski jest cholernie mały - wszyscy wszystkich znają, wszyscy o wszystkich wypytują i takie tam. Weźmy pierwszy przykład z brzegu - umówiłem się ostatnio na wspólne piwo z homoseksualistami, z którymi bawiłem nad morzem. Przyszedł więc kandydat do mojej ręki z kolesiem, z którym nie tak dawno umówił się ten, który moją rękę kiedyś tam zdobył. No a wczoraj to już całkiem masakryczne odkrycie - koleś, z którym sobie od pewnego czasu sweet mejluję zna pana klona, a co więcej on wie, że pan klon zna mnie. Normalnie kogoś chyba trzasnę kiedyś w tym świecie - gdziekolwiek się nie ruszę to wszędzie każdy każdego zna... Ale co tam - mam ochotę na gorący romans, wielką miłość, beznadziejnie głębokie uczucie, kogoś przy kim się zatracę na amen... Ale równie dobrze mogę prosić o demokratyzację korei północnej...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Dzisiaj poniedziałek trzynastego. Niby taki sobie dzień, więc jeśli tylko nie jest to piątek, to nic strasznego zdarzyć się nie może. Ale nadzieja matką głupich. I po raz kolejny chyba się okazało, że tak do końca nie jestem sierotą. Bo dostałem propozycję nie do odrzucenia. Awans. W miejscu zatrudnienia. Od listopada. Normalnie mentalny orgazm. Próżność przez piętnaście minut eksplodowała. Wolność (w tym również i czasu) po tych piętnastu minutach implodowała. Zobaczymy. Na razie nie chcę o tym nawet myśleć... Później się z tym zmierzę.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Polubiłem żółtego redd'sa. Tak sobie myślę, że w sumie to nie za dobrze się mam. Ale przecież nie jestem tu po to, by narzekać. Po co epatować sobą innych. Bez sensu...&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-3372682507331248728?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/3372682507331248728/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=3372682507331248728' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/3372682507331248728'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/3372682507331248728'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/08/free-lajk-mi-buhaha.html' title='FREE LAJK MI - BUHAHA...'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-2408640911993512792</id><published>2007-08-11T23:53:00.000+02:00</published><updated>2007-08-12T00:09:14.743+02:00</updated><title type='text'>FREE LAJK MI</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Słucham sobie &lt;em&gt;rosenstolz&lt;/em&gt;, licząc bez celu piksele w monitorze. Wróciłem z picia, ale co to za picie skoro tylko trzy warki strong zmieściłem. Nawet żadnej fazy nie załapałem. Co innego mr. hobbit, który zaczął się tulić przed dworcem do wszystkich po kolei, nie pomijając mnie. W sumie to nawet dobrze, bo chyba bym się pociął, gdyby ominął mnie szerokim łukiem. Generalnie on i jego facet wpadli na genialny pomysł - będą mnie swatać. Hmmm... nawet już sobie upatrzyli pierwszego kandydata do mojej ręki, ale biedni nie wiedzą, że ja z kolei go upatrzyłem sobie na swojego następcę. Jakoś nie za bardzo mi się uśmiecha bowiem perspektywa, że ten, który zajął moje miejsce jednocześnie nosi moje imię. Ale szczerze mówiąc mój eks to ma jednak łeb na karku - przynajmniej w łóżku jak się pomyli mówiąc do niego, to i tak ujdzie mu to płazem...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Dzisiaj właściwie przedostatni dzień urlopu. W poniedziałek powracam do szarej rzeczywistości, totalnie nieatrakcyjnego i nudnego współpracownika, szefa, który obiecał mi dwa lata temu podwyżkę i szefowej, która jest połączeniem moniki z przyjaciół i stukniętej pracoholiczki. Poza tym jest jeszcze sporo rzeczy, na wspomnienie których dostaję większych mdłości niż cała załoga szkoły rodzenia. Po prostu nienawidzę końca urlopu. Ale jak ktoś kiedyś powiedział - prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale po tym jak kończy. Po pierwsze kurwa taki ze mnie prawdziwy mężczyzna jak z dzika wieprzowina, a po drugie kiedy to ja ostatnio kończyłem...?&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Singiel to genialna rola życiowa. Robię co chcę, chodzę gdzie chcę, nie muszę nikogo pytać o jakąkolwiek zgodę czy przed kimkolwiem się z czegokolwiek tłumaczyć. Na przykład za tydzień wyjeżdżam na cały weekend poza miasto - kiedyś bym pewnie sobie na to nie pozwolił albo wymyślałbym sto tysięcy powodów, dla których na ten weekend wybrać się nie mogę. Dzisiaj mam to genialnie gdzieś. Delektuję się swą wolnością i jest mi z tym dobrze. Ale powoli zdaję sobie sprawę z tego, że na dłuższą metę taka wolność tak naprawdę niczemu nie służy. Ale póki co będę się z tą wolnością puszczał na lewo i prawo.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-2408640911993512792?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/2408640911993512792/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=2408640911993512792' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2408640911993512792'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2408640911993512792'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/08/free-lajk-mi.html' title='FREE LAJK MI'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-2197554537819970376</id><published>2007-08-09T16:39:00.000+02:00</published><updated>2007-08-09T17:18:50.657+02:00</updated><title type='text'>GEJOUJŚCIE #2</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Nie wiem czemu, ale ilekroć tylko przywołam w myślach słowo &lt;b&gt;&lt;font color="red"&gt;związek&lt;/b&gt;&lt;/font&gt; mam przed oczyma pewną pannę, która w pierwszym odcinku &lt;em&gt;homofonii&lt;/em&gt; emitowanej na jakimś niezwykle popularnym kanale mojej osiedlowej kablówki wykrzykiwała to słowo chyba z dziesięć razy na minutę. Tym samym moje nieco zboczone (bez skojarzeń proszę) podejście do tego zagadnienia ma swoje źródła nie w doświadczeniach życia minionego, ale właśnie w ekspresji pewnej pani z telewizji. No cóż, pewnie tak miało być skoro tak jest. Niemniej jednak mam ochotę na jakieś wielkie szaleństwo. Zakochać się nie zakocham, bo raczej podchodzę do pewnych spraw bardzo chłodno i z potężną rezerwą, ale mógłbym na przykład totalnie zatracić się w namiętności dyktowanej ogoopiałymi z zatłoczenia na skalę ludności bombaju hormonami. Upuścić nieco męskiej energii, poczuć nieogolone policzki na własnej zarośniętej twarzyczce albo po prostu powyciągać z ust pojedyncze cudze włoski (proszę, tylko nie biszkoptowe...). Ech, czy ja pisałem, jak bardzo lubię owłosione pośladki?&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jeszcze może wrócę do minionego urlopu. Świnoujście to śmieszny kurort wielkości wsi, w której przyszło mi pracować. Tyle tylko, że zamiast gór i lasów jest tam piasek i morze. Całe szczęście, że nie ma tam co niektórych współtowarzyszy, którym z dziwnie dziwną łatwością przychodziło całowanie się na plaży pod narzuconymi na głowę gatkami, nie mówiąc już nic na temat buziaków w odżinsowane pupy w pociągu relacji świnkowo-moje miasto podczas postoju gdzieś na śląsku. Szkoda, że w pobliżu nie było żadnego meczu, bo atrakcji mogłoby być stanowczo więcej...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Inferno to fajny klub, który jednak traci całą swą tajemniczość i urok w obliczu decybeli i puszczanej nuty. Potencjał ma niezwykle wielki, ale aż się prosi by zamiast house'owej stylistyki odziać przestrzeń w magiczne pojękiwania panien jones i melua czy boskiej redżiny spektor. Szczecinianie to niezwykle mili ludzie (chociaż nie udało mi się mimo wszelkich wysiłków poznać najcudniejszej ich przedstawicielki w osobie &lt;b&gt;barakudy_k&lt;/b&gt;), którzy pomogą każdemu pedałowi w tułaczce po mieście w poszukiwaniu jedynego tam klubu, w którym można by spokojnie cosik złowić. A to pan policjant pośle nas dookoła miasta, to znowu czterdziestokilkulatek ucieknie w obawie przed gwałtem, kierując nas w przeciwną stronę (sorry koleś, ale ciebie nawet po trzech latach celibatu nie dotknąłbym kijem przez szmatę), a tylko miłe dziewuszki chichotając pomogą opalonemu pedałkowi znaleźć bramy piekieł. Tak czy inaczej inferno to ostatni klub, gdzie chciałbym spędzić sobotę - pewnie o wiele lepiej się bawią na wieczorkach zapoznawczych róż różańcowych, gdzie nikt nie podpiera ścian, sącząc oszukanego żywca.&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RrsufMEGrzI/AAAAAAAAAFM/IXQFHxvCVq0/s1600-h/regina.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RrsufMEGrzI/AAAAAAAAAFM/IXQFHxvCVq0/s400/regina.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5096718516649111346" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;em&gt;regina spektor&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Wbrew początkowym obawom tydzień nad morzem okazał się niezwykle mile spędzonym czasem w jeszcze milszym towarzystwie. Ofkors nie obyło się bez zgrzytów i kłótni oraz durnych dyskusji inspirowanych przeze mnie na mega dziwne tematy. Gdyby tylko mp3 nie zbzikował mi zaraz na początku, wszystko byłoby wręcz bajkowe, a tak musiałem słuchać stukotu kół wagonu, pochrapywania współpasażerów, pośpiewywania kaśki cerekwickiej na koncercie lata z radiem czy pięknych ruskich przyśpiewek boskiej iriny sukrziny w nadmorskiej muszli. Ta ostatnia to kolejna obok krystyny giżowskiej moja muza, której wycie będzie mi towarzyszyć do końca życia... Zapomniałbym jeszcze o jednym - jak już pisałem poprzednio poznałem pana &lt;b&gt;ajsa&lt;/b&gt;, który trochę mnie jednak rozczarował. Nie myślałem bowiem, że okaże się fajniejszy niż znałem go z bloga czy giegie. Okazał się...&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-2197554537819970376?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/2197554537819970376/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=2197554537819970376' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2197554537819970376'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2197554537819970376'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/08/gejoujcie-2.html' title='GEJOUJŚCIE #2'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RrsufMEGrzI/AAAAAAAAAFM/IXQFHxvCVq0/s72-c/regina.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-8045324458903565906</id><published>2007-08-08T17:56:00.000+02:00</published><updated>2007-08-08T18:05:35.941+02:00</updated><title type='text'>GEJOUJŚCIE</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Wróciłem ze świnoujścia brązowy jak miś uszatek - totalnie wypoczęty, zrelaksowany i gotowy na kolejny rok ciężkiej pracy. Ale co z tego, jak właściwie żadnej doopy tam nie zaliczyłem, mimo że byłem na wakacjach z sześcioma innymi pedałami. Ale to i może dobrze, bo trochę zmieniłem podejście do szeroko rozumianego homoseksualizmu - wbrew panoszącym się na polskiej ziemi opiniom obecność kilku gejów w jednym miejscu wcale nie oznacza od razu wielkiej orgii rodem z produkcji &lt;em&gt;belami&lt;/em&gt;. Poza tym pozznałem ajsa (adresu jego blogów nie podaję, bo zajęłyby więcej miejsca niż wszystkie oficjalne tytuły kim dzong ila. Powiem tylko, że ze spotkania byłem bardziej niż zadowolony. Ach, jeszcze jedno! Wciąż mam urlop, więć się nie rozpisuję...&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-8045324458903565906?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/8045324458903565906/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=8045324458903565906' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/8045324458903565906'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/8045324458903565906'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/08/gejoujcie.html' title='GEJOUJŚCIE'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-6032611479686542414</id><published>2007-07-29T13:24:00.000+02:00</published><updated>2007-07-29T14:00:15.876+02:00</updated><title type='text'>ODDAŁEM PSA</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Za pięć godzin mam być zwarty i gotowy. Jak z pierwszego zdania wynika, w żadnym razie nie chodzi tu o seks. Samo bowiem słowo &lt;em&gt;zwarty&lt;/em&gt; kłóciłoby się wprost z istotą stosunków męsko-męskich na znacznie głębszym poziomie. O siódmej mam być na dworcu głównym, coby wsiąść do pociągu byle jakiego i udać się z całą pedalską paczką na północ. Niby się już spakowałem - dziesięć podkoszulek, trzy pary krótkich spodni, dwie pary długich plus dżinsy na tyłku, skarpety, sweter, kurtka przeciwdeszczowa (w końcu jadę na wakacje ja, więc ci na górze profilaktycznie próbują wszystkiego bym tylko się nie pokazał na piasku nago...) oraz dziewięć par bokserek (w końcu wszystko się może zdarzyć... jestem od jakiegoś czasu free again... a to zobowiązuje...). Ale niespecjalnie przejmuję się tym wyjazdem. Nie zrobiłem jeszcze żadnych zakupów na drogę, nie ubrałem się od rana (wciąż siedzę nago), a tym bardziej nie mam pojęcia jaką książkę wziąć ze sobą. Napełniłem w sumie tylko empeczy durną muzyką - to profilaktycznie coby nikt nie wpadł na żaden pomysł, by mi zgarnąć moje małe urządzenie (i nie mówię tu o molestowaniu podbrzusza).&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Kierunek świnoujście. W drodze chwilowy postój na stacji w krzyżu. Mam cholerny sentyment do tej miejscowości, choć byłem tam może z dwa razy. Raz przy nadziei, drugi raz już bez. Dzisiaj jestem o wiele bardziej dojrzały. Chłodno traktuję życie, jeszcze chłodniej siebie i swoje uczucia. Wtedy było inaczej. Zero dojrzałości - dzisiaj nieco więcej wbrew temu co sądzi jeden z moich tzw. byłych. Chociaż wkładanie go do jednego worka z tymi wszystkimi eksami to nie tylko niesprawiedliwość, ale i zwyczajne chamstwo...&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/Rqx_isEGryI/AAAAAAAAAFE/qTM8lhWbeLk/s1600-h/Zdj%C4%99cie023.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/Rqx_isEGryI/AAAAAAAAAFE/qTM8lhWbeLk/s400/Zdj%C4%99cie023.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5092585512569843490" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br&gt;&lt;p align="justify"&gt;A, jeszcze jedno. Oddałem &lt;em&gt;dh.&lt;/em&gt; Odwiozłem ją z całym ekwipunkiem. Miski, książeczka zdrowia, dwa kocyki, zabawki, szczotka do dywanów, którą skubana ukradła z łazienki, przekąski, szczotka do sierści, lekarstwa na zapalenie uszu i spojówek. Odwiozłem ze świadomością, że nigdy już jej nie zobaczę. Jutro ma przyjść nowa potencjalna właścicielka, a zadaniem wiejskiej będzie ocena, czy dziewczyna spełnia wymogi na rodzinę zastępczą dla biszkoptowej paskudy. I pewnie przyjdzie. Lecz zdziwi się, gdy się dowie, że na pięćdziesiąt procent nie dostanie mojego psa. Bo kurwa mać, ale tęsknię za tą mordką i kłakami w całym mieszkaniu. A jak to piszę, to mam mokre oczy. Na sześćdziesiąt procent, a może i nawet na siedemdziesiąt &lt;em&gt;dh.&lt;/em&gt; tfu &lt;b&gt;moja&lt;/b&gt; &lt;em&gt;dh.&lt;/em&gt; jeszcze nieraz zgryzie mi buty za dwieście zeta... No bo jak można oddać kogoś, kto cię kocha i kogo ty kochasz... Kurwa mać.&lt;/p&gt;&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s1600-h/winamp_guy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s200/winamp_guy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056541069656441218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt; &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=H8F9xNUKMMw"&gt;maanam - smycz&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-6032611479686542414?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/6032611479686542414/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=6032611479686542414' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/6032611479686542414'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/6032611479686542414'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/07/oddaem-psa.html' title='ODDAŁEM PSA'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/Rqx_isEGryI/AAAAAAAAAFE/qTM8lhWbeLk/s72-c/Zdj%C4%99cie023.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-89715162687415250</id><published>2007-07-27T23:33:00.000+02:00</published><updated>2007-07-27T23:50:14.641+02:00</updated><title type='text'>FUFU</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Zaczął się urlop. Najpierw obmacał mnie zajebisty koleś - tomasz. Ale nie ten od królika, tylko mój fryzjer. Zrobił mi odlotowy fryz, jakiego nie powstydziłby się nawet sam guildo horn (o ile ktokolwiek oprócz mnie wie, kim jest ten jegomość). Potem wpadłem na moment do big sklepu i kupiłem sobie wielki ręcznik na plażę (no bo jadę sobie nad morze! no halo!) oraz trzy tiszerty. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że ręcznik kosztował mnie dwa razy tyle, co wszystkie podkoszulki razem. Że niby pojebany jestem, bo kupiłem zajebiście drogi ręcznik? Nie wydałem na niego nawet czterdziestu zeta. Potem jeszcze tylko największa podłość w życiu (czytaj oddanie &lt;em&gt;dh.&lt;/em&gt; na pastwę losu) i można spokojnie jechać na urlop...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Od poniedziałku będę się kąpać w zimnym powietrzy i kroplach deszczu świnoujskich plaż. Wspólnie z całą bandą gejów... W sumie nie zdziwiłbym się nawet, gdyby okazało się, że po paru godzinach w pociągu z tym całym towarzystwem będę miał ich już na tyle dosyć, że wyciągnę książkę, włożę empeczy do uszu i totalnie wyalienuję się niczym fotyga na planecie marki ziemia. Ech, w ogóle nie przejmuję się tym całym wyjazdem - w doopie mam pakowanie, prasowanie, dobieranie ciuchów do koloru tuszu do oczu, a już najmniej przejmuję się jedzeniem na drogę. Ech... Lubię jeździć pociągiem, słuchać muzyki i wtopić się w dobrą literaturę. A tu? Grozi mi uprocentawianie się, przebywanie w gejoffskich klimatach i podziwianie gwiazd przez szyby pędzącej ciuchci. Bosh, przecież to spełnienie marzeń...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Wróciłem. Wracam do formy. Ciągle mi się podoba żebrowski. Cały czas mam durny gust muzyczny. Tak jak poprzednio kręcą mnie absurdy życia codziennego i odjazdy życia niecodziennego. Witaj blogu! Powróciłem. Na dobre...&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-89715162687415250?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/89715162687415250/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=89715162687415250' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/89715162687415250'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/89715162687415250'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/07/fufu.html' title='FUFU'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-3817739122782020612</id><published>2007-07-26T08:36:00.000+02:00</published><updated>2007-07-26T09:01:43.501+02:00</updated><title type='text'>IBISZ SHOW</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Każdy chyba wie, że będąc w związku, głównie nastawia się nie na siebie, ale na drugą osobę. Nieważne wówczas stają się własne potrzeby, cele, aspiracje. Poniekąd na drugi plan schodzi nawet poczucie własnej autonomii. Liczy się tylko to co dzieje się pomiędzy dwiema osobami, a ważniejsze niż odbicie w lustrze staje się odbicie w oczach osoby, z którą jesteśmy. I to nie tylko w związkach gejowskich, ale wszystkich relacjach międzyludzkich - normalnych męsko-żeńskich (i tych nienormalnych też), damsko-lesbijskich czy właśnie męsko-pedalskich. To pewna oczywista oczywistość, z którą się nie dyskutuje. Chcąc być z kimś musimy (nie)stety schować myślenie tylko o sobie i przede wszystkim o sobie głęboko do barku - najlepiej za butelki z alkoholem, a jeśli ktoś nie pije to za zapasowe rolki papieru toaletowego. Dlaczego tam? Otóż z prostej przyczyny - te dwie rzeczy powinny być w domu w każdym momencie, bo nikt nigdy nie zna dnia ani godziny, kiedy będą potrzebne...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Dzisiaj na nowo odkrywam siebie. Wiem, że mam cholerne ambicje i potrzeby rozwoju własnego ja. Jestem głodny sukcesu zawodowego, rozwoju intelektualnego oraz zwyczajnego zaspokojenia własnej próżności. Mam chyba spore plany - studia, doktorat, kariera zawodowa, polityczna... Oczywiście to tylko plany, które zostaną tylko planami w większej może części - niemniej jednak w pewnej mierze może uda się je zrealizować. Może to głupio zabrzmi, ale jak tak bardziej pobyć sam na sam ze sobą w głowie, pokoju i sercu, to człowiek odnajduje niesamowite rzeczy. Zwyczajnie brak czasem czasu na włuchanie się w to, co prędkością bicia herc-pompki przetacza się przez zwoje mózgowe i każdy milimetr sześcienny własnego ciała. Jeśli jednak już znajdzie się chociażby krótka chwila, by przeanalizować skład własnego dna (jakby dwuznacznie to nie zabrzmiało), to można i ducha czasem wyzionąć. Nie wiem jak to jest, ale czytając gejoffskie blogi (ale i nie tylko), to można wywnioskować, że wszyscy jak jeden mąż przywiązują niezwykłą uwagę do tego, co podpowiada im serce. Piszemy o uczuciach, doznanej krzywdzie, cierpieniu, skończonej miłości, urazach, obrazach et caetera. Pomijamy jednak sprawy nie tyle może ważniejsze, co równie ważne - a mianowicie nasz rozum. Nie mówię, że mamy przedkładać logiczne myślenie nad mokre i ciasne majtki ani broń boshe na odwrót, ale zapominamy, że te dwa sposoby myślenia powinny znajdować się w pewnej równowadze.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Dostałem propozycję, którą niektórzy mogliby określić mianem &lt;em&gt;nie do odrzucenia&lt;/em&gt;. Druga w tym roku oferta awansu zawodowego, społecznego, a co za tym idzie i finansowego. Wielki dowód zaufania w moje kompetencje, doświadczenie i potencjał. Jednocześnie to szansa, jaka nie zdarza się na co dzień, ba - nawet być może jedyna taka szansa w całym życiu. Trudny wybór. Cholernie trudna decyzja. Jestem z nią sam. Ofkors istnieje jeszcze jedna niewielka nadzieja, że wszystko rozejdzie się po kościach (robię też wiele, by tak się stało), chociaż z drugiej strony istnieje też jedna niewielka nadzieja, że się ziści to, co kilka miesięcy temu mogło być li tylko marzeniem średniego szczebla urzędnika. Wiem, że sobie poradzę, chociaż zapłacę za to sporą cenę. Wiem, że będę rozczarowany, jeśli propozycja (a właściwie dopiero jej nieśmiała zapowiedź) nie zostanie mi przedstawiona wprost - zresztą mam już wyjście awaryjne. Tylko zastanawiająca jest cena - serce na jakiś czas musi służyć tylko celom podtrzymywania organizmu przy życiu, realizacji potrzeb ujętych w piramidzie maslowa właściwie przy fundamentach. Cena jest wysoka, ale nie do końca wygórowana. W perspektywie czasu to szansa mojego życia. Chyba, że znowu wystarczą procenty i papier toaletowy z labradorem na opakowaniu...&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-3817739122782020612?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/3817739122782020612/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=3817739122782020612' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/3817739122782020612'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/3817739122782020612'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/07/ibisz-show.html' title='IBISZ SHOW'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-7517383284450191141</id><published>2007-07-24T10:10:00.000+02:00</published><updated>2007-07-24T12:09:04.002+02:00</updated><title type='text'>JEDYNE CO POSIADAM TO IMIĘ</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Kiedyś dawno dawno temu żył sobie na świecie szary człowiek, którym nikt nigdy sobie nie zaprzątał głowy i właściwie nikt na niego nie zwracał uwagi. Nie żeby był mały jak calineczka czy inny ogrodowy krasnolud spod niemieckiej granicy, bo można by powiedzieć, że było na odwrót. Chodziło raczej o to, że sam nie chciał się rzucać w oczy. Grzeszył na prawo i lewo nieśmiałością, wycofaniem i skrywaniem własnych oczu za burą grzywą. Do czasu. Do czasu aż się zakochał. W sumie głupio to wyszło, bo nudziło mu się kiedyś i wszedł tak &lt;em&gt;dla zjebów&lt;/em&gt; na czat na wirtualnej polsce - bo na interię wchodzić nie chciał, bo przecież tam same gwiazdki bywają. I natknął się na pewną osobę, która rozpaliła jego zmysły, sprawiła, że pierwszy raz podał swój numer telefonu, a nawet zdradził prawdziwe imię (bo przeca każdy od razu się domyśli kim jest bohater tej oto historyjki, pfff...). Do tego stopnia się wkręcił, że przesiadywał na kompie i po osiem, a czasem i nawet dziesięć godzin, rozmawiając z tą osobą. Pojawiła się z czasem pewna osobliwa nić, która w miarę przegrzewania się światłowodów północ-południe nabrała rozmiaru co najmniej sznurka na majtki sąsiadki z naprzeciwka (ma wielkie majtki, więc i sznurek winien być solidny... korzystając z okazji serdeczne pozdrowienia dla pani be i jej kur, z którymi namiętnie prowadzi dzień w dzień konwersacje...). I wszystko byłoby pięknie, kto wie czy nie skończyłoby się i zawarciem jakiegoś związku małżeńskiego za pośrednictwem któregoś z wirtualnych kościołów lub kasyn internetowych. Pewnie by i tak było, gdyby nie jakaś dziwna pedalska maniera wysyłania fotek. Czar prysł zaraz po kliknięciu małpy. A ja poczułem się jak ostatni potwór, przy którym bazyliszek to piękność porównywalna z kasią cichopek coby trochę pobuszować w klimatach mojego byłego... Od tamtego czasu sporo się zmieniło - wyglądam wreszcie jak człowiek, a nie grubszy brat ryszarda kalisza i w sumie mam niezły potencjał, by rewelacyjnie sobie radzić na parkiecie gejoffskiego klubu. Niestety o ile łatwo zmienić swój wizerunek, to z charakterem już tak prosto nie jest. Niestety. Przy otwieraniu się na innych ludzi, pokonywaniu nieśmiałości i nabywaniu wiary w siebie zmiana rozmiaru z &lt;em&gt;iks-iks-el&lt;/em&gt; na &lt;em&gt;em&lt;/em&gt; to bułka z masłem... Ech, lajf...&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RqW8IMEGrxI/AAAAAAAAAE8/SaE_L1QXb9o/s1600-h/Brad+Pitt.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RqW8IMEGrxI/AAAAAAAAAE8/SaE_L1QXb9o/s400/Brad+Pitt.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5090681802675629842" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br&gt;&lt;p align="justify"&gt;Dobra. Ostatni raz ponarzekam sobie na los opuszczonego kochanka. A co? Nie wolno mi? A doopa... Bo wolno! Mam prawie trzydziestkę na karku i powoli zaczynam zdawać sobie sprawę, że muszę całe swoje życie zaczynać od nowa. Znowu randki, tysiące pomyłek, setki pisanych mejli (dobrze, że na czat nie wchodzę, bo przynajmniej mam czas na zjedzenie śniadanio-obiado-kolacji...), dziesiątki propozycji spotkań i kilka tychże zrealizowanych propozycji. Potem z czasem się do kogoś przekonam, zaczniemy pisać mejle, sporo gadać na giegie, by na drugiej randce wskoczyć do łóżka. Cud jeśli po trzech tygodniach nie rzuci we mnie hasłem &lt;em&gt;sorry, ale skończył się hajt...&lt;/em&gt; Z drugiej strony chciałbym być bezsercną suką, która ma w dupie nie tylko wszelkie możliwe penisy (by nie powiedzieć kutasy), a przy okazji i ich właścicieli. Zajebiście by było, gdybym się nastawił na hedonistyczną orgię seksualnego egoizmu, poprzestając na opcji - wszystkie penisy w dupie (chociaż wtedy dupa to by było określenie trochę na wyrost...). Więc może chociaż opcja coby mieć w dupie wszystkich. Bez penisów... Tak. Tak zrobimy. Ale wtedy coniektórzy mogą pomyśleć, że jestem aktywną bezsercną suką. I tak źle, i tak niedobrze... Więc na razie nastawiam się na odwrotną opcję - wszyscy w dupie mają mnie! - &lt;em&gt;znowu sugestia mojej zajebistej aktywności seksualnej&lt;/em&gt;. Ale to też tylko połowiczny sukces. Niestety mam wadę - mnie nie sposób nie lubić... &lt;s&gt;Czy ja aby nie jestem za skromny??&lt;/s&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Dochodzę do wniosku, że niektórzy powinni sobie zmienić imię. Irytuje to mnie, że ktoś ma tak samo na imię jak ja. A już najbardziej, gdy jest to aktualny obiekt westchnień niegdysiejszego mojego obiektu... Nie lubię swoich imienników. Sam fakt ich istnienia jest bowiem jawnym zaprzeczeniem mojej wyjątkowości. Ech, goopi chłopczyku, wmawiaj to sobie dalej...&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-7517383284450191141?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/7517383284450191141/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=7517383284450191141' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/7517383284450191141'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/7517383284450191141'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/07/dzisiejszy-wpis-sponsoruj-literki-e-r.html' title='JEDYNE CO POSIADAM TO IMIĘ'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RqW8IMEGrxI/AAAAAAAAAE8/SaE_L1QXb9o/s72-c/Brad+Pitt.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-737915116173228704</id><published>2007-07-21T13:03:00.000+02:00</published><updated>2007-07-21T21:50:31.230+02:00</updated><title type='text'>BEISSE MICH</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Nieziemska burza. Kocham burze. Chyba nawet bardziej niż inne zjawiska atmosferyczne. No może poza tęczą, ale właściwie ta została zaanektowana przez jakieś durne środowiska pedalskie w celach propagandowych. Tak więc została mi tylko burza. Minionej nocy pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się, że obudziłem się w świetle błyskawic i muzyce grzmotów. Pewnie już to pisałem, ale napiszę po raz kolejny - zeus musiał mieć niezły seks wczorajszej nocy ku uciesze prometeusza, który chyba też odczuwał w skałach kaukazu orgazm z wyszarpywanej wątroby. Dzielę ich hobby - boski orgazm i alkoholizm prowadzący do marskości...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Tak. Markos się zakochał. Tym razem nie we mnie, więc jestem spokojny. O siebie i o niego. Rozstanie posłużyło nam obu - on zaczął dostrzegać na nowo świat wokół, który wydaje się mu chyba coraz mnie zły, a ja z kolei powoli otwieram oczy, by poznać na nowo świat, który mnie otacza. Jednocześnie znaleźliśmy własną drogę do siebie. Już nie jako kochankowie w różnych zodiakalnych konstelacjach, ale jako zwyczajni przyjaciele. Możecie wierzyć lub nie, ale nie każdy pedalski związek kończy się wzajemnym obrażaniem się na siebie, obrażaniem siebie wzajemnie i obrabianiem dupy przy innych - po prostu wolimy obrabiać teraz dupy innym (i bynajmniej nie w sensie obgadywania). Seks pozamałżeński? Pilnujemy się, by nie przekroczyć pewnych granic, chociaż iskrzy czasem i wióry lecą... Jak dotąd jednak rządzi duża głowa, a mała tylko co chwila się podnosi, obrywając jednak raz po raz z liścia... Gdyby tylko co innego można tak z liścia, ech...&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RqHs9cEGrvI/AAAAAAAAAEs/1U3s9Zw82SQ/s1600-h/couple_Salvador.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RqHs9cEGrvI/AAAAAAAAAEs/1U3s9Zw82SQ/s400/couple_Salvador.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5089609594154954482" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;Za tydzień wielki wyjazd nad polskie morze - morze, którego nie widziałem jakieś dwadzieścia dwa lata. Kierunek na świnoujście z bandą sześciu innych pedałów, z których żaden jakoś mnie nie inspiruje do wznoszenia się ku gumce od bokserek. Tak czy inaczej umówiłem pewno spotkanie. Ale czy dojdzie do skutku...? - zobaczymy. Już dwa razy smok wawelski był nam nieprzychylny, może tym razem posejdon nam będzie sprzyjał... Chciałem przy okazji także spotkać się z moim pierwszym tzw. facetem, ale jakoś on się do tego nie zapalił, choć wysunąłem jakiś czas temu propozycję. Hmm... właściwie to dzięki niemu jestem obecny w tym pedalskim padole łez i rozpusty, więc pewnie się boi, cobym go przy okazji nie zabił za wyrządzone krzywdy moralne i nieodwaracalne szkody na umyśle i innej - wertykalnie &lt;s&gt;pzeciwnej&lt;/s&gt; przeciwnej - części ciała. Notabene nigdy nic między nami nie było, ale i tak trzymało mnie jakieś dziwne uczucie chyba z piętnaście miesięcy. Powiecie - człowiek młody, to goopio zakochany i z zakochania goopi... ale cholera miałem wtedy prawie dwadzieścia sześć lat...&lt;/p&gt;&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s1600-h/winamp_guy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s200/winamp_guy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056541069656441218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt; &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=Y6NcfPE3DEI"&gt;rosenstolz mit hella von sinnen - ja, ich will!&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-737915116173228704?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/737915116173228704/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=737915116173228704' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/737915116173228704'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/737915116173228704'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/07/beisse-mich.html' title='BEISSE MICH'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RqHs9cEGrvI/AAAAAAAAAEs/1U3s9Zw82SQ/s72-c/couple_Salvador.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-5318576924701476071</id><published>2007-07-20T10:57:00.001+02:00</published><updated>2007-07-20T11:25:52.705+02:00</updated><title type='text'>MÓJ PROFIL NA PEDAŁ-ALLEGRO</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Do koszul noszonych i cztery dni pod rząd w trakcie upałów oraz do konsumowanych wprost z puszki sardynek w pomidorach możemy dopisać dzisiaj jeszcze skarpetki do sandałów. Po prostu bóstwo. Całe szczęście, że pan z naprzeciwka nie jest &lt;em&gt;homo&lt;/em&gt;, bo miałby powodzenie może tylko trochę większe niż ja, a kto wie czy nawet nie mniejsze - a to by już była tragedia czystej krwi. Z drugiej strony nawet nie narzekam, że pies z kulawą nogą nawet nie odwiedza mojego profilu na &lt;b&gt;fellow&lt;/b&gt;. Bo i po co? Zresztą co można napisać człowiekowi, który reklamuje się w taki oto sposób:&lt;/p&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RqB7gTQ31nI/AAAAAAAAAEk/lHZg3SmUORQ/s1600-h/_btn_meanjen_13862275.jpg"&gt;&lt;img src="http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RqB7gTQ31nI/AAAAAAAAAEk/lHZg3SmUORQ/s400/_btn_meanjen_13862275.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5089203373785732722" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div align="justify"&gt;- po pierwsze z zasady wykluczam jakiekolwiek spontaniczne spotkanie po wymianie jednego-dwóch mejli (sorry, ale nawet na rozmowę kwalifikacyjną zapraszają telefonicznie)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;- po drugie profile bez fotek wcale nie są dla mnie w niczym gorsze niż te z fotkami, a w szczególności już takimi, które pokazują wszystko byle tylko nie oczy nos i usta (sorry, ale nawet dobre porno to plejada przede wszystkim w miarę uśmiechniętych aktorów z dziwnym błyskiem w oku, a dopiero potem różnych pomniejszych części ciała)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;- po trzecie nie ukrywam pod hasłem nagich fotek (sorry, ale każdy szanujący się i mający pewne ambicje początkujący aktor nie wystapi u progu swojej kariery w pornosie, coby mu tego później przy nominacjach do oskarów nie wyciągnęli, chociaż w epoce photoshopa wszystko możliwe... nawet ja mogę wyglądać dobrze na fotkach :P)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- po czwarte naprawdę [sic!] nie umawiam się na seks ot tak po prostu byle odhaczyć kolejne mięso w pamiętniku (sorry, ale dla mnie seks jest czymś magicznym, co stanowi ukoronowanie znajomości, a jednocześnie spaja na zawsze... i szczerze mówiąc nie wiem, czy takiego spojenia życzyłbym sobie z każdym...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- po piąte nie czuję jakiejś wielkiej solidarności z tym wszystkim, co uosabiają sobą działacze gejowscy, nie mam poczucia dumy z tego, że wodzę oczami nie za spódniczkami mini, ale owłosionymi łydkami panów w szortach, czy wreszcie nie czuję się ograniczany w swoich prawach w moim kraju - to nie oznacza jednak, że robię z siebie wyrzutka, kogoś kto stoi ponad tym wszystkim czy kreuję się na jakiegoś wyjątkowego ktosia, który ma gdzieś wszystkich mu podobnych - dlatego też mam swoich gejoffskich znajomych, pedał-budy, do których co jakiś czas zaglądam (chociaż w darkroomie nigdy jeszcze nie byłem) i szereg innych zachowań, które mnie pozwalają zaliczyć w poczet tego, co z dumą, a jednocześnie właściwą mi przekorą nazywam pedalstwem...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;- a po szóste - nie jestem aż tak wielkim gburem, jakby mogło wynikać z pięciu punktów powyżej...&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;p align="justify"&gt;To był wpis pisany na siłę. Nie chce mi się w lecie wytężać komórek. Zresztą po co?&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s1600-h/winamp_guy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s200/winamp_guy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056541069656441218" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt; &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=rgu9tUmUYfo"&gt;justin timberlake - lovestoned&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;em&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=rgu9tUmUYfo"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=rgu9tUmUYfo"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-5318576924701476071?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/5318576924701476071/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=5318576924701476071' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/5318576924701476071'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/5318576924701476071'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/07/mj-profil-na-peda-allegro.html' title='MÓJ PROFIL NA PEDAŁ-ALLEGRO'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RqB7gTQ31nI/AAAAAAAAAEk/lHZg3SmUORQ/s72-c/_btn_meanjen_13862275.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-9121825921895886867</id><published>2007-07-17T14:06:00.000+02:00</published><updated>2007-07-17T20:48:28.513+02:00</updated><title type='text'>HAPPY BIRTHDAY &amp; LOVESTONED</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RpyxCTQ31mI/AAAAAAAAAEc/qqCqrErfay8/s1600-h/image_fmabspic_0_0-1184581663.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RpyxCTQ31mI/AAAAAAAAAEc/qqCqrErfay8/s400/image_fmabspic_0_0-1184581663.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5088136332110714466" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;camilla parker-bowles&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;/p&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;p align="justify"&gt;Kilka słów uzupełnienia - moja ulubienica (szczerze mówiąc zawsze bardziej wolałem naturalną camillę niż megasztuczną dajanę) skończyła sześćdziesiąt lat. Sam chciałbym być w podobnej formie w tym wieku, co księżna kornwalii. Swoją drogą miłość camilli i czarlsa to podręcznikowy wzór do naśladowania - mimo barier, coraz bardziej piętrzących się trudności dopięli swego i są razem. Może kiedyś i mi będzie dane...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Dwa reddsy (czerwony i zielony, żółtego nie cierpię) zrobiły swoje. Jestem w genialnym humorze, siedzę przy kompie nago i gram w mahjongga. Nie interesują mnie netowe znajomości, nie obchodzą mnie znajomości w realu. Nawet mój pies mnie nie obchodzi. Wiejska baba znalazła już zresztą &lt;em&gt;dh.&lt;/em&gt; rodzinę zastępczą. Muszę zrewidować swój lajf. Nieco więcej zabawy w ce-fau - nowe miejsce zamieszkania (może), nowe studia (dziennikarstwo!), nowy facet (tomasz morus się kłania - polecam tudorów z boskim jonathanem rhysem-meyersem tak na marginesie), a może i nowy ja... Tak. Nowy er. Hmm... tyle, że to ostatnie to totalna bzdura...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Siedzę przed kompem, bąbelki buzują, słucham na przemian zdzisławy sośnickiej, dżastina timberlejka i garbage. I się uśmiecham. Bo może gdzieś dostrzegłem sens życia. Podzielić się with you swoim spostrzeżeniem? Nie? I tak się podzielę... Człowiek pławi się dopiero wtedy w szczęściu, gdy szczęście dopadnie osoby mu najbliższe. Generalnie w dupie ma, czy dzieje się jemu dobrze. Najważniejsze, żeby nie było źle tym, których kocha...&lt;/p&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s1600-h/winamp_guy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s200/winamp_guy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056541069656441218" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt; &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=CYCkEwyW99w"&gt;garbage - tell me where it hurts&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;em&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=CYCkEwyW99w"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=CYCkEwyW99w"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-9121825921895886867?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/9121825921895886867/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=9121825921895886867' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/9121825921895886867'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/9121825921895886867'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/07/happy-birthday.html' title='HAPPY BIRTHDAY &amp; LOVESTONED'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RpyxCTQ31mI/AAAAAAAAAEc/qqCqrErfay8/s72-c/image_fmabspic_0_0-1184581663.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-8760889483798076329</id><published>2007-07-16T07:30:00.000+02:00</published><updated>2007-07-16T07:55:03.558+02:00</updated><title type='text'>4 U @</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Poranny rytuał załatwiony - kawa wypita, jogurt zjedzony, onet przeczytany. Teraz wystarczy zająć się robotą. Chociaż przy tym upale to prawie niemożliwe - tym bardziej, że okno od wschodu i do jedenastej nie ma mowy bym cokolwiek zobaczył na ekranie monitora bez spuszczonej rolety. Ale właściwie na co ja narzekam? Kiedyś uskarżałem się wszem i wobec, że muszę kwitnąć na tym tragicznym poddaszu w sąsiedztwie rodziny os, a teraz mi nie pasuje pokój na piętrze samych urzędowych szych. No halo... Pewnie nawet gdyby mnie usadowiono w klimatyzowanym apartamencie z piękną łazienką i full wypasioną kuchnią, tobym narzekał na brak przedpokoju albo wannę zamiast prysznica (tudzież na odwrót).&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RpsH9zQ31lI/AAAAAAAAAEU/cbcCRfvzgSI/s1600-h/flowerpic.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RpsH9zQ31lI/AAAAAAAAAEU/cbcCRfvzgSI/s400/flowerpic.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5087668962359498322" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;Wczoraj siedziałem sobie nad rzeką. Nie sam. Z psem i eksem. Wczoraj też spędziliśmy noc w różnych mieszkaniach (niestety ja i &lt;em&gt;dh.&lt;/em&gt; w tym samym... Rozwód stał się ciałem. Odpowiednio wcześniej przypieczętowany ofkors... Jednak łączy nas jakaś dziwna więź (niestety, również mnie i &lt;em&gt;dh.&lt;/em&gt;). Nie wiedzieć czemu nie potrafimy być razem, a jeszcze bardziej bez siebie. Jednak życie idzie do przodu i pora otworzyć nowy rozdział. Z tym, że każdy następny jest (nie)prostą kontynuacją poprzedniego, tak więc przeszłość zawsze będzie gdzieś z tyłu głowy. Ważne tylko, by nie pozwolić jej zdominować tego, co nadejdzie... Niemniej jednak każdy, kto będzie kiedyś chciał mnie bardziej poznać, będzie musiał przyjąć mnie z dobrodziejstwem inwentarza. Że niby mnie i jego do łóżka? Hmm... W sumie spełniłyby się jego marzenia...&lt;/p&gt;&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s1600-h/winamp_guy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s200/winamp_guy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056541069656441218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt; &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=R1jOmInXfCQ"&gt;martijn ten velden - i wish you would&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-8760889483798076329?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/8760889483798076329/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=8760889483798076329' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/8760889483798076329'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/8760889483798076329'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/07/4-u.html' title='4 U @'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RpsH9zQ31lI/AAAAAAAAAEU/cbcCRfvzgSI/s72-c/flowerpic.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-5459774086296791905</id><published>2007-07-11T07:08:00.000+02:00</published><updated>2007-07-11T07:46:20.832+02:00</updated><title type='text'>NIE DOTYKAĆ</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Nie wiem, co się ze mną dzieje. Od kilku dni jestem totalnie senny, apatyczny, a jedyna energia jaka przeze mnie przepływa to gorąca woda podczas porannego prysznica. Potem jadę do pracy, siadam przed monitorem, popijam kawę, od której robi mi się niedobrze, jem jogurt z jakimś świństwem i udaję, że żyję. Może wynika to z prostej przyczyny, że od jakiegoś czasu nie widzę w swoim życiu sensu... Straciłem całkowicie z oczu cel, do którego mógłbym zmierzać. Co gorsze - nie zanosi się na to, bym w niedługim czasie takowy mógłbym dostrzec na nowo. Na chwilę obecną moje życie jest jałowe, bo jakże inaczej zdefiniować stan, w którym jedynym moim dążeniem jest zaczerpnięcie powietrza... Związki gejowskie to farsa. Niby jesteś z kimś, a tak naprawdę jesteś sam. Bo możesz być z nim tylko w cztery oczy (no chyba, że nosisz wspomagacze na oczach jak ja...). Nie możesz pokazać światu, rodzinie, znajomym, że jest ktoś, dla kogo chciałbyś umrzeć, dla kogo mógłbyś żyć...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Przez pewien okres miałem coś takiego, jak profil na pewnym portalu, który pomaga takim zboczeńcom jak ja znaleźć sobie tzw. drugą połowę. Właściwie źródło tego profilu nie stanowiła chęć poznania kogokolwiek, ale było to coś bardziej skomplikowanego, o czym w tym miejscu pisać nie będę. Z czasem stał się on genialną zabawą, dzięki której poznałem kilka osób. Jednakże jak w każdym takim przypadku musiałem i tym razem zastosować wielkie sito, by oddzielić to co dobre od tego co lepsze. Właściwie jak za każdym podejściem z profilem (a w moim życiu było tego trochę) nie spodziewałem się, że cokolwiek zostanie. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że jedna znajomość ma całkowicie sens. Ale może tylko dlatego, że ten ktoś z góry nie zakładał, że może mnie kiedykolwiek mieć - wręcz przeciwnie od razu zakomunikował, że kogoś ma i szuka tylko znajomych. Mister klon to chyba właściwie jedyna korzyść z posiadania anonsu na pedał-allegro. Innych bowiem nie dostrzegam. Wczoraj uczyniłem zresztą pierwszy krok ku temu, by ten profil skasować - nie chcę tego robić pod wpływem emocji czy wewnętrznego przeświadczenia, że to nie dla mnie, że jestem kimś lepszym czy podobnego pieprzenia 3po3. Nie - wręcz przeciwnie. Chcę to zrobić w pełni świadomie, przemyśliwszy sprawę, rozważywszy wszlekie aspekty tego wirtualnego wystawiania się na widok publiczny niczym panienki w hamburgu za żelazną bramą. Nie jestem gotów na związek. Właściwie w ogóle nie wiem czy kiedykolwiek będę. Nie mam ochoty bawić się na nowo w całe te podchody, słodzenie, uśmiechanie się, flirtowanie czy kokietowanie - ech, ach, och by docelowo było uch. Po prostu nie mam ochoty - z zastrzeżeniem, że dotyczy to chwili obecnej. Nie będę się bowiem zarzekać, że nigdy nic mi do głowy (tudzież główki) nie strzeli. Niemniej jednak dzisiaj tak czuję. A właściwie wiem, że nic nie czuję. Stałem się bezkształtną uczuciową masą. Jak glina. Tyle, że co niektórzy z takiej gliny mogą ulepić wiele...&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RpRucwYstaI/AAAAAAAAAEM/BLZwrmYbWKw/s1600-h/stump-human.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RpRucwYstaI/AAAAAAAAAEM/BLZwrmYbWKw/s400/stump-human.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5085811319512020386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br&gt;&lt;p align="justify"&gt;Mój pies zwariował. A przy okazji zwariowałem ja. Zgryzła mi najlepsze buty za dwieście zeta. To też w chwili obecnej do garnituru mogę sobie założyć co najwyżej japonki. Nie mam siły do tego sierściucha i poważnie zastanawiam się do oddania jej do rodziny zastępczej, gdzie będą mieć dla niej czas i uśmiech, a nie tylko komendy w stylu &lt;em&gt;dh. na miejsce&lt;/em&gt;. I wcale nie (z)robię tego z egoizmu czy wygody, ale właściwie wielkiej sympatii do tej biszkoptowej paskudy. Ten mądry bądź co bądź pies zasługuje na dobrego pana, a nie takiego popaprańca jak ja. Obcowanie ze mną grozi bowiem niewyobrażalnymi skutkami. I najśmieszniejsze jest to, że nie dotyczy to tylko psów...&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-5459774086296791905?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/5459774086296791905/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=5459774086296791905' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/5459774086296791905'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/5459774086296791905'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/07/nie-dotyka.html' title='NIE DOTYKAĆ'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RpRucwYstaI/AAAAAAAAAEM/BLZwrmYbWKw/s72-c/stump-human.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-2840514180750380843</id><published>2007-07-10T10:34:00.000+02:00</published><updated>2007-07-10T12:36:49.616+02:00</updated><title type='text'>GDZIE JEST DZIŚ?</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Ten blogger mnie tak wpienia, że jeszcze chwila, a trzasnę laptopem tego co przede siedzi... Zresztą zasłużył sobie na to idealnie, bo przez pół godziny nie miałem nic lepszego do roobty jak poprawiać napisane przez niego pismo. Pisze koleś do radnego sejmiku, a tytułuje go w oficjalnym dokumencie - cytuję: &lt;em&gt;councillor of voivodship sejmik&lt;/em&gt;. Dlaczego? Bo dostał od niego anglojęzyczną wizytówkę. Na domiar złego w polu adresowym wpisał jego numer telefonu. No halo! Kogo oni tu zatrudniają, się pytam. Wystarczyło, że nie było mnie tutaj jeden dzień, a koleś wysłał do funduszu ochrony środowiska dokumenty pod umowę na niską emisję bez pisma przewodniego! Matko, przeca oni nas tam uznają za skończonych debili i dyletantów. A najlepsze jest to, że jako osoba kontaktowa we wniosku wpisana jest moja 'persona grata'. Ech... Zwariować można. A już myślałem, że bardziej się nie da. A da!&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Związki są jak kawa - najpierw tylko sucha miazga, która zalana gorącą wodą zmienia się we wspaniały napój o boskim aromacie rozgrzewającym nie tylko dłonie i usta, ale i duszę. Z czasem jednak staje się coraz bardziej chłodna i nieznośna, ale i tak można ją wypić. Kiedy jednak już nieco odstanie, człowiek zaczyna rozglądać się za czystym kubkiem, by zalać nową. Tak jest również z ludzkimi relacjami opartymi o miłość. Najpierw dwoje ludzi krąży wokół siebie, by odkryć wzajemne pożądanie i uczucia, których nikt nigdy nie był świadom. Potem jest poczucie ciepła, bezpieczeństwa, radości. Upajanie się zapachem, smakiem i bliskością. Powoli jednak wszystko słabnie - namiętność przeobraża się w rutynę, gorąc ciał w chłód serc, a wzajemne zespolenie w unikanie jakiegokolwiek dotyku. Spoglądasz na tego kogoś z coraz większego dystansu. Obchodzisz go coraz większym łukiem. Spoglądasz na niego coraz rzadziej. Coraz częściej słyszysz, a nie słuchasz. Z czasem pojawia się strach, by nie zniszczyć tego, co pozostało. Uda się, nie uda się... Udało się. Wszystko będzie lepiej, chociaż nie będzie już dobrze... Jesteś minimalistą. Wystarczy ci to. Cieszysz się. Jak dziecko. Bez przesady jednak...&lt;/p&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RpNfogYstZI/AAAAAAAAAEE/tYdd_6q5Hfs/s1600-h/enjoy.jpg"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RpNfogYstZI/AAAAAAAAAEE/tYdd_6q5Hfs/s400/enjoy.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5085513553724355986" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span&gt;&lt;/p&gt;&lt;blockquote align="right"&gt;Wszystkie drogi świata prowadzą do serca wojownika. Zanurza się on bez wahania w rzece namiętności, która przepływa przez jego życie. Wojownik wie, że wolno mu wybrać to, czego pragnie. Podejmuje więc decyzje z odwagą, bezinteresownością, a czasem - z odrobiną szaleństwa. Akceptuje swoje pasje i raduje się nimi z całego serca. Przekonał się, że wcale nie trzeba wyrzekać się podbojów - stanowią one nieodzowną część życia i napawają radością tych, którzy biorą w nich udział. Jednak nigdy nie traci z oczu rzeczy nieprzemijalnych ani silnych więzi z ludźmi, zacieśniających się z biegiem czasu.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Wojownik potrafi odróżnić to, co ulotne od tego, co wieczne.&lt;/strong&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;p align="justify"&gt;Po raz pierwszy w życiu powiedziałem komuś, co czuję. Co naprawdę czuję. Pokazałem to całym sobą. Po raz pierwszy powiedziałem komuś, że czuję się źle. Naprawdę źle. Jest ze mną źle. Czy aby czas teraźniejszy jest właściwą formą w tym przypadku? Czy może zastosować passe compose? Może future simple? A może po prostu zostawić to za sobą...? Otworzyć nowy rozdział...? Na razie udała mi się jedna sztuka - zamknąłem ten poprzedni. Nigdy nie wracam do przeczytanych treści. Noszę je w pamięci, wyciągam z nich lekcje, czasem niezbyt dokładnie zacytuję... Teraźniejszość to miejsce, w której spotyka się ból tego co było z radością tego co nieznane. To miejsce, gdzie uśmiech dnia minionego trafia na troskę o dzień jutrzejszy. Nie ma dzisiaj. Jest wczoraj i jutro... Jest miłość i nadzieja. W to wierzę...&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-2840514180750380843?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/2840514180750380843/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=2840514180750380843' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2840514180750380843'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2840514180750380843'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/07/gdzie-jest-dzi.html' title='GDZIE JEST DZIŚ?'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RpNfogYstZI/AAAAAAAAAEE/tYdd_6q5Hfs/s72-c/enjoy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-5255941021823185747</id><published>2007-07-09T10:57:00.000+02:00</published><updated>2007-07-09T14:06:29.641+02:00</updated><title type='text'>BĘDĄ MNIE OCENIAĆ</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Kiedyś za czasów, gdy byłem prawie tak popularny jak krystyna giżowska, napisałem na blogu, że lubię się lansować. Fajna fryzura, fajne ciuchy i wywijanie tyłkiem w rytm najnowszych przebojów mandaryny. Jednak te czasy są równie zamierzchłą przeszłością, co kariera byłej żony najgłupszego wokalisty naszego kraju. A nawet chyba bardziej. Potwierdzeniem tego był weekend w krakowie, wspólny z hobbitem i królikiem (który powiedział mi przy piwie, że mam oczy jak królik - myślałem, że umrę ze śmiechu, bo królik nie wie, że mówimy na niego królik...) wypad do pedałbudy i totalny brak zainteresowania tym co sie dzieje wokół - tak aktywny, jak i pasywny. Ani na mnie nikt nie zwrócił specjalnej uwagi, ani ja nie zwróciłem uwagi na nikogo. Po prostu to nie mój świat, to nie moja bajka...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Właściwie miałem się rozpisać dzisiaj bardziej, ale właśnie się dowiedziałem, że za kwadrans mam okresową ocenę kwalifikacyjną u bezpośredniej przełożonej, więc to znak, że dzisiaj nic więcej być tu nie powinno. W sumie dawno weny nie miałem i mieć nie będę, wyjąwszy dzień dzisiejszy. Niemniej jednak siła wyższa... I tak napisałem komuś mejla dłuższego niż cały ten blog, więc gdzieś tam dałem upust swojej tfurczości.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;W ogóle zanikł mi popęd seksualny. Ostatnio trwało to jakieś pół roku...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;/p&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;strong&gt;Tytułem uzupełnienia jeszcze&lt;/strong&gt; - szefowa mi powiedziała, że ta ocena to formalność, bo przecież chyba by ją naczelny zamordował, gdyby mi dała mniej niż sto procent. Ech, nie ma jak fakt bycia nadwornym lizusem pana bid dablju. W ogóle deszcz przestał padać i wyszło słońce. Nie mam nic przeciw, ale wolę zdecydowanie gdy leje. Poza tym dostałem jedenaście esów do mojego nowego kolegi. Jeżeli ja tyle dostaję na raz, to serdecznie współczuję jego facetowi. Tamten musi dostawać dziesięć razy tyle. Ech, muszę mu coś odpisać, ale sam nie wiem co... Jeszcze jedno przemyślenie po wczorajszym totalnym zrobieniu z siebie mazgaja - nie chcę za bardzo wiedzieć ani się zastanawiać, co może przynieść przyszłość. To nie na moje nerwy. Ach... jeszcze jedno przemyślenie. Gdy jest się nieszczęśliwym, bloga pisać o wiele łatwiej. Powiedziałem, że jestem nieszczęśliwy? Nie - nic takiego nie powiedziałem. Powiedziałem tylko, że jakoś łatwo mi pisać bloga...&lt;/blockquote&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-5255941021823185747?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/5255941021823185747/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=5255941021823185747' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/5255941021823185747'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/5255941021823185747'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/07/bd-mnie-ocenia.html' title='BĘDĄ MNIE OCENIAĆ'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-3534681596711741135</id><published>2007-07-08T14:27:00.000+02:00</published><updated>2007-07-08T14:37:49.411+02:00</updated><title type='text'>CRACOVIA - A.D. 2007, 7/8 JULIUS</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Trudno być rozumianym przez innych, skoro nie daje się nawet ku temu im szansy. Taka refleksja nasunęła mi się podczas spaceru ulicami krakowa. Może piąta rano, puste drogi, którymi od czasu do czasu przejechała taksówka wioząca kolejne gwiazdy z powrotem do domu, chwiejnym krokiem przechadzający się chodnikami piesi i słońce nieśmiało spoglądające na to wszystko sponad wisły. To piękne miasto. Ma swój cichy urok i wysublimowany smak. To azyl, do którego można się udać, mając wszystkiego i wszystkich dość. Ale nie chciałbym tam zamieszkać na dłużej. Coś, co mamy powszednieje nam, obojętnieje i nie wywołuje jakichkolwiek pozytywnych wibracji. Staje się powoli nudne i oklepane jak tabliczka mnożenia - z której strony by tego nie podejść, wynik i tak zawsze będzie taki sam. Że to alegoria pedalskiego świata? Ofkors. Zamierzona.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-3534681596711741135?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/3534681596711741135/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=3534681596711741135' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/3534681596711741135'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/3534681596711741135'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/07/cracovia-ad-2007-78-julius.html' title='CRACOVIA - A.D. 2007, 7/8 JULIUS'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-5242072643000624583</id><published>2007-07-06T17:40:00.000+02:00</published><updated>2007-07-06T17:57:17.592+02:00</updated><title type='text'>MRUCZĘ</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Lubię takie noce jak wczorajsza. Cisza, deszcz i ja. Lubię słuchać, jak krople deszczu rozbijają się niczym bogate dzieci samochodami o parapet. Milczą głośniki, telefon spokojnie odpoczywa od świata, a ja nagi leżę w łóżku okryty tylko myślami. Myślami, które niczym koty w marcu wylegają na bezkresne pola w poszukiwaniu swojej szansy*. Zamkniętymi oczami widzę, jak cienie przesuwają się po suficie, szukając choćby małego strumienia światła, który mogłyby okiełznać. Gwiazdy pochowane po kątach boją się nawet spojrzeć w oczy nim nie uczyni tego mój przyjaciel księżyc. Ale i on obrażony na mnie za wszystko co było i jest, nie chce wyjść mi na spotkanie. Sam, ale nie samotny; poważny, ale nie smutny; zamyślony, ale nie odkrywczy; nagi, ale nie bezbronny; na progu drugiego świata, ale wciąż stąpający twardo po ziemi. Trwam. Żyję. Szukam sensu życia, nie chcąc go nie odnaleźć. Uda się. Kiedyś.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;__________&lt;br&gt;&lt;em&gt;*) z wyjątkiem kota pewnego ktosia tutaj zalinkowanego...&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s1600-h/winamp_guy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s200/winamp_guy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056541069656441218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt; &lt;a href="http://www.wrzuta.pl/audio/4rfS6XVy61/myslovitz_-_uciekinier"&gt;myslovitz - uciekinier&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-5242072643000624583?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/5242072643000624583/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=5242072643000624583' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/5242072643000624583'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/5242072643000624583'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/07/mrucz.html' title='MRUCZĘ'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s72-c/winamp_guy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-5322099368686524190</id><published>2007-07-04T13:39:00.001+02:00</published><updated>2007-07-04T13:44:32.804+02:00</updated><title type='text'>TINKY-WINKY, DIPSY, LA-LA, PO...</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Dzisiaj zwariowałem. Kręci mi się w głowię, gadam do siebie, a wszyscy wokół zaczynają mi latać koło big de. Nigdy tak nie miałem, ale od dzisiaj to chyba normalny stan. Po prostu odlatuję. Fru fru fru... Przejeżdżam palcem po wargach, robiąc dziwne miny, nadymam usta i policzki. Że niby pracuję w poważnej firmie? Ech... Nevermind... Masakra, jak tak dalej pójdzie, to będziecie mnie odwiedzać w rybniku (to taka południowa mutacja podwarszawskich tworek). Mamma mia zielona pietruszka - jestem jak na dragach... Ciekawe co mi do kawy dodali... Lubię to uczucie. Podoba mi się. W ogóle mam dzisiaj na sobie... Nie... To nie cytat z moich rozmów na kamerii interii ble ble ble... Mam krawat za zeta osiemdziesiąt kupiony w tesco. Dzisiaj niebieski, wczoraj lila, jutro róż... Burżuj ze mnie. No ale jak się ma pół kwintala krawatów, to tak później jest... Poza tym gdzie jest ta goopia kasjerka??? Chcę odebrać moją delegację...&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-5322099368686524190?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/5322099368686524190/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=5322099368686524190' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/5322099368686524190'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/5322099368686524190'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/07/tinky-winky-dipsy-la-la-po.html' title='TINKY-WINKY, DIPSY, LA-LA, PO...'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-7735242175765771960</id><published>2007-07-02T19:06:00.000+02:00</published><updated>2007-07-02T19:25:49.175+02:00</updated><title type='text'>PO DRUGIEJ STRONIE LUSTRA</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Dobra, zejdźmy z obłoków na ziemię - koniec wróżb i horoskopów, najwyższy czas dotknąć globu i stawić czoła życiu. Tym bardziej, że tam w górze zanosi się na burzę. Coś się zdaje, że ktoś znowu wkurzył ostro zeusa, a ten raz po raz miota gromami. I to ma być lipiec? - niby lato w pełni, ale jak tak dalej pójdzie, to jedyne słońce jakie zobaczę, to siebie w lustrze - ha ha ha... Nie, aż taki narcystyczny łokietek to ja nie jestem, ale z uwagi na zmęczenie i najedzenie brakło mi lepszych porównań. No cóż, to jest jak z seksem - jeśli dawno go nie uprawiałeś, to początki będą stosunkowo trudne i nieśmiałe; i tak jeśli dawno nie pisałeś bloga albo go traktowałeś jak dopust boży, to nabranie większej wprawy też przyjdzie nieco opornie. No ale seks to jedno, a blog drugie. Chyba właściwie tak jest w moim przypadku, że jeśli mam seks w programie, to leję na bloga, a jeśli seks jest równie prawdopodobny jak okładka cosmopolitan z zofią merle, to się przerzucam na bloga. Zapowiada się więc długa z nim przygoda. Z blogiem ofkors - bez podtekstów. Dlaczego? Proste - seks jest dla mnie dopuszczalny tylko w stałym związku. Przygody, wytryski, orgazmy bez głębszych przeżyć (nie mylić z penetracją) to nic dla mnie. Punkt. Dogmat. A z tym się nie dyskutuje...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Spotkałem się dzisiaj z nowym znajomym przypadkowo poznanym na internecie. Normalnie zgroza... Bo jak inaczej określić sytuację, kiedy ma się do czynienie z klonem własnego ja. Koleś prawie tyle lat co ja, ten sam zawód, to samo podejście do życia, prawie taka sama przeszłość, ta sama orientacja... Masakra! Że niby potencjalny kandydat na partnera? Nigdy w życiu. I to z kilku powodów. Tak samo z jego strony (tkwi w jednym związku na progu kolejnego), jak i z mojej (chce odpocząć, wziąć większy oddech, ma całe pedalstwo gdzieś - nie w doopie ofkors, bo to by było lekkie przegięcie...). Poza tym gdybym miał być z kimś, kto jest taki sam jak ja, tobym chyba dostał do głowy. Ze mną samemu trudno wytrzymać. Poza tym to by było jak wyższe poziomy masturbacji... Ech, lajf...&lt;/p&gt;&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s1600-h/winamp_guy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s200/winamp_guy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056541069656441218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt; basia stępniak-wilk - dyrygentka&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-7735242175765771960?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/7735242175765771960/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=7735242175765771960' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/7735242175765771960'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/7735242175765771960'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/07/po-drugiej-stronie-lustra.html' title='PO DRUGIEJ STRONIE LUSTRA'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s72-c/winamp_guy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-4647276100706838315</id><published>2007-07-01T16:20:00.000+02:00</published><updated>2007-07-01T17:01:41.271+02:00</updated><title type='text'>CZARY MARY</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;b&gt;Słońce w rybach&lt;/b&gt; - to mężczyzna intuicyjny i uczuciowy, potrzebujący wiary w siebie, a jednocześnie pragnący miłości, poczucia harmonii, przy tym chce być użyteczny potrzebny swojej rodzinie. Słowa kluczowe to &lt;em&gt;otwartość, uczuciowość, inspiracja, intuicja, przeczucia, wyobraźnia, spekulacja, idealizm, samowyrzeczenie, zdolność do zmian, niepokój, brak realizmu, uleganie wpływom, dramatyzowanie&lt;/em&gt;.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;b&gt;Księżyc w raku&lt;/b&gt; - sprawia, że osoba urodzona pod innym znakiem przyjmuje dominujące cechy właśnie znaku raka, które mogą być jeszcze bardziej wyraziste niż u osób urodzonych w znaku raka. Jednostka taka charakteryzuje się przewagą cech dotyczących wrażliwości, potrzebuje czułości, ochrony, zrozumienia i poczucia bezpieczeństwa, co czasem prowadzi do infantylizmu, zmienności nastrojów. Słowa kluczowe to &lt;em&gt;nadwrażliwość, szlachetność, czułość, nieokiełznana wyobraźnia, marzycielstwo, pasywność [sic!], łagodność.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;b&gt;Merkury w baranie&lt;/b&gt; - osoba ta ma entuzjastyczne nastawienie do życia, jest pełna ducha walki, lecz czasami brakuje jej wytrwałości. Przywiązuje się do różnych pomysłów, zagłębia się w nie, po czym niespodziewanie traci nimi zainteresowanie. To człowiek dociekliwy, potrafiący zajmować się wieloma rzeczami naraz, lecz rzadko mu się zdarza zrobić coś porządnie i dokładnie, ponieważ trudno skupia się na jednej sprawie. Słowa kluczowe to &lt;em&gt;ciekawość, duch walki, idealizm, brak koncentracji i rozkojarzenie intelektualne, emocjonalność.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;b&gt;Wenus w wodniku&lt;/b&gt; - właściciel tej planety w tym znaku pomimo swych niekonformistycznych i bezceremonialnych zachowań jest bardzo wrażliwy, potrzebuje czułości i serdeczności. To osoba mocno przywiązana do swego partnera, choć pokazuje to dość nietypowo - choć potrafi być wierna ekochanej osobie, naturalne jest jednocześnie obdarzanie uczuciem innych. Związki takiej osoby są zawsze tolerancyjne, otwarte, pełne wyrozumiałości i poczucia solidarności. Słowa-klucze to: &lt;em&gt;impulsywność w miłości, dynamiczne, elastyczne uczucia, przyjazne nastawienie, wyrozumiałość, emocjonalna niestabilność.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;b&gt;Mars w rybach&lt;/b&gt; - człowiek życzliwy, o głębokiej wrażliwości i intuicji, która kieruje każdym jego krokiem, podejmuje czasami trudne wyzwania i udaje mu się realizować nawet najskrytsze marzenia. Z drugiej strony - bywa przewrażliwiony, reaguje w sposób niekontrolowany, gwałtowny. Słowa kluczowe to: &lt;em&gt;idealizm, nierealistyczne pomysły, poszukiwanie absolutu, ogromne zasoby energetyczne, przewrażliwienie, porywczość, wybuchowość.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;b&gt;Jowisz w raku&lt;/b&gt; - ta konfiguracja ujawnia osobę wrażliwą, delikatną, zmysłową z dużą wyobraźnią i silną potrzebą poczucia bezpieczeństwa. Obdarzona jest wdziękiem, sprytem, a przy tym subtelnym darem przekonywania, dlatego często udaje się jej uzyskać od innych, czego pragnie. Słowa-klucze: &lt;em&gt;wrażliwość, takt, skłonność do iluzji, lenistwo.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;b&gt;Saturn w pannie&lt;/b&gt; - koncentruje się na rutynie dnia codziennego, bywa obdarzony analitycznym umysłem, zamknięty w sobie. Osoba ta działa efektywnie, systematycznie i w sposób dobrze zorganizowany - czasem wyrachowany. Słowa kluczowe to: &lt;em&gt;precyzja, logiczny i analityczny umysł, introwertyzm, wyrachowanie.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;b&gt;Uran w skorpionie&lt;/b&gt; - człowiek taki jest agresywnym i prowokacyjnym nonkonformistą, lubi eksperymentować, odznacza się ciekawością, pomysłowością i refleksem, które wzmacniane są wyjątkową jasnością umysłu. Uwielbia się porywać na rzeczy niemożliwe, pociąga go wszystko, co dziwne, niezwykłe czy zakazane. Słowa-klucze: &lt;em&gt;intuicja, silna potrzeba niezależności, agresywny charakter.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;b&gt;Neptun w strzelcu&lt;/b&gt; - w takiej konfiguracji osobowość rozwija się drogą duchową lub przez znaczące poszerzenie swego pola działania i przestrzeni życiowej. Słowa kluczowe to: &lt;em&gt;ekspansja, wspaniałomyślność, uduchowienie, idealizm, marzycielstwo, utopijne pomysły.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;b&gt;Pluton w wadze&lt;/b&gt; - w tej konfiguracji wybory są sprawą życia lub śmierci, a sprawiedliwość kwestią przetrwania. "Wybrać" dla tego człowieka to rozwiązać jakąś sytuację i zlikwidować problem. Jego jasny umysł szczegółowe rozważenie wszystkiego w celu osiągnięcia równowagi i poznania prawdy są tak wielkie, że może się okazać nieustępliwy, a nawet nieugięty. Słowa-klucze to: &lt;em&gt;sprawiedliwość, krytycyzm, perfekcjonizm, stanowczość.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;b&gt;Węzeł północny w pannie - węzeł południowy w rybach&lt;/b&gt; - człowiek ten jest pogrążony i zaślepiony emocjami, nie jest w stanie ich kontrolować - kierują one jego działaniami i wyborami. To osoba nadwrażliwa, potrzebująca głębokiej, uczuciowej więzi z kochanymi przez siebie ludźmi. &lt;em&gt;Zalety to wnikliwy umysł, perfekcyjność, precyzja, analityczny umysł. Wady to przewrażliwienie, żucie złudzeniami, fatalizm.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;b&gt;Punkt szczęścia w skorpionie&lt;/b&gt; - osoba taka dąży do sublimacji swoich instynktów, popędów, pragnień, zmysłów i przyjemności. W seksie jest bardzo zachłanna, pragnie cielesnego i duchowego zespolenia z partnerem, nawet gdyby miało to znaczyć całkowite utożsamienie się z nim [sic!].&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;font color="navy"&gt;Dość tego! Najpierw tarot, teraz horoskop wykreślałem... Jeszcze otworzę audiotele i zacznę ludziom mówić, jacy są i dokąd zmierzają... Cholera... Dziwne, ale wszystko to co wyżej się - jakby to powiedzieć - zgadza... Co prawda są jeszcze domy i aspekty, ale tu wyszły jeszcze większe tajemnice... Zajmijmy się czymś pożytecznym... Może podłogę umyjmy, bo &lt;em&gt;dh.&lt;/em&gt; kropi. Cieczkę goopia ma... Faceta się jej chce... Masakra... A mówią, że jaki pies taki właściciel... Ygh... Nie, nie, nie... Idę pod prysznic. Zimny!&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-4647276100706838315?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/4647276100706838315/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=4647276100706838315' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/4647276100706838315'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/4647276100706838315'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/07/czary-mary.html' title='CZARY MARY'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-7214088129137459394</id><published>2007-06-29T19:36:00.000+02:00</published><updated>2007-06-30T12:39:20.153+02:00</updated><title type='text'>ZAGRAJMY W ROZBIERANEGO</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Postawiłem sobie dzisiaj tarota. Dawno już właściwie tego nie robiłem, ale dzisiaj jakoś mnie naszło. Może z nudów, może z braku lepszej rozrywki, może z przedawkowania kofeiny... Nie wiem... Te karty mają naprawdę jakąś dziwną moc. Nie to, żebym był drugą wróżką esmeraldą z naszego wiejskiego festynu, ale nieco umiem się w tym poruszać. Po omacku, ale jednak... Dziwna sprawa. Rzeczywiście jestem &lt;b&gt;samotny&lt;/b&gt; i jakoś nie do końca umiem się do tego przyzwyczaić. Nie żebym był tym jakoś specjalnie poruszony czy sparaliżowany, ale jakoś odczuwam to na każdym kroku. Podobnie w pracy moją bezpośrednią przełożoną jest &lt;b&gt;silna kobieta&lt;/b&gt;, która coraz bardziej staje się zdeterminowana, by swą władzę poszerzać. W moim życiu obecny był &lt;b&gt;blond-kochanek&lt;/b&gt;, a nawet więcej niż kochanek. Jednak ten etap jest już na wieki wieków za mną. Co więcej &lt;b&gt;zazdrość&lt;/b&gt; była jednym z elementów mojego związku i napsuła nieco krwi tak jemu, jak i mnie... Koniec końców z chwilą wyjaśnienia wszelkich spraw między nami wrócił w moje serce pewien &lt;b&gt;spokój&lt;/b&gt; oraz pewność sytuacji - wiem na czym stoję i nie łudzę się, że mogłoby coś być, czego już dawno nie ma...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Karty prawdę ci powiedzą - piszą w pani domu, skandalach czy innych pismach dla pań, które z namiętnością czytam w ubikacji, gdy jestem u mojej sis. Ale że wiedzą tak wiele, nie podejrzewałbym za nic... Bo jak inaczej wytłumaczyć to, że powiedziały, iż u podstaw mojej dzisiejszej sytuacji stoją takie sprawy jak to, że najważniejsza dla mnie jest pewna &lt;b&gt;stabilizacja&lt;/b&gt; i &lt;b&gt;kontynuacja&lt;/b&gt; oraz &lt;b&gt;harmonia&lt;/b&gt;. Że pielęgnuję &lt;b&gt;poprawne stosunki ze znajomymi&lt;/b&gt;, a w pracy sytuacja jednym słowem była przez pewien okres niesamowicie &lt;b&gt;niestabilna&lt;/b&gt;, co stawiało pod znakiem zapytania moją dalszą karierę - coby użyć górnolotnego stwierdzenia... No jak mam sobie wytłumaczyć, że w moim otoczeniu była &lt;b&gt;osoba mająca skłonność do depresjie&lt;/b&gt;, a sytuacja była delikatnie mówiąć &lt;b&gt;drażliwa&lt;/b&gt;. Ja nie umiem tego sobie wytłumaczyć. Ani zrozumieć...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;A co mnie czeka w przyszłości? Pewnie hipek by się cieszył, bo karty prawie w każdym astrologicznym domu wróżyły mi &lt;b&gt;finansowe powodzenie&lt;/b&gt; oraz &lt;b&gt;zaspokojenie moich próżniaczych ambicji w sferze zawodowej&lt;/b&gt;. A że co powiedziały o miłości?? Hmm... w dzisiejszych czasach? O miłości? No plizzz... zapomnijmy... Za to podróże, konto bankowe, kariera - full wypas. No coś za coś...&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RoVU6gYstYI/AAAAAAAAAD4/sVDGzxgrMbQ/s1600-h/gayya.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RoVU6gYstYI/AAAAAAAAAD4/sVDGzxgrMbQ/s400/gayya.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5081561118660146562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;b&gt;Jak się ma szczęście w kartach, to bezczelnością by było wymagać go jeszcze w miłości.&lt;/b&gt; Punkt.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-7214088129137459394?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/7214088129137459394/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=7214088129137459394' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/7214088129137459394'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/7214088129137459394'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/06/zagrajmy-w-rozbieranego.html' title='ZAGRAJMY W ROZBIERANEGO'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RoVU6gYstYI/AAAAAAAAAD4/sVDGzxgrMbQ/s72-c/gayya.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-4733042391825206472</id><published>2007-06-28T18:03:00.000+02:00</published><updated>2007-07-10T12:38:46.098+02:00</updated><title type='text'>U ŹRÓDŁA</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Z głośników sączy się &lt;em&gt;myslovitz&lt;/em&gt;, z kubka paruje lód, a pokój sam się nie posprząta. Ja, zawieszony w próżni pomiędzy tym co tu, a tym co tam, nie umiem zebrać myśli. Nie umiem wykrzesać z siebie żadnej energii, żadnej pozytywnej wibracji, a wszystko wokół mówi, że przegrałem życie. Na zewnątrz pokazuję, że wszystko mam pod kontrolą, a w środku już nic nie jest tam, gdzie ma być. Ale żeby mógł zapanować porządek, najpierw musi być bałagan. Poza tym ktoś kiedyś powiedział, że najpiękniejszy jest nieład artystyczny...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Moja teoria rzeczywiście powoli się sprawdza - bloga naprawdę najlepiej pisze się w samotności. Kiedy człowiek jest szczęśliwy, a serce bije dla kogoś, kto pojawił się ni z gruszki ni pietruszki, literki nie są za bardzo skłonne do współpracy. Ale kiedy nadchodzi taki dzień, że wszystko zrównuje się z godziną zero, palce same zaczynają nieść po klawiaturze, przeskakując z jednego na drugi z impetem, którego nie powstydziłby się nawet struś pędziwiatr.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Przepraszam się z blogiem na dłuższą chwilę. Może początkowo nie uda mi się znowu epatować świeżością i radością oraz inteligencją przypisywaną mitycznemu wojownikowi światła, jednakowoż podejmę próbę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RoPgOAYstXI/AAAAAAAAADw/PbNlB4mrLJ8/s400/back_2_reality_by_PiJey%2Bphoto%2Bby%2BEmre%2BDogru.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5081151335830435186" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;p align="right"&gt;&lt;span style="color:#000080;"&gt;&lt;em&gt;Kiedy wojownikowi dzieje się krzywda, to zazwyczaj stroni od ludzi, by nie obarczać ich swoim cierpieniem. Jest to postępowanie dobre i złe zarazem. Pozwolić, aby w sercu powoli goiły się rany - to jedno. Natomiast na całe dnie pogrążać się w smutku, z obawy, by nie obnażyć własnej słabości - to całkiem inna sprawa. W każdym z nas istnieje i &lt;b&gt;anioł&lt;/b&gt; i &lt;b&gt;diabeł&lt;/b&gt;, a ich głosy są bardzo do siebie podobne. Wobec trudności diabeł przekonuje, że łatwo nas zranić, a anioł prosi, byśmy zastanowili się nad sobą, i czasami musi włożyć swoje słowa w usta obcych ludzi.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wojownik utrzymuje równowagę pomiędzy samotnością i uzależnieniem od innych.&lt;/b&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;Dzisiejszy dzień stanowi pewną cezurę pomiędzy tym co było, a tym co będzie. Wierzę, że wszystko kiedyś znów będzie dobrze. Że znów zaświeci słońce. Niemniej jednak przedtem musi trochę pogrzmieć. Lubię burze - pioruny i błyskawice... Podnoszę głowę ku niebu, by popatrzeć im w oczy. Taki ze mnie zuch. Skoro tak, to dlaczego nie mam odwagi spojrzeć w oczy przyszłości? No dlaczego...?&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-4733042391825206472?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/4733042391825206472/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=4733042391825206472' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/4733042391825206472'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/4733042391825206472'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/06/u-rda.html' title='U ŹRÓDŁA'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RoPgOAYstXI/AAAAAAAAADw/PbNlB4mrLJ8/s72-c/back_2_reality_by_PiJey%2Bphoto%2Bby%2BEmre%2BDogru.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-2364802951692998997</id><published>2007-06-20T14:30:00.000+02:00</published><updated>2007-06-20T14:43:37.719+02:00</updated><title type='text'>GESUNDHEIT</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Kto mi puszcza strzały z nieznanego numeru? Oto jest pytanie... Po pierwsze od strzałek gorsze jest chyba tylko ich puszczanie z zastrzeżonego telefonu. To takie głębsze przemyślenie na początek wpisu i na koniec dosyć długiego dnia pracy. Powoli ku końcowi zmierza również tydzień, bo już za godzin parę pojadę bratać się z przyjaciółmi madziarami. Tak czy inaczej z deszczu pod rynnę, chociaż właściwiej można to określić, mówić &lt;em&gt;z solarium na rożno&lt;/em&gt;. Temperatura bowiem będzie masakryczna, a auto z klimatyzacją ma tyle wspólnego co ja z zawodowym śpiewaniem w balecie...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Kilkanaście tysięcy myśli biega mi dzisiaj po głowie. Nie umiem właściwie nawet ich nawet zdefiniować. Może to wynika, że sam nie wiem czego chcę. Raz chcę jednego, potem drugiego, a jak przyjdzie coś do czego to już w ogóle sam nie wiem, czy w ogóle chcę. To jest jak z seksem - najbardziej podniecające są działania, które prowadzą nas do stymulacji seksualnej. Zaczepianie, spoglądanie spod brwi czy sugerowanie ciałem, że miałoby się na coś ochotę. Potem jeszcze może rzucenie się w czyjeś objęcia, atak obcych ust, pojękiwania. Natomiast sam w sobie orgazm jak dla mnie ma całkowicie drugorzędne znaczenie. Pff... wytrysk... To mogę dać sobie sam, więc w rzeczy samej mnie to kompletnie nie zadowala. Tym samym kandydat ze mnie na jednorazowy seks żaden. No chyba że seks z kimś takim, kto umiałby mi dać te wszystkie emocje i doznania. A jakiś przypadkowy kolega z czata chyba nie miałby na to ani czasu ani ochoty.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Związek? Chętnie. Ale jest z nim jak z wypadem do restauracji. Trzeba się przygotować, odpowiednio ubrać i znaleźć lokal, który będzie wart zachodu. Tymczasem zacznę się stołować w fast-foodach... Że niezdrowo? W dzisiejszych czasach to chyba tylko alkohol jest na zdrowie, a ja ponoć chcę się oduczyć...&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-2364802951692998997?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/2364802951692998997/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=2364802951692998997' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2364802951692998997'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2364802951692998997'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/06/gesundheit.html' title='GESUNDHEIT'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-9204098505927914583</id><published>2007-06-18T09:19:00.000+02:00</published><updated>2007-06-18T09:29:38.919+02:00</updated><title type='text'>CIĄG DALSZY</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Oj radecki, radecki... Psujecie się. Powiedziałby pierwszy sekretarz, gdybym był w partii. Znaczy jestem, ale miałem na myśli tę inną, co to kiedyś była, coby polska rosła w siłę a ludziom żyło się dostatniej. Jestem na diecie. Od jedzenia, od myślenia i od pieprzenia. Znaczy pieprzę trzy po trzy dalej jak roman ofkors - raczej o inne pieprzenie mi chodziło. Dobrze nawet mi z tym. Zacząłem biegać, chociaż ostatnio odpuściłem sobie dwa dni. Niemniej jednak co najmniej dwieście brzuszków robię. W sumie z tym bieganiem to nie do końca jest normalnie, bo w trakcie słucham shazzy. Hmm... to tak samo pokręcone jakby uprawiać seks homoseksualny, gdy w tle lecą kolędy...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Życie mnie przegania. Czuję się jak gdybym był stale w odwrocie. Na ostatniej pozycji. Jak kiedyś na kulturze fizycznej w podstawówce, gdy nie mogłem oblecieć całego boiska bez trzydziestu przystanków po drodze. Inna sprawa, że stało się coś ze mną, dzięki czemu mam to gdzieś. Pewne sprawy wyglądają teraz inaczej, gdy - może jeszcze nie tak całkiem do końca - patrzy się na nie z własnej li tylko perspektywy, przez pryzmat swojego pępka. Może to źle, ale chyba nie chcę inaczej.&lt;p align="justify"&gt;Starzeję się. Ostatnio spałem w łóżku z dwoma innymi dorosłymi gejami. I co? Zasnąłem. Ech...&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-9204098505927914583?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/9204098505927914583/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=9204098505927914583' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/9204098505927914583'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/9204098505927914583'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/06/cig-dalszy.html' title='CIĄG DALSZY'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-2495701492889223147</id><published>2007-06-05T08:57:00.000+02:00</published><updated>2007-06-05T09:01:20.571+02:00</updated><title type='text'>N/C</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Pisanie bloga to chyba już nie moja bajka, bo coraz częściej o nim zapominam, a z drugiej strony nie chcę pamiętać. Moje życie wkroczyło właśnie w fazę, której nie chciałbym nigdy przeżywać. Definitywnie rozpadło się to, co zaczęło się równy rok i dwa dni temu. Zaczęliśmy skakać sobie do oczu, a ja pokazałem się nie od najlepszej strony. Powoli tracimy resztki godności, zapominając się w kłótniach, sporach i dyskusjach. Nie ma miejsca nawet na zwykłe podanie ręki, bo od razu jeden drugiego oskarża, patrzy z byka, o coś podejrzewa. Nie chciałem nigdy, by coś takiego się zdarzyło. Mimo wszystko się zdarzyło. Jest. Dzieje się. Czuję do siebie wielkie obrzydzenie i niechęć...&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-2495701492889223147?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/2495701492889223147/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=2495701492889223147' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2495701492889223147'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2495701492889223147'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/06/nc.html' title='N/C'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-2514310836504838066</id><published>2007-05-23T09:36:00.001+02:00</published><updated>2007-05-23T09:38:14.678+02:00</updated><title type='text'>RANDOM THOUGHTS</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Pamiętam kiedyś, było to bodaj na innej stronie, skrytykowałem nieco pana szymona niemca za pastwienie się nad literaturą polską poprzez obdarowanie jej swoją autobiografią. No cóż - może nie wykazałem się zbytnią inteligencją, bo nie przeczytałem tej wiekopomnej pozycji, ale też nie recenzowałem jej treści czy stylu. Chodziło mi raczej o sam fakt napisania życiorysu prozą. Nie wiem, może się nie znam, ale tak na mój nos pisanie o swoich dokonaniach chyba nie za bardzo uchodzi komuś, kto ma przed sobą pewnie jeszcze dwa razy tyle czasu, by coś namodzić. Zresztą chyba jednak moje argumenty nie były zbytnio trafione, bo jakie czasy tacy autobiografiści. Nie jestem pewien, ale chyba &lt;em&gt;paris hilton&lt;/em&gt; napisała coś podobnego - tyle tylko, że nie molestuje nas żadnym tęczowym fruwającym czymś na prawym (bądź lewym) pośladku. Swoją drogą facet ponadtrzydziestoletni powinien chyba mieć inne powody do dumy niż kolibra na tyłku...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Przypadek pana niemca skłania mnie do dokonania pewnej analizy własnych poglądów, jeśli idzie o to co nazywa się potocznie &lt;b&gt;dumą gejoffską&lt;/b&gt;, chociaż pewnie znalazłoby się bardziej trafne określenie. Z czego być tu dumnym? Z orientacji seksualnej? Przecież nawet heterycy (może poza członkami młodzieży giertychpolskiej) nie obnoszą się ze swoimi dokonaniami w sferze seksualności. Jeszcze nigdy nie spotkałem nikogo w moim otoczeniu, któryby ze swojej heteroseksualności robił manifest większy niż dwudziestego drugiego lipca. Owszem, chwalą się ilością bzykniętych pań albo swoją piękną dziewczyną, z którą są już ładnych kilka lat. Ale żeby przenosić seksualność na rodzaj wybieranej poezji, kolor tatuażu na dupie czy markę wody toaletowej... Ale ja się nie znam. Bo trochę inaczej postrzegam świat. Nie dzielę ludzi na hetero i homo, a homo na przegiętych i pogiętych. Mam - jakby to powiedzieć - bardziej szerokie horyzonty myślowe niż niejeden pan b. czy n. Ale ja jak powiedziałem się nie znam. Jestem w tym środowisku tylko rzadkim gościem profilowni oraz jednej czy drugiej pedałbudy. A poza tym rzadko sobie uświadamiam, że jestem gejem...&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RlPvOCSWa1I/AAAAAAAAADo/ZufHFLdkqFo/s1600-h/9372969.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RlPvOCSWa1I/AAAAAAAAADo/ZufHFLdkqFo/s400/9372969.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5067657030132984658" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;Tysiąc myśli przebiega przez moją głowę, nie pozostawiając miejsca na właściwie krążenie krwi, a nie mówiąc już o jakimkolwiek napływie tlenu. Czasem czuję, że nieźle odlatuję w poziom dla wtajemniczonych, do którego właściwie nie powinienem mieć dostępu. Targają mną sprzeczne uczucia (coby nie powiedzieć ambiwalentne, ale znowu mogę wyjść na mądralę), które rozpanoszyły się właściwie w każdej sferze mojego życia. Nie mam ostatnio pojęcia co czuję ani czego nie czuję. Nie wiem nawet jak odbierać pewne sygnały z zewnątrz, a także nie jestem świadom tego, czy i ja czasem jakichś sygnałów nie wysyłam. Łatwiej mi jak zostaję sam ze sobą, gdyż wtedy totalnie przeżywam &lt;em&gt;catharsis&lt;/em&gt;, uwalniając myśli i obrazy, pozostawiając emocje na boku. Niemniej jednak potem i tak wszystko wraca ponownie ze zdwojoną siłą. Wiem, że nic nie wiem - to banał. U mnie jest na odwrót - nie wiem, że cokolwiek wiem...&lt;/p&gt;&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s1600-h/winamp_guy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s200/winamp_guy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056541069656441218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt; &lt;a href="http://youtube.com/watch?v=sX-D89chp34"&gt;nina stiller - tshiribim&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-2514310836504838066?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/2514310836504838066/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=2514310836504838066' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2514310836504838066'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2514310836504838066'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/05/random-thoughts.html' title='RANDOM THOUGHTS'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RlPvOCSWa1I/AAAAAAAAADo/ZufHFLdkqFo/s72-c/9372969.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-3090298440156422673</id><published>2007-05-21T14:06:00.000+02:00</published><updated>2007-07-06T17:52:46.699+02:00</updated><title type='text'>ALL THESE VISIONS IN MY HEAD</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Dwie notki poniżej miałem wizję. Jeśli powstaną kiedyś jacyś inni hirołsi, gdzie jakiś blogger (podobnie jak malarz-heroinista) będzie swoimi notkami rysować przyszłość, to ja będę jego inspiracją. Fotka jakby z tego świata. Się polała krew...&lt;/p&gt;&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s1600-h/winamp_guy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s200/winamp_guy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056541069656441218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt; &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=kfLB77VQoNI"&gt;myslovitz feat. edyta bartosiewicz - chciałbym umrzeć z miłości&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-3090298440156422673?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/3090298440156422673/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=3090298440156422673' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/3090298440156422673'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/3090298440156422673'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/05/izaak.html' title='ALL THESE VISIONS IN MY HEAD'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s72-c/winamp_guy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-5800126449359180336</id><published>2007-05-19T10:19:00.000+02:00</published><updated>2007-05-19T10:39:12.001+02:00</updated><title type='text'>W CIĄŻY</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Bez serc, bez ducha... Chyba tak się czuję. Miałem być zasadniczy i konsekwentny, a jestem... jak zawsze... Jeśli mężczyznę ocenia się po stopniu jego twardości, to w sumie jestem nim tylko podczas seksu. A i nie do końca, bo - jak to mówi hipek - nie mam przed oczyma kobiecych cycuszków. Obiecanki cacanki, a goopiemu er'owi radość. Dlaczego zawsze tak jest, że w teorii mam czerwony pasek, a w praktyce doopa zbita? Już sobie nigdy nic nie będę obiecywał, bo tak nie ma to żadnej mocy sprawczej, a własna wiarygodność w oczach też własnych jest niżej niż żuławy wiślane i kopalnia węgla kamiennego gdziekolwiek na śląsku. Trzeba zmienić strategię działania - wywiązywać się z obietnic danych sobie, a olewać te, które daję innym. Wtedy przynajmniej będę zasługiwał po pierwsze na miano prawdziwego faceta, a po drugie nie będę zbyt odstawał od rysu charakterologicznego przeciętnego peda... tfu, geja ofkors.&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/Rk627SSWa0I/AAAAAAAAADg/8fK0SQkCWPM/s1600-h/beautiful_david_atila_marquez3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/Rk627SSWa0I/AAAAAAAAADg/8fK0SQkCWPM/s400/beautiful_david_atila_marquez3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5066187760475728706" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;Nie wiem jak to jest, ale moim nowym hobby - przez przypadek - stało się notoryczne zasypianie na filmach. Już nawet nie chodzi o to, że są to czasem filmy totalnie durne i beznadziejne, ale właściwie są to jakiekolwiek filmy. Kiedyś zdarzało mi się to na przykład na &lt;em&gt;titanicu&lt;/em&gt; czy &lt;em&gt;bezsenność&lt;/em&gt; [sic!] &lt;em&gt;w seattle&lt;/em&gt;, a teraz nawet na horrorach. To jak nic dowód starości. Bo moja babcia też zasypia na wszystkim - oprócz mody na sukces. Hmm... a to mamy wspólne&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Mam nowe fiu bździu. Już mi przeszły fanaberie metrykalne, ale że natura nie uznaje czegoś takiego jak puste przestrzenie, pojawiło się nowe schizo - waga. Wiem, że ważę dużo za dużo - przynajmniej jakieś pięć kilogramów. To dobry yorkshire albo dwa tomy encyklopedii. O ile jakoś nie przeszkadzałoby mi posiadanie wiedzy ad a do el wprost z pewuenu, o tyle świadomość, że mógłbym urodzić mopa mnie przeraża... &lt;/p&gt;&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s1600-h/winamp_guy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s200/winamp_guy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056541069656441218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt; &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=2Cq1myDq9cc"&gt;...ale co tam - ważne, że gosia wymiata&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-5800126449359180336?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/5800126449359180336/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=5800126449359180336' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/5800126449359180336'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/5800126449359180336'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/05/w-ciy.html' title='W CIĄŻY'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/Rk627SSWa0I/AAAAAAAAADg/8fK0SQkCWPM/s72-c/beautiful_david_atila_marquez3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-8782610868377638068</id><published>2007-05-16T20:18:00.000+02:00</published><updated>2007-05-16T20:48:23.920+02:00</updated><title type='text'>WYRWANE Z KONTEKSTU</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Jest jedna rzecz, która mnie irytuje bardziej niż moje oponki na brzuchu, a mianowicie gdy ktoś łapiąc mnie za słowa (czasem pewnie wypowiadane zbyt naprędce), insynuuje mi twierdzenia, z którymi nijak nie mogę się pogodzić. Jestem bowiem zbyt skomplikowanym wewnętrznie człowiekiem, aby móc tak po prostu próbować tworzyć mój rys psychologiczny. A jeżeli już, to trzeba czasem rozpatrywać pewien całokształt mojej dziwnej osoby, a nie tylko luźne wypowiedzi, które padają w samochodzie na odcinku między dworcem głównym a hotelem prezydent. Na to mojej zgody tutaj być nie może i z całą pewnością nie będzie. Może kiedyś łatwiej było mi si się pogodzić z niesprawiedliwymi sądami wypowiadanymi pod moim adresem, bo istniały ku temu pewne powody, lecz dzisiaj muszę ostro bronić swojego ja. Z prostej przyczyny - bo jestem pozostawiony sam sobie i muszę wziąć całą odpowiedzialność na własne barki, nie mogąc się podzielić nią z nikim innym. Dlatego też może pewne oznaki rozdrażnienia, wyczulenia i pewnej niespokojnej ostrożności. To dzisiejszy ja. Nie nowy ja, chociaż w całkiem nowych okolicznościach. Tak czy inaczej przede mną z całą pewnością nowe doświadczenia, wobec których będę musiał stanąć z podniesioną przyłbicą. Cokolwiek się nie stanie...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Trapi mnie ostatnio pewna niepokojąca myśl, która w branży dość rzadko przemyka komukolwiek przed oczyma. Chodzi mianowicie o &lt;b&gt;żałobę po związku&lt;/b&gt;. Może to dziwne, niedzisiejsze i właściwie durne podejście, ale ja mam potrzebę przeżycia takiego stanu. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie dzisiaj ramion innego faceta niż tego, z którym jeszcze przed czterdziestu dniami byłem. Wiem, że to bez sensu, ale czułbym się wtedy jakbym popełnił jedną z największych zbrodni na świecie - zaprzeczenie swoich uczuć, które jeszcze jakby tlą się gdzieś na dnie serca. Fakt faktem, że taki stan nie może trwać w nieskończoność, ale póki co trwa i nic na to nie poradzę choćby nie wiem co. Pewnie, że przyszłość rysuje się na horyzoncie nieźle, ale pewne sprawy wymagają trochę czasu. A przez minione lata nauczyłem się, że z tym żywiołem człowiek nie wygra nigdy, gdyż to on jest panem i władcą i nigdy nie będzie inaczej. W tym miejscu nasuwa mi się jeszcze jedna totalnie &lt;em&gt;aczasowa&lt;/em&gt; głupota - cieszę się, że mogę przeżywać taki stan własnej psychiki, bo tym samym wiem, że to co było nie poszło na marne i było bardzo prawdziwe.&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RktRsySWaxI/AAAAAAAAACw/fO2elgT2bvc/s1600-h/k%C4%B1rm%C4%B1z%C4%B1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RktRsySWaxI/AAAAAAAAACw/fO2elgT2bvc/s400/k%C4%B1rm%C4%B1z%C4%B1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5065232035763088146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;W życiu każdego z nas pojawiają się różne osoby - czasem proszone, czasem nie. Niemniej jednak wszystkie one pozostawiają po sobie ślad, który pomaga nam (a przynajmniej mi) w dokonywaniu kolejnych wyborów i obieraniu ścieżek, którymi chcemy kroczyć. Czasem taki ślad jest impulsem do działania, czasem punktem zwrotnym, a jeszcze czasem martwym punktem oznaczającym trwanie w bezruchu i stagnację. Niekiedy jednak pojawiają się ślady, które w nawet najmniejszy sposób nie oddziaływują na to, co robimy, do czego dążymy. Zdarza się to rzadko, ale zdarza się. To osoby, które nie stanowią dla nas żadnej wartości dodanej. Są zwolnione z podatku vat w naszym życiu. Szczerze mówiąc nie chciałbym nigdy w niczyim życiu taką osobą być, bo to chyba najgorsze co może człowieka spotkać - stać się nic nieznaczącym punktem w takim niepisanym cv. Już lepiej być obiektem wielkiej nienawiści, gniewu czy odrazy, bowiem stajemy się zapalnikiem czyichś emocji i uczuć. Możemy o coś walczyć albo z czymś. Możemy zostać zauważeni. I tego bym sobie życzył, abym zawsze był kojarzony z jakimkolwiek ludzkim odruchem, nieważne - pozytywnym czy negatywnym, ale jakimś. Bylebym nigdy nie był powodem dla wzruszenia cudzym ramieniem...&lt;/p&gt;&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s1600-h/winamp_guy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s200/winamp_guy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056541069656441218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt; &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=02_NLgATkv0"&gt;maria mena - just hold me&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-8782610868377638068?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/8782610868377638068/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=8782610868377638068' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/8782610868377638068'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/8782610868377638068'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/05/wyrwane-z-kontekstu.html' title='WYRWANE Z KONTEKSTU'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RktRsySWaxI/AAAAAAAAACw/fO2elgT2bvc/s72-c/k%C4%B1rm%C4%B1z%C4%B1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-2691639246100564257</id><published>2007-05-15T09:20:00.000+02:00</published><updated>2007-05-15T10:32:04.001+02:00</updated><title type='text'>OSTATNI DZIEŃ ANONIMOWOŚCI</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Czas płynie nieubłaganie. Raz, dwa, trzy... dzisiaj ty. A wczoraj wiejska baba. Skończyła dwadzieścia cztery lata. Kiedy to było, gdy ja świętowałem podobną rocznicę? Policzmy... Dzisiaj mam dwadzieścia osiem, więc jakby nie liczyć cztery lata temu - dwa tysiące trzy. Od tamtego czasu sporo się zmieniło. Po pierwsze przybyło mi zmarszczek pod oczami (ale to pewnie od ciągłego uśmiechania się), wypadły mi setki tysięcy włosów z głowy i klaty (tego drugiego nie mogę sobie darować, bo chciałbym ich mieć nieco więcej, ale najwięcej to na półdupkach - jednak niestety są bardziej łyse niż głowa józefa o.), wyparowało mi kilka procentów mózgu (ale za to kilka promili przybyło... dziennie ofkors), ubyło mi kilka kilogramów (właściwie kilkadziesiąt, ale kto by się tym tam jakoś specjalnie przejmował)... Człowiek zmienia się z biegiem lat nie do poznania (inna sprawa, że w tym mieście nie byłem ani razu) i staje się całkowicie inną osobą tak fizycznie, jak i - a może przede wszystkim - psychicznie. Życie jako pewna suma całkiem przypadkowych doświadczeń i jeszcze bardziej nieplanowanych emocji wpływa na nas chyba bardziej niż skutki wybuchu w czarnobylu. Przynajmniej w moim przypadku z całą pewnością tak właśnie było i jest. Dzisiaj jestem już całkiem inny niż byłem jeszcze rok temu, a za rok pewnie będę jeszcze bardziej inny niźli dzisiaj. Nie wiem tylko czy na taką zmianę jestem przygotowany... Ale kto powiedział, że życie to bajka i zawsze musi się kończyć jak &lt;em&gt;przygód kilka wróbla ćwirka&lt;/em&gt;...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jeśli jesteśmy już przy takich bardziej filozoficznych rozmyślaniach na temat ludzkiej egzystencji i wyciąganiu wniosków z przeszłości na przyszłość, to w sumie powinienem się zamknąć teraz i zamilknąć na wieki. Autorytetem w tej kwestii na pewno nie jestem - ba, nawet zadatków na pomocnika czeladnika w tym zakresie nie mam. Pamiętam (a kto czytał wtedy te brednie, też pewnie sobie przypomina), gdy po raz pierwszy wybrałem się na solarium, spiekłem się bardziej niż tańcząca omenah i nie mogłem trzy dni na tyłku usiedzieć (seksu też unikałem, bo nie za bardzo lubię klimaty w stylu chilli... i nie tylko jeśli o walory podniebienia idzie). Wczoraj postanowiłem wrócić do źródeł i po miesiącach bycia w związku (kiedy człowiek żyje sercem, a nie lustrem) nieco zadbać o siebie, jak na wolnego strzelca (właściwie ryby, ale na potrzeby warsztatu literackiego pozwolę sobie nieco poszabrować w zodiaku) przystało. No i co mi z tego przyszło? Kariera filmowa stoi przede mną otworem! Gdyby tylko ktoś chciał nakręcić rimejk winetu...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jeśli już mowa o filmie, to właśnie wczoraj obejrzałem sobie pierwszy odcinek &lt;em&gt;tudorów&lt;/em&gt; z boskim jonathanem rhysem-meyersem w roli henryka ósmego. Film rewelacyjny. Nie tylko z uwagi na nagie pośladki (też nie miał owłosionych) kolejnego półboga występującego w tym filmie, ale i sam nastrój, atmosferę oraz pomysł; realizatorski. Takie filmy można oglądać bez końca. Ale jak powszechnie wiadomo kończy się w zasadzie wszystko (tutaj powinna być gwiazdka -&gt; *) i dopisek, że z wyjątkiem mody na sukces)...&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RklvkTKr2mI/AAAAAAAAACo/KV5SHqBDoHU/s1600-h/tudors.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RklvkTKr2mI/AAAAAAAAACo/KV5SHqBDoHU/s400/tudors.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5064701925365897826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;W każdym bądź razie piękni mężczyźni wczoraj byli wszędzie. Nie tylko na ekranie mojego telewizora, ale i na basenie, na który w ramach prezentu urodzinowego wziąłem wiejską. Basen w podcieszyńskiej wsi (właściwie mieście, ale z tego miasta takie miasto jak ze mnie piękny mężczyzna, więc niech się nikt nie doczepia) raczej mnie już nie zobaczy. Bo zamiasta pływać i zbijać kilogramy, pluskałem się w wodzie, mierząc wzrokiem kolejnego modela dla sekwela michałowego dawida i wymieniająć opinię z towarzyszką niedoli w żabce... No co? Może stary i niedowidzący jestem, ale gust o facetów zawsze miałem dobry. I mam!&lt;/p&gt;&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s1600-h/winamp_guy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s200/winamp_guy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056541069656441218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt; &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=PGo_B3_EcZs"&gt;karolina goceva - mojot svet&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-2691639246100564257?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/2691639246100564257/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=2691639246100564257' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2691639246100564257'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2691639246100564257'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/05/ostatni-dzie-anonimowoci.html' title='OSTATNI DZIEŃ ANONIMOWOŚCI'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RklvkTKr2mI/AAAAAAAAACo/KV5SHqBDoHU/s72-c/tudors.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-8525366156933135840</id><published>2007-05-13T09:34:00.000+02:00</published><updated>2007-05-13T10:09:10.955+02:00</updated><title type='text'>FINLANDIA NA ZDROWIE</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Wczoraj nieźle sobie poimprezowałem - od dwudziestej pierwszej do prawie wpół do pierwszej. Że niby krótko - no krótko za długo, bo organizatorzy bezczelnie przerwali zabawę i... puścili napisy końcowe. Tak się zastanawiam, że wszystko właściwie kończy się napisami końcowymi - nawet nasze życie. No bo czymże innym jest nekrolog w gazetce parafialnej czy klepsydra w koszulce z makro po sto sztuk przybita niedbale pinezkami do drzewa na przystanku... A jeśli nawet komuś takich hec zaoszczędzono, to i tak może się spodziewać złotych liter na pomniku za czternaście tysięcy albo krótkiej informacji w gazecie większego nakładu, jeżeli zginął tajemniczo, a ciała jego nie odnaleziono... Ech, zebrało mi się na poważne gadanie, chociaż właściwie nie ma nad czym deliberować. Tym bardziej, że pogrzebu żadnego nie było, choć co niektórzy twierdzą, że impreza ta sama w sobie jest pogrzebem dobrego smaku, a w gorszym przypadku i całej muzyki. Ja jednak twierdzę, że ci, co tak mówią to mają zdrowo nasrane w głowie. Zresztą niezły byłby to pogrzeb - kilkaset milionów uczestników, kilka milionów notatek prasowych, nie mówiąc o zdjęciach oraz o rekordowych bisach z uroczystości żałobnych powtarzanych z dziwną systematycznością każdego roku od nowa. Ciekawy byłbym, czy podobne rekordy pobiłby pogrzeb którejś z wielkich gwiazd tego świata, które uznawane są za zgodne z duchem i literą dobrego smaku, gustu oraz nie powodują wypieków skrywanego wstydu na twarzy... Założę się, że nie...&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RkbF3DKr2lI/AAAAAAAAACg/bnnL1ix3REY/s1600-h/beautiful_joe_oppedisano9.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RkbF3DKr2lI/AAAAAAAAACg/bnnL1ix3REY/s400/beautiful_joe_oppedisano9.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5063952380558301778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;No dobra, przyznaję się bez bicia - lubię &lt;b&gt;eurowizję&lt;/b&gt;. Oglądam ją z przejęciem od kilku genialnych lat i z roku na rok wyławiam kilka niezłych perełek, które potem tkwią w mojej głowie dłużej niż chociażby największe dokonania pani furtadowej i jej boskiego patrona timbalanda. No sorry, ale ciekawe czy ankietowani familiady potrafiliby zanucić choćby pół minuty ich piosenkę - chociażby &lt;em&gt;maneater&lt;/em&gt;. Założę się, że nawet jej nie skojarzą... Tak więc proszę bez zbędnych uwag i złośliwej krytyki - każdy słucha, czego lubi. A że ja uwielbiam dziwnie dziwną muzykę, to już moja sprawa. I z całą pewnością marszów tolerancji ku tej czci urządzać nie będę...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Pierwszą tegoroczną propozycją, której nie pokochałem, a wręcz znienawidziłem jest &lt;a href="http://youtube.com/watch?v=F9ytzgtLW1A"&gt;propozycja bułgarska &lt;/a&gt;- po prostu założyłem się, że tak beznadziejna piosenka nie może być w finale... a była (i to w dodatku na samym przedzie). Ale pomińmy może milczeniem fakt, że wiszę komuś flaszkę wódki - jakoś to przeżyję. Tak mogę się szczycić tym, że stanąłem w tym zakładzie po właściwiej stronie uścisku rąk... Tak się zastanawiam, że niektóre piosenki-kandydatki na eurowizji są lepsze niż cała polska tzw. muzyka rozrywkowa. Kiedyś była to magiczna lisa andreas z cypru, dzisiaj jej rolę przejęła gruzinka - sopho khalvashi w piosence &lt;a href="http://youtube.com/watch?v=EEx5mqK1vF4"&gt;visionary dream&lt;/a&gt;. Po prostu odjazd. I właśnie dlatego oglądam ten &lt;em&gt;badziewny&lt;/em&gt; festiwal. Bo nigdy bym nie poznał niektórych wykonawców, rytmów etc. Zakład...?&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Koniec końców eurowizję anno domini dwa tysiące i siedem wygrała pani, którą ostatnio (zaraz po finale) zalinkowałem. Piosenka ta od razu wpadła mi w ucho. Nie sądziłem jednak, że mój gust podzielą miliony europejczyków. Ale pewnie moi znajomi zaraz powiedzą, że to nie ja mam dobry muzyczny smak, ale że reprezentuję typowy jarmarczny gust muzyczny jak miliony wieśniaków z bałkanów. Jednak szczerze mówiąc mam to gdzieś. Już wolę się zachwycać nieznaną lecz dobrze skomponowaną piosenką znad adriatyku niż wciąż taką samą, nudną do wyrzygania i w sumie beznadziejną propozycją z playlisty radia zet tudzież eremef-efem...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Tak więc spędziłem wieczór sobie sam przed telewizorem ze szklaneczką w ręku. Ale z wyboru szklaneczka była bezprocentowa tym razem, gdyż w zeszłym roku musiałem dopiero nad ranem (to pewnie z tych emocji...) sprawdzać, kto zdobył prawo organizacji kolejnych eurowizyjnych igrzysk. Poza tym naszła mnie inna myśl - skoro ktoś inny nie liczy się ze mną, to czy ja powinienem się liczyć z tym kimś innym? Tak czy inaczej do zobaczenia w belgradzie &lt;em&gt;(dla tych nieco mniej mądrych - belgrad a bagdad to dwa różne miasteczka)&lt;/em&gt;.&lt;/p&gt;&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s1600-h/winamp_guy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s200/winamp_guy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056541069656441218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt; &lt;a href="http://youtube.com/watch?v=ZCzbnrnUnLE"&gt;verka serduchka - dancing lasha tumbai&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-8525366156933135840?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/8525366156933135840/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=8525366156933135840' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/8525366156933135840'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/8525366156933135840'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/05/finlandia-na-zdrowie.html' title='FINLANDIA NA ZDROWIE'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RkbF3DKr2lI/AAAAAAAAACg/bnnL1ix3REY/s72-c/beautiful_joe_oppedisano9.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-2661695315873555365</id><published>2007-05-11T15:14:00.000+02:00</published><updated>2007-05-11T15:32:20.209+02:00</updated><title type='text'>CZESKI FILM</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Czego najbardziej nie lubię? Oprócz strasznie wquwiającego płaczu niemowląt sytuacji, kiedy ktoś mnie karmi kłamstwami. Nie żebym był taki etycznie nieskazitelny, ale w takim wypadku włącza mi się zasada &lt;em&gt;oko za oko, ząb za ząb&lt;/em&gt;. I sam zaczynam kłamać, oszukiwać i kręcić, nie pozostając nikomu dłużny ani przez chwilę. Co śmieszniejsze, kłamię w sprawach dla mnie mało istotnych, by w efekcie końcowym nie mówić prawdy w kwestiach większej wagi. Nienawidzę kłamców i oszustów. Brzydzę się nimi. A jednocześnie jestem nim sam. Nie umiem mówić ludziom przykrych słów...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Wróciłem wczoraj z wycieczki objazdowej po czeskiej i słowackiej republice. I od razu okazało się, że klawiatura do wywalenia. Jak na złość nie zadziałała po kąpieli w słodzonej (chyba) herbacie. A nowa? Nowa jest jakaś dziwna i beznadziejna. I pewnie dlatego piszę takie pierdoły tutaj.&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RkRv7zKr2kI/AAAAAAAAACY/IrtNOPSgARQ/s1600-h/277294172_db0f8914cb_o.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RkRv7zKr2kI/AAAAAAAAACY/IrtNOPSgARQ/s400/277294172_db0f8914cb_o.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5063294954209270338" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;Wczoraj też oglądałem pierwszą część eurowizji - spektaklu, którego nie odpuszczę sobie nigdy w życiu. I pierwszy raz nie trzymałem kciuków za polakami. Dobrze im tak. Chociaż powinni zostać docenieni, gdyż udała im się sztuka pierwszej klasy - zaprezentowali propozycję najgorszą ze wszystkich. Śpiewali gorzej niż bułgarzy grający na bębnach (przegrałem flaszkę, bo nie uwierzyłem, że to coś może dostać się dalej), wyglądali gorzej niż trans z danii, mieli mniej seksu niż gruba baba z serbii (nota bene najpiękniejsza pieśń wczorajszego wieczoru) i byli w tym wszystkim mniej zabawni niż artur orzech w komentowaniu. Drugą pozycję w tym rankingu bezsprzecznie powinni otrzymać panowie z izraela. Całkowite przeciwieństwo mojego podręcznikowego ideału pana. Ale chyba usprawiedliwia ich to, że w kompanii reprezentacyjnej (ewentualnie w ochronie premiera) z całą pewnością nie służyli&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Seks pozamałżeński? Smakuje. Ale czy aby na pewno lubię ten smak...?&lt;/p&gt;&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s1600-h/winamp_guy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s200/winamp_guy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056541069656441218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt; &lt;a href="http://youtube.com/watch?v=y0GKVQapTFg"&gt;marija serifovic - molitva&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-2661695315873555365?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/2661695315873555365/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=2661695315873555365' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2661695315873555365'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2661695315873555365'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/05/czeski-film.html' title='CZESKI FILM'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RkRv7zKr2kI/AAAAAAAAACY/IrtNOPSgARQ/s72-c/277294172_db0f8914cb_o.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-8724485226748962548</id><published>2007-05-08T09:42:00.000+02:00</published><updated>2007-05-08T10:07:31.553+02:00</updated><title type='text'>W SIECI</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Kawa wypita wprost z kubka, który z jednej strony ma fotkę zmarłej ukochanej żony, matki, babki i prababki sally spectry, a z drugiej strony dziadka er'a - czyli mnie. Kiedyś po prostu wiejska baba wpadła na genialny pomysł, co by na kubku uwiecznić właśnie te dwa odbicia. Najgorsze, że pan, który kubek robił zapomniał, że ma być on dla osoby leworęcznej i dlatego jeśli tylko z niego piję muszę patrzeć sobie prosto w oczy. Zastanawiam się jednak, że to nie była chyba zwykła pomyłka, ale przeznaczenie. Ten kubek jest bowiem jak zestaw alkoholika podróżującego - nie musi brać on ze sobą lusterka, by pić z kimś, bo pijąc właśnie z tego kubka i tak patrzy sobie prosto w oczy...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Dzisiaj oddaję &lt;em&gt;dh.&lt;/em&gt; Niestety nie na zawsze, ale tylko na trzy dni. Jak zawsze taki wyjazd, gdzie nie ma blond włosów walających się po dywanie, gdzie nie trzeba wstawać o wpół do szóstej żeby wyjść z psem &lt;b&gt;na pole&lt;/b&gt; to raj na ziemi. Zero stresu, zero miauczenia, zero hauczenia. Tylko ja... i stare dziadki. Bo niestety to wyjazd z szefami. Ale coś za coś. No i niestety widoki na ewentualnego partnera też żadne. Bo jak by mi ktoś w intymnej sytuacji szepnął do ucha, że mnie &lt;em&gt;miluje&lt;/em&gt;, to bym od razu zszedł. I to nie tylko z niego...&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RkAvRDKr2jI/AAAAAAAAACQ/_SFhPBAKSv4/s1600-h/359263036_d5d4bae9ef_o.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RkAvRDKr2jI/AAAAAAAAACQ/_SFhPBAKSv4/s400/359263036_d5d4bae9ef_o.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5062097951118842418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;W sobotę odwiedziłem od niepamiętnych czasów polską pedał-budę. Spotkałem jednego znajomego, którego szczerze mówiąc raczej nie spodziewałem się spotkać. Ale jak zawsze wypady takie mają mały haczyk - mianowicie jeśli ma się auto, to ma się prawo jazdy, a jeśli ma się prawo jazdy to ma się fuchę na wieki wieków. Amen. Ale to mi nawet niesamowicie odpowiada, bo i tak najbardziej lubię pić sam... W ogóle miałem małą masakrę, bo jakiś koleś (ofkors w wieku konfirmacyjnym) non stop na mnie się gapił. Nawet jak byłem aktywny (sic!) na pedalskim allegro (vide: gaydar/fellow.pl), to zaczepiali mnie tam już nie standardowo dziadki w stylu strażaka40 czy jurka58, ale tegoroczni abiturienci. A jeden dodatkowo uprzyjemnia mi życie strzałkami. Ale nie powiem, by mi to przeszkadzało... Chociaż sam ich i tak nie odpuszczam. Tak czy inaczej z racji wieku jestem totalnie nieatrakcyjny dla staruszków, którym nie dam już poczucia powrotu młodości, a zarazem pochwalenia się wśród swych rówieśników młodą doopą - za to jak najbardziej będę niezłą partią dla młodziaków, bo samodzielny, niezależny finansowo, trochę doświadczony, a przy tym wcale nie pocharatany zmarszczkami... Po prostu tylko się pociąć.&lt;/p&gt;&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s1600-h/winamp_guy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s200/winamp_guy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056541069656441218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt; &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=R1AuWZFGng4"&gt;michael bubble - spiderman&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-8724485226748962548?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/8724485226748962548/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=8724485226748962548' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/8724485226748962548'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/8724485226748962548'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/05/w-sieci.html' title='W SIECI'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RkAvRDKr2jI/AAAAAAAAACQ/_SFhPBAKSv4/s72-c/359263036_d5d4bae9ef_o.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-1191114715291671279</id><published>2007-05-07T07:19:00.000+02:00</published><updated>2007-05-07T07:36:27.750+02:00</updated><title type='text'>KU SAMEMU DNU</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;b&gt;Powrotów nie będzie.&lt;/b&gt; Ani do pedalskiego jęczenia na tym blogu, ani do Niego. Koniec raz na zawsze. Pora zmierzyć się z własnym poczuciem konsekwencji, odpowiedzialności i przede wszystkim zwykłej szczerości z samym sobą. Co się skończyło, to się skończyło. Można czasem powrócić do przeczytanej książki, ale i tak oczy będą błądzić po innych, które zalegają półki. I chociaż nie ma czasem czasu by po nie sięgnąć od razu, to jednak kiedyś przyjdzie odpowiednia pora. Tak czy inaczej wczoraj coś zrozumiałem - że nawet przyjaźń wymaga trochę zmiany podejścia. Nie można w czymś tkwić, jednocześnie będąc całkowicie poza tym. A samo udawanie, skrywanie jakichś płomyków nadziei czy nawet nieodparta chęć pokazania, że jest On wciąż bardzo ważny nie może tak naprawdę wystarczyć. Najwyższa pora wziąć odpowiedzialność za samego siebie. Inna sprawa, że łatwiej powiedzieć niż zrobić. Ot cała tajemnica...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Powrotów nie będzie. To cytat z dżeksa. Zawsze mi to mówił, gdy rozstawał się z dżej-zim. A potem... Potem nagle zwyciężała w nim scarlett o'hara. Nadchodził nowy dzień, a z nowym dniem wszystko powracało do stanu sprzed zachodu słońca. Kiedyś powiedział mi mój kumpel świadek jehowy, że wszelkie spory winny ustać wraz z nocą, ale jednak w katolickim sposobie postrzegania świata noc zaognia wszystko jeszcze bardziej. Mam ogromny żal do siebie, że nie umiem się nie przejmować innymi. Że tak i tak najważniejsi są dla mnie inni, a siebie zawsze mam w głębokim poważaniu. W tym miejscu właściciel prawdziwego pedalskiego bloga napisałby, że teraz obrót o sto osiemdziesiąt stopni (mądrzejszy pewnie obróciłby się nawet o pełne trzysta sześćdziesiąt). Ale nie ja. Poza tym cokolwiek bym nie powiedział, to i tak końcem końców uznany zostanę za kłamcę i fałszywą osobę. Bo właśnie tego się wczoraj dowiedziałem.&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/Rj66ODKr2iI/AAAAAAAAACI/3u6Xdbge3Cg/s1600-h/2010%2Bistanbul%2B3%2Bvakit.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/Rj66ODKr2iI/AAAAAAAAACI/3u6Xdbge3Cg/s400/2010%2Bistanbul%2B3%2Bvakit.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5061687781742074402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;Żeby jednak uspokoić co niektórych, którzy trafią na tę dziwnie dziwną stronę, powiem, że &lt;b&gt;chłopak żyje&lt;/b&gt;. Ale co to za życie, kiedy kawa w kubku osiąga dno, a na drugą trzeba czekać jeszcze ponad sześć godzin. No bo magnez, potas i takie tam inne... Ale jest jeszcze jogurt. &lt;b&gt;Kawowy&lt;/b&gt;.&lt;/p&gt;&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s1600-h/winamp_guy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s200/winamp_guy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056541069656441218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt; &lt;a href="http://youtube.com/watch?v=u2hYn_4yuhc"&gt;travis - closer&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-1191114715291671279?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/1191114715291671279/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=1191114715291671279' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/1191114715291671279'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/1191114715291671279'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/05/ku-samemu-dnu.html' title='KU SAMEMU DNU'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/Rj66ODKr2iI/AAAAAAAAACI/3u6Xdbge3Cg/s72-c/2010%2Bistanbul%2B3%2Bvakit.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-2058210071872685148</id><published>2007-05-05T07:54:00.000+02:00</published><updated>2007-05-05T08:12:12.404+02:00</updated><title type='text'>NO MORE REGRETS</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Życie w pojedynkę (choćby nie do końca fizycznie, ale całkowicie emocjonalnie) ma swoje plusy. W każdym bądź razie zaczynam je dostrzegać. Krok po kroku uczę się brać znów odpowiedzialność tylko za siebie. To trudne dla kogoś, kto cały czas myślał o kimś innym i przejmował się, że ten ktoś mógłby się obrazić, oburzyć albo nieźle wkurzyć. Dzisiaj łapię sie na tym, że coraz częściej przestaję o tym myśleć. Bo kiedyś rządziło serce - dzisiaj panem i władcą jest rozum. A ten jeszcze czasem jest trzeźwy...&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/Rjwf9jKr2gI/AAAAAAAAAB4/A2dMPnieL5s/s1600-h/bridge.bmp"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/Rjwf9jKr2gI/AAAAAAAAAB4/A2dMPnieL5s/s400/bridge.bmp" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5060955223530134018" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;Chciałbym umrzeć z miłości&lt;/em&gt; to było moje marzenie. Dzisiaj powiedziałbym, że &lt;b&gt;chciałbym żyć w samotności&lt;/b&gt;. Ale to tak durne spostrzeżenie, że szkoda gadać. Nie mogę się opędzić od ludzi, nie chcę się alienować, gdyż wiem, że ich potrzebuję. Dla miłości poświęciłem sporo, wypierając ze swego życia niektórych współludzi, ograniczając kontakt z co niektórymi jednostkami, wreszcie całkowicie przestawiając swe priorytety w hierarchii przyjaźni i znajomości. Nie żałuję, bo wtedy było to warte takiego poświęcenia. Z drugiej jednak strony wiem, że nigdy już do czegoś podobnego nie dojdzie, bo w rezultacie zostanę sam. Kolejny ktoś, kto miał być zawsze przy mnie, odejdzie i zostanę bez nikogo w zasięgu wzroku, słuchy czy nawet myśli. A nic nie boli chyba bardziej niż &lt;b&gt;bycie samemu&lt;/b&gt;. Szczególnie kogoś, kto do bycia na dłuższą metę sam zupełnie się nie nadaje...&lt;/p&gt;&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s1600-h/winamp_guy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s200/winamp_guy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056541069656441218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt; &lt;a href="http://youtube.com/watch?v=JGBNFEjPl38"&gt;regina spektor - better&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-2058210071872685148?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/2058210071872685148/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=2058210071872685148' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2058210071872685148'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/2058210071872685148'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/05/no-more-regrets.html' title='NO MORE REGRETS'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/Rjwf9jKr2gI/AAAAAAAAAB4/A2dMPnieL5s/s72-c/bridge.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-194316394319304147</id><published>2007-05-02T22:36:00.000+02:00</published><updated>2007-05-02T22:51:40.754+02:00</updated><title type='text'>PO CO TYTUŁ?</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;Wieczny Tułacz. Aswerus. Legendarna postać żyda, który miał znieważyć czynnie Chrystusa, idącego z krzyżem na Golgotę. Ukarany został za to wieczną tułaczką po świecie. Najdawniejsza legenda odnosi się do człowieka, który nie mógł stracić życia, ponieważ zgubił śmierć. Błądzi w nieskończoność, oglądając troski i radości innych ludzi, sam skazany na wieczną kontemplację w oczekiwaniu końca świata.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jak to już jest, że skoro jestem taki fajny, taki książę z bajki prawie, niesamowicie ciekawy i intrygujący facet, to zawsze jest coś, co nie pozwala być ze mną. Nie żalę się, bo nie mam o co. Przeżyłem najpiękniejsze chwile w moim życiu. Kochałem i byłem kochany. Mogłem powiedzieć &lt;em&gt;kocham&lt;/em&gt; i usłyszałem &lt;em&gt;kocham&lt;/em&gt;. To mi wystarczy. Dzisiaj powiedziałem Mu, że kiedyś tam potargowałem się z Bogiem. Że moim marzeniem było poznać czym jest prawdziwa miłość. Ta wzajemna. Ta spełniona. Targ został ubity. Dostałem to co chciałem, teraz pora za to zapłacić...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Kocham go wciąż. Wierzę, że to był on. Dzisiaj straciłem nadzieję... Moje serce to sto tysięcy kawałków, z których każdy składa się z tysiąca innych. Ale mimo to zawsze będzie bić dla niego. Bo dzięki niemu w ogóle zaczęło...&lt;/p&gt;&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s1600-h/winamp_guy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s200/winamp_guy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056541069656441218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt; &lt;a href="http://www.wrzuta.pl/audio/xCtZ9cXjfP/anna_jantar_-_nic_nie_moze_przeciez_wiecznie_trwac"&gt;anna jantar - nic nie może przecież wiecznie trwać&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-194316394319304147?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/194316394319304147/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=194316394319304147' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/194316394319304147'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/194316394319304147'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/05/po-co-tytu.html' title='PO CO TYTUŁ?'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s72-c/winamp_guy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-4911546657749414187</id><published>2007-04-30T20:48:00.000+02:00</published><updated>2007-04-30T22:26:58.026+02:00</updated><title type='text'>ZACHARY</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Po basenie. Wbrew oczekiwaniom osób trzecich jeszcze nie obcowałem z dnem i wciąż twardo stąpam po ziemi. Chociaż czasem właściwie zastanawiam się po co, skoro za każdym razem potykam się o jakieś kamienie, wystające konary, biegnących przed siebie ludzi i tracę równowagę. Na szczęście jednak mam boczki po zimie, więc nie poobijam sobie swoich kości. Zresztą nawet gdybym sobie je poobijał, to może wreszcie bym zmądrzał i przejrzał na oczy. Na razie stosuję sztuczne wspomaganie - jako domorosły okulista podczas ostatnich zakupów u optyka podniosłem sobie poprzeczkę z minu3 trzy i trzy czwarte na minus cztery zero. Niestety - nawet taka mała sztuczka niewiele pomogła. Ale z drugiej strony czy ja rzeczywiście potrzebuję pomocy? Czy rzeczywiście jej chcę?&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Długi weekend to totalna porażka. Po pierwsze pracuję, po drugie pracuję, po trzecie pracuję. Dlaczego? Z prostej przyczyny - pierwszego maja pracuję, drugiego także pracuję, wreszcie trzeciego również. Ale to dobrze. Ostatnio zauważam u siebie coraz bardziej chęć do pracy, do osobistego rozwoju. Pracoholikiem jednak z pewnością nie zostanę, gdyż jeden &lt;em&gt;holizm&lt;/em&gt; mi już całkowicie wystarcza. Opiłem się dzisiaj... wody z basenu ofkors. A teraz za zdrowie pań, jak śpiewał niegdyś edward hulewicz... nawet mam coś a propos - jabłkowego redd'sa... taki kobiecy napój procentujący... ciotostfem, blee...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Z tym blogiem to już jest tak, że chociaż początkowo nie miałem motywacji co by pisać, brak weny, zacięcia i w ogóle pomysłu, to dzisiaj, wczoraj czy przedwczoraj jakoś chciałem usiąść przed monitorem i skrobnąć co nieco. Nawet jakoś z rozpędu sprawdzałem czy chociażby jakaś błądząca dusza zostawiła swój ślad - niestety nikomu nie przyszło to do głowy. Może to i lepiej, bo ja goopot nigdy nie komentuję. Zresztą ktoś mi powiedział [jeśli idzie o ścisłość to dwa ktosie...], że lubią mnie czytać. Choćbym pisał o kawie, rąbaniu drewna czy dziurze na szwie w moich boksach... W zasadzie twierdzą, że mogą czytać cokolwiek... byleby nie o gotowaniu kaszy. Zresztą era kaszy minęła, teraz ostał się jeno ryż...&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RjY_cjKr2fI/AAAAAAAAABw/hRZul-onhE0/s1600-h/zach1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RjY_cjKr2fI/AAAAAAAAABw/hRZul-onhE0/s400/zach1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5059300991106275826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;em&gt;zachary quinto&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;br&gt;&lt;p align="justify"&gt;Moim ostatnim &lt;em&gt;fiu bździu&lt;/em&gt; jest serial &lt;b&gt;heroes&lt;/b&gt;. Wpatruje się weń niczym moje sąsiadki w marię z przedmieścia. Po pierwsze fabuła, po drugie genialnie zakręcona akcja, po trzecie trzy ciacha z opcją na więcej. Jedno ciacho (właściwie ciasteczko z racji wieku) zamieściłem ostatnio. Dzisiaj wisienka w torcie. Pan, który mnie po prostu powalił na ziemię. A to wszystko dzięki xeonowi... Ale to już tak jest, że nepotyzm kwitnie. Ciacho poleca ciacho... Ale i tak jeśli miałbym się już z kimś puścić, to tylko z michałem żebrowskim. Pod warunkiem, że nie miałby tej strasznej bosmańskiej brody a la janusz rewiński, bo wtedy musiałbym użyć brzytwy, a to mogłoby się skończyć bardzo źle... Bo kto widział geja, który umie się posługiwać narzędziami sprzed ery &lt;em&gt;gilette&lt;/em&gt; i... No właśnie - kiedy wymyślą inteligentne gwoździe, które nie będą wymagać użycia młotka...?&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s1600-h/winamp_guy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s200/winamp_guy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056541069656441218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt; &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=WUseZYydjWk"&gt;feist - secret heart&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-4911546657749414187?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/4911546657749414187/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=4911546657749414187' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/4911546657749414187'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/4911546657749414187'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/04/zachary.html' title='ZACHARY'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RjY_cjKr2fI/AAAAAAAAABw/hRZul-onhE0/s72-c/zach1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-6597351390841513397</id><published>2007-04-29T19:34:00.000+02:00</published><updated>2007-04-29T19:57:18.935+02:00</updated><title type='text'>SZYBSZY OD CZASU</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Jeżeli ktoś myślał, że skoro między dwojgiem ludzi jest uczucie (i to wielkie), to nie ma żadnych przeszkód, żeby nie mogli być razem, to się mylił. I to na całej linii. Obiecałem sobie, że nie będę publicznie prał brudów swojego życia uczuciowego - i z pewnością tego nie zrobię. Ale muszę (i mogę) zasygnalizować tak między wierszami, że nawet wielkie uczucie nie gwarantuje udanego związku. Wiele różnych spraw, emocji i tego co tkwi w nas samych nie pozwala nam totalnie się na siebie otworzyć. I co tu dużo mówić - mogło być jak w niebie, jest jak na ziemi. Czyli totalnie źle. Co jednak nie znaczy, że gorzej by być nie mogło. Tak czy inaczej mimo że coś dobiegło końca, tak naprawdę jest zawieszeniem między &lt;em&gt;the&lt;/em&gt; a &lt;em&gt;end&lt;/em&gt;. Nie można się od siebie uwolnić, nie można pozbyć się myśli o sobie, nie można się wreszcie otworzyć na powiedzenie sobie prosto w oczy przy porannym goleniu, że to definitywnie koniec. Że już nigdy nie będzie tak jak było. A nawet nie będzie tak w połowie. To wszystko po prostu może zabić. Zabić, a jednocześnie na nowo odrodzić. Tyle, że potrzeba czasu.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Kiedyś uświadomiłem sobie jedno, a mianowicie to, że pokorę trzeba wykazać wobec jednego. Wobec czasu. On nienawidzi, gdy się go popędza albo gdy wręcz przeciwnie - chce się go zatrzymać tylko dla siebie. Od doktora fausta powszechnie wiadomo, że &lt;b&gt;chwilo trwaj wiecznie&lt;/b&gt; to najbardziej zdradliwe marzenie na świecie i każdy, kto chociaż przez minutę pomyśli, że złapał pana boga za nogę to diametralnie może się mylić. A jeśli nie będzie to już jakaś kwestia mylnego myślenia, to przynajmniej może kiedyś pożałować, że coś takiego mu wpadło do głowy. Czas to bowiem niepokorny byt, która gra na zwłokę tylko jednemu. Śmierci. A pana boga za nogi radzę nie łapać. Jemu należy do nóg paść. To taka tylko niewielka i subtelna różnica.&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RjTb3TKr2eI/AAAAAAAAABo/0f1iP8vMqhU/s1600-h/beautiful_diego_lema5_2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RjTb3TKr2eI/AAAAAAAAABo/0f1iP8vMqhU/s400/beautiful_diego_lema5_2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5058910024528288226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br&gt;&lt;p align="justify"&gt;Wiem, że jestem zdany na siebie. Nie mam wśród swoich znajomych nikogo z kim chciałbym podzielić się swoimi odczuciami. Parę osób po przeciwnej stronie światłowodu wie coś tak tylko z grubsza. Nie chcę grać zranionego i nieszczęśliwego pedałka, który użala się nad swoim losem. Jestem cholernie świadomy tego, że to nie koniec. Że to pewnie mały przystanek na drodze mojego życia. Przystanek, na którym wysiadł on. Miał inny autobus. Ja jadę swoim dalej. Tyle, że z jego perspektywy cała ta sytuacja wyglądała pewnie inaczej. Że to ja wysiadłem, a on jedzie wciąż swoim. To cholernie skomplikowane. Ale jedno wiem na pewno, że w dalszej drodze chyba nie spotkam już takiego jak on. Nawet nie za bardzo mam ochotę podnieść wzrok. On zawsze będzie częścią mojego życia.&lt;/p&gt;&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s1600-h/winamp_guy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s200/winamp_guy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056541069656441218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt; &lt;a href="http://youtube.com/watch?v=tsWqlGUN_os"&gt;the cloud room - hey now now&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-6597351390841513397?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/6597351390841513397/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=6597351390841513397' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/6597351390841513397'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/6597351390841513397'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/04/szybszy-od-czasu.html' title='SZYBSZY OD CZASU'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RjTb3TKr2eI/AAAAAAAAABo/0f1iP8vMqhU/s72-c/beautiful_diego_lema5_2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-6141520695800948964</id><published>2007-04-27T09:15:00.000+02:00</published><updated>2007-04-27T10:07:26.580+02:00</updated><title type='text'>POWINIEN SIĘ MNĄ ZAJĄĆ PROKURATOR</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Przegrałem i teraz będzie doopa boleć. Oj będzie... Ale nie o tym. Mam dziwnie dobry humor, choć wszystko powinno przemawiać za tym, żebym tego humoru nie miał. Ale jakoś mi nie wychodzi. Bo po pierwsze jestem niewyspany, a ja z powodu niewyspania nigdy złego humoru nie miałem. Zresztą nie rozumiem ludzi, którzy wstają rano i pierwsze co widzą to swoją kwaśną minę w lustrze. Bez sensu. Ja stosuję filozofię mojej sis, która pierwsze co robi w łazience, to posyła swojemu odbiciu buziaka, a odbicie odwdzięcza się tym samym. To genialny pomysł na rozpoczęcie dnia bez negatywnych konsekwencji dla otoczenia. Czasem mnie trafia, gdy ktoś zaraz skoro świt wkurza innych swoim niezadowoleniem, bo trzeba wstać. Tak czy inaczej ja jestem genialnym wstawaczem i nigdy jeszcze lewą nogą nie wstałem. Może to temu, że jestem leworęczny. Cholera mnie tam wie. Ale ja dziwny jestem... Po drugie świeci słońce, a ja lubię słońce. Zresztą wtedy czuję że żyję. Zresztą cały czas czuję i pewnie będę jeszcze nieraż czuł. Zresztą &lt;em&gt;vide&lt;/em&gt; zdanie pierwsze. Aż mi skóra ścierpła...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Wczoraj uruchomiłem gie gie na komórce. Za radą pewnego pana, któremu cholernie do twarzy w zimowej czapeczce. Zresztą bez niej jest podobnie. Właściwie trochę muszę zluzować w wychwalaniu jego walorów, bowiem jego partner jest o mnie nieco zazdrosny... Właściwie nie wiem o co panu chodzi, gdyż powszechnie wiadomo, że ja od facetów raczej stronię. A co się tyczy cudzych, to już w ogóle... Maturzysta mnie wciąż podrywa. Znaczy nie wciąż, ale lubię trochę poprzesadzać. Zresztą nie jest aż taki zły, nawet powiedziałbym, że bardzo przystojny. Inna sprawa, że coraz częściej podobają mi się chłopcy w tym wieku. Na starość zostanę takim kransalem hałabałą, który był maskotką domowego przedszkola... Teraz to mi dopiero skóra ścierpła...&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RjGurDKr2dI/AAAAAAAAABg/SLIfxcDyvYY/s1600-h/Zack_(Heroes).jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RjGurDKr2dI/AAAAAAAAABg/SLIfxcDyvYY/s400/Zack_(Heroes).jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5058015911121508818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p ailgn="justify"&gt;Widział ktoś &lt;em&gt;heroes&lt;/em&gt;? Jeśli nie, to raz dwa...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;O mały włos adres tego bloga wpadłby w niepowołane ręce. Na szczęście dla siebie i dla tej osoby zwanej na potrzeby niniejszego pisania trzecią wykazałem się ogromnym refleksem i nie pozwoliłem, by tajemnica ta stała się własnością publiczną. Zresztą podoba mi się blog, w którym liczba komentarzy to zero absolutne. Obiecałem komuś, że szesnastego maja zdradzę mu być może ten adres, ale chyba to nie najlepszy pomysł... Tak czy inaczej doopa zbita.&lt;/p&gt;&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s1600-h/winamp_guy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s200/winamp_guy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056541069656441218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt; justyna steczkowska - to nie miłość (to tylko złudzenie)&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-6141520695800948964?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/6141520695800948964/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=6141520695800948964' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/6141520695800948964'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/6141520695800948964'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/04/powinien-si-mn-zaj-prokurator.html' title='POWINIEN SIĘ MNĄ ZAJĄĆ PROKURATOR'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RjGurDKr2dI/AAAAAAAAABg/SLIfxcDyvYY/s72-c/Zack_(Heroes).jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-6234857227741785102</id><published>2007-04-25T08:31:00.000+02:00</published><updated>2007-04-25T09:16:14.004+02:00</updated><title type='text'>WESTCHNIENIE</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Tak sobie myślę, że ludziom, którzy nie za bardzo przywiązują wagę do uczuć swoich oraz innych jest w życiu lepiej. Gdybym złapał sobie złotą rybkę, tobym na pewno ją poprosił, żeby zamieniła mnie w chodzącą skałę. Pancerza ubierać bym nie chciał, bo kiedyś już go nosiłem i wiem, że łatwo go zrzucić. Znaczy może nie łatwo, ile można to zrobić. Ale gdybym był skałą, to już taka sztuka byłaby o wiele trudniejsza. Ludzie obijaliby się o mnie, jak statki gdzieś w osiemnastym wieku w krajach, do których nie trafił sienkiewiczowski latarnik. Inna sprawa, że takiemu latarnikowi też fajnie. Bo połączył dwie niepołączalne rzeczy - samotność i pana tadeusza. Samotność jest cholernie łatwym sposobem na życie, gdyż nie wymaga od naz zaangażowania ani przejawiania nią zainteresowania, a jedyną konsekwencją są samotne noce i zgorzknienie. To chyba niezła cena za spokój i żal za. Natomiast pan tadeusz to marzenie. Moje marzenie. Mój ideał. &lt;b&gt;Michał Żebrowski&lt;/b&gt;. Najbardziej boski aktor w tym cholernym polskim grajdołku. Dla niego mógłbym zostać nawet zosią...&lt;/p&gt;&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/Ri76iDKr2cI/AAAAAAAAABY/TfRfjihtA5Q/s1600-h/michal.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/Ri76iDKr2cI/AAAAAAAAABY/TfRfjihtA5Q/s400/michal.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5057254894456265154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;Czasem nieźle przystanąć na chwilę i trochę się zastanowić, co jest tak naprawdę w życiu ważne. Dla mnie liczy się przede wszystkim drugi człowiek. Kompletnie nie umiem postępować w sposób, który mógłby skrzywdzić kogokolwiek, a jeśli już coś takiego zrobię, to potem cholernie mi głupio i kajam się nie gorzej niż henryk w canossie przed papieżem chyba grzegorzem. Jedynie worka na ziemniaki mi brak, ale z drugiej strony co burak miałby do szukania w takim worku. Zadano mi ostatnio pytanie czy jestem szczęśliwy? Nie umiem na nie odpowiedzieć z jednego powodu. Dla mnie jedno wielkie szczęście nie istnieje, gdyż nie ma czegoś takiego jak jego globalny wymiar. Ja bowiem czuję małe szczęścia. A to, że ktoś mi przysłał smsa, to znowu, że ktoś pamiętał, co powiedziałem tydzień temu. Innym razem, że udało mi się dostać kasę na kolejny chodnik na wsi, a zaraz potem szaleję, bo w radiu leci piosenka, której nie słyszałem latami... To wszystko sprawia, że jestem szczęśliwy mimo wszystko...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Moje największe marzenie już się spełniło. Chciałem kochać z wzajemnością. I za to temu tam, co spogląda na mnie dzień w dzień z wysoka dziękuję...&lt;/p&gt;&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s1600-h/winamp_guy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s200/winamp_guy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056541069656441218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt; michał żebrowski &amp; anna maria jopek - tęsknota&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-6234857227741785102?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/6234857227741785102/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=6234857227741785102' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/6234857227741785102'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/6234857227741785102'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/04/westchnienie.html' title='WESTCHNIENIE'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/Ri76iDKr2cI/AAAAAAAAABY/TfRfjihtA5Q/s72-c/michal.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-4888749587907475568</id><published>2007-04-24T09:25:00.000+02:00</published><updated>2007-04-24T16:45:23.943+02:00</updated><title type='text'>BYĆ JAK PARIS</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Czajnik mi się spalił, nowego nie chcą mi kupić, więc chodzę po prośbie do wiejskiej baby, co by litr wody dziennie wyżebrać. Zresztą nie o takie rzeczy w życiu żebrałem. O uczucie też. Dwa razy. I za każdym razem odprawiono mnie z kwitkiem. Może to i lepiej, bo dzięki temu jestem coraz bardziej świadomy własnej wartości. &lt;b&gt;Staję się egoistą.&lt;/b&gt; Bo jeśli nikt nie docenia tego, że oferuję mu serce na tacy, to sorry, ale już tego nigdy więcej nie zrobię. W sumie kto by takie tłuste serce chciał. Pewnie nawet królowa z królewny śnieżki wzgardziłaby nim, gdyby zamiast sarniego przyniósł myśliwy jej moje...&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/Ri23r-kLwaI/AAAAAAAAABQ/rY014GN8qzk/s1600-h/Broken_heart_by_fabu.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/Ri23r-kLwaI/AAAAAAAAABQ/rY014GN8qzk/s320/Broken_heart_by_fabu.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056899922763956642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;Wracam do formy. Łażę na basen, dbam o siebie, walczę z nadwagą (bo ciągle mi do siedemdziesięciu siedmiu brakuje...). Chcę się znowu poczuć atrakcyjny. Już nie dla kogoś, ale dla siebie. Tak po prostu. Jest mi to potrzebne. Odświeżam stare znajomości, zacząłem znowu czytać. Czyli chyba tak do końca nie jest ze mną źle. Ale wiem jedno, że jeżeli zdecyduję się w najbliższym czasie na jakiś związek, to trzy razy wcześniej się zastanowię. Ale to już po trzydziestce - gdy już będę na pedalskiej rencie. Na razie mam zamiar zaznać trochę życia. Popuszczać się jak paris hilton. A co, należy mi się...&lt;/p&gt;&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s1600-h/winamp_guy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s200/winamp_guy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056541069656441218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt; dolores o'riordan - ordinary day&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-4888749587907475568?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/4888749587907475568/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=4888749587907475568' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/4888749587907475568'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/4888749587907475568'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/04/lustereczko-no-powiedz.html' title='BYĆ JAK PARIS'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/Ri23r-kLwaI/AAAAAAAAABQ/rY014GN8qzk/s72-c/Broken_heart_by_fabu.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-5232847369965145171</id><published>2007-04-23T10:28:00.000+02:00</published><updated>2007-04-23T10:45:33.226+02:00</updated><title type='text'>I DON'T KNOW WHERE LIFE'S GOING</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Podwędziłem ze stolika dla interesantów trzy cukierki. Cukierek porzeczkowy, który przypomina mi jak bardzo nie lubię soku porzeczkowego, a jeszcze bardziej samych porzeczek. Po prostu kojarzą mi się niesamowicie z obieraniem tego pieroństwa z krzaczka co by babcia mogła sok zrobić. Masakra. Całe moje dzieciństwo wyznaczały porzeczki, agrest i truskawki. Normalnie pochlastać się to mało... Drugi cukierek to miętowy. Ponoć orzeźwiający. Przypomina mi, pastę do zębów i gumę do żucia. Dwa nierozerwalnie dla mnie ważne aspekty higieny o jamę ustną. Drugi to cukierek jabłkowy. Malusi i tyciusi, który przypomina mi... Nie, no tego to już na pewno nie powiem...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Te trzy cukierki to doskonała alegoria mojego życia. Na chwilę obecną znajduję się na etapie cukierka porzeczkowego. Czyli doopa zbita. Ale już niebawem będzie cukierek miętowy - orzeźwienie. Jest on dla mnie niezbędny co bym mógł móc spróbować cukierka jabłkowego. Czyli odlot. Dlaczego? Bo mi się cholernie kojarzy z żubrówką...&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixwsOkLwXI/AAAAAAAAAA4/FMveMcOLNCU/s1600-h/Kiljanski-1_550x375.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixwsOkLwXI/AAAAAAAAAA4/FMveMcOLNCU/s320/Kiljanski-1_550x375.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056540386756641138" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;b&gt;Z ostatniej chwili.&lt;/b&gt; Mój profil na pedalskim pchlim targu najprawdopodobniej dobija ostatnich godzin. Jacy ci ludzie są pochlastani. Szczególnie moje domowe przedszkole. Jeden mi powiedział, że jestem podobny do kiljańskiego. Nie wiem czy nie powinienem go wyzwać na pojedynek. Najlepiej na torebki... Bo cholera w disnejlendzie to potwarz straszliwa, gdy cię porównują do starego faceta. To jakby młody mężczyzna powiedział jakiejś tam wolnej kobiecie w niezbyt podeszłym wieku, że mu przypomina np. szaron stołn. No halo! Przy wielkim szacunku dla tej pani, ale jednak ona pewnie po czwartym liftingu. Na górnych i dolnych wargach ofkors...&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s1600-h/winamp_guy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixxT-kLwYI/AAAAAAAAABA/B23HO2BLuYk/s200/winamp_guy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5056541069656441218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt; french affair - you're sexy&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-5232847369965145171?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/5232847369965145171/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=5232847369965145171' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/5232847369965145171'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/5232847369965145171'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/04/i-dont-know-where-lifes-going.html' title='I DON&apos;T KNOW WHERE LIFE&apos;S GOING'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RixwsOkLwXI/AAAAAAAAAA4/FMveMcOLNCU/s72-c/Kiljanski-1_550x375.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-4232255118206666720</id><published>2007-04-22T21:43:00.000+02:00</published><updated>2007-04-22T21:55:30.908+02:00</updated><title type='text'>A CZY P?</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Dzisiaj czuję się samotny. I właściwie jestem. Mam rodzinę, przyjaciół, znajomych i wrogów, a mimo to nie mam nikogo. To jest najtrudniejsze w życiu każdego pedała, że tak naprawdę do końca jest zdany sam na siebie. I wszyscy mają go w dupie. No chyba, że jest pasywny, to wtedy on ma ich wszystkich właśnie tam...&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-4232255118206666720?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/4232255118206666720/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=4232255118206666720' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/4232255118206666720'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/4232255118206666720'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/04/czy-p.html' title='A CZY P?'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-7678351133645373870</id><published>2007-04-18T07:37:00.000+02:00</published><updated>2007-04-18T07:48:46.560+02:00</updated><title type='text'>CO Z OCZU</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Całe moje dotychczasowe życie stanęło na głowie. Zmieniło się prawie wszystko. Ot tak, od pstryknięcia palcami lewej dłoni. Albo i prawej - w zależności od upodobań. Może to i dobrze, bo stagnacja na dłuższą metę jest nie do wytrzymania. Inna sprawa, że od zaklinania rzeczywistości jeszcze nic nigdy się nie zmieniło... Siedzę nad kubkiem kawy i nie używając palca wskazującego u lewej dłoni, próbuję okiełznać klawiaturę, co udaje się li tylko z mizernym skutkiem. Szybkość mojego pisania doznała na tym sporego uszczerbku. Szkoda, że w podobny sposób nie można regulować całkowicie czego innego...&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RiWxIAu_shI/AAAAAAAAAAw/4hyLI78i7-E/s1600-h/08_09.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RiWxIAu_shI/AAAAAAAAAAw/4hyLI78i7-E/s320/08_09.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5054640907987431954" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;Wszystko się sypie. Związek mi się posypał. Potem żel mi się posypał z włosów, bo kupiłem jakąś tandetę. A teraz sypie się piasek. W dodatku z moich oczu. Włożyłem soczewki, a one za cholere nie chcą tam siedzieć. Chce mi się spać. Uszły ze mnie wszystki siły. Postarzałem się trochę ostatnio, co uwydatnia niewątpliwie moja wspaniała cyfrówka. Zmarszczek pod oczami mam więcej niż kwaśniewska między nogami przed liftingiem... W sumie ludzie leją na to, co się stało. Może dwie trzy osoby zapytały się, jak się czuję. I co czuję... A inne poprzestały na zdawkowym komentarzu i przeszły do następnego rozdziału jak gdyby się nic nie stało... A stało się trochę. Zresztą wciąż się dzieje... Przynajmniej czuję, że istnieję.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-7678351133645373870?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/7678351133645373870/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=7678351133645373870' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/7678351133645373870'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/7678351133645373870'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/04/co-z-oczu.html' title='CO Z OCZU'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RiWxIAu_shI/AAAAAAAAAAw/4hyLI78i7-E/s72-c/08_09.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-4487026291512297625</id><published>2007-04-16T07:14:00.000+02:00</published><updated>2007-04-16T07:37:56.612+02:00</updated><title type='text'>DO WZIĘCIA</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Ale jaja. Założyłem sobie już jako wolny człowiek profil na gaydarze. I po poprostu mam niezły odlot. Piszą do mnie już nie czterdziestoletni namiętni tylko zwariowani osiemnastolatkowie. To znak. Znak, że cholera jasna się postarzałem... Może dlatego teraz powinienem poszukać sobie właśnie jakiegoś czterdziestolatka co by sobie ego podbudować. Ale doopa. Tacy już mnie nie chcą... Ostatnio przeżyłem niezłą konwersację. Pisze do mnie jakiś młodzian w wieku studniówkowym co bym może z nim &lt;b&gt;chodził&lt;/b&gt;. Normalnie mnie zatkało - między innymi czytając słowo &lt;em&gt;chodzić&lt;/em&gt;. No to mu odpisałem, że ja mam już prawie trzydziestkę na karku. I co usłyszałem? Że wszak stary jestem, ale za to fajnie wyglądam. No dzięki... Tylko się pociąć. Najlepiej tępą żyletką, żeby łatwo nie było...&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RiMKbNgs1LI/AAAAAAAAAAo/xQxwr8HS6NY/s1600-h/balck.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RiMKbNgs1LI/AAAAAAAAAAo/xQxwr8HS6NY/s320/balck.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5053894669439390898" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jeszcze jedno na dzisiaj. Jestem winny wyjaśnienie, że po dziesięciu miesiącach skończył się mój związek. Na chwilę obecną nowego nie przewiduję. Muszę się oswoić z nową sytuacją. Wrócić z obłoków na ziemię, zakosztować w smaku celibatu duszy i ciała. Po prostu muszę przestawić swoje życie totalnie na nowe tory. Zawrócić pędzący pociąg o sto osiemdziesiąt stopni. Z kierunku do stacji &lt;em&gt;on&lt;/em&gt; na kierunek &lt;em&gt;ja&lt;/em&gt;...&lt;p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-4487026291512297625?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/4487026291512297625/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=4487026291512297625' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/4487026291512297625'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/4487026291512297625'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/04/do-wzicia.html' title='DO WZIĘCIA'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/RiMKbNgs1LI/AAAAAAAAAAo/xQxwr8HS6NY/s72-c/balck.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1275578791329622760.post-1046491726258812984</id><published>2007-04-12T10:35:00.000+02:00</published><updated>2007-04-25T09:15:39.972+02:00</updated><title type='text'>TO ZNOWU JA...</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Wielkie powroty uchodzą tylko i wyłącznie wielkim gwiazdom, a ja nią z całą pewnością nie jestem. Nigdy w życiu mi by na myśl nie przyszło ustawić się w jednym szeregu z cher, barbrą streisand czy jakąś tam inną wielką divą w stylu zyty gilowskiej czy anny fotygi. Ygh, ta ostatnia jeszcze nigdy nie wracała, ale jakoś tam gdzieś mi po głowie chadza. Chociaż z drugiej strony chciałbym jednego powrotu. Jednakże to już nigdy nie nastąpi, gdyż sally spectra odeszła od nas na zawsze. Całe szczęście, że z tempem naszej kochanej telewizji publicznej, będzie nam towarzyszyć jeszcze jakieś siedem lat. Ale wracając do tematu przewodniego - moje odejści było podyktowane pewnymi sprawami, które dzisiaj są całkowicie nieaktualne. Te sprawy zostały wyjaśnione - myślę, że raz na zawsze, tak więc staję wobec nowych wyzwań. Nowych liter. Nowych spacji. Również tych spacji, które mam obecnie w głowie.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/Rh3yNdgs1KI/AAAAAAAAAAg/ndq8L85H9Ng/s1600-h/5437000.jpg"&gt;&lt;img src="http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/Rh3yNdgs1KI/AAAAAAAAAAg/ndq8L85H9Ng/s320/5437000.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5052460670053569698" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;Na ten blog nie trafi z pewnością nikt, kto był na poprzednich. Wynika to z prostego faktu, że to co tu piszę, stanowić będzie wielką tajemnicę, za zdradzenie której mogę pokarać przesłaniem własnych nagich fotek. A nie stanowi to żadnej przyjemności. Poza tym linków nie zamieszczę, bo durne programy statystyczne mi to wychwycą...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Co mogę więcej napisać, będąc tu z powrotem? Jestem stary, a czuję się młodo. I na odwrót. Jestem chudy, a czuję się grubo. Jestem sam, a wciąż czuję się z kimś... Więcej nie trzeba. Więcej można sobie poczytać na stronach o beznadziejnych przypadkach w psychiatrii...&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1275578791329622760-1046491726258812984?l=aswerus.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aswerus.blogspot.com/feeds/1046491726258812984/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1275578791329622760&amp;postID=1046491726258812984' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/1046491726258812984'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1275578791329622760/posts/default/1046491726258812984'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aswerus.blogspot.com/2007/04/to-znowu-ja.html' title='TO ZNOWU JA...'/><author><name>deg®hugain</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02538121543544126606</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='15' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/TGWtUN4PKqI/AAAAAAAAC0g/6SbadrqLrTo/S220/26072010456as.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_p28vDZQnJeA/Rh3yNdgs1KI/AAAAAAAAAAg/ndq8L85H9Ng/s72-c/5437000.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
